Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Reminiscencje i niedosyt, czyli rozmowa o "Tańczących niedźwiedziedziach" W. Szabłowskiego

„Tańczące niedźwiedzie. Reportaże z transformacji” to zbiór tekstów Witolda Szabłowskiego, o którym z trochę mieszanymi odczuciami rozmawiano w ozorkowskim klubie. Klubowicze chętnie czytają reportaże, robią to często i mają wysokie wymagania. Oczywiście, pan Witold Szabłowski, laureat wielu prestiżowych nagród, jest cenionym w Klubie reportażystą, ale „Tańczące niedźwiedzie” nieco zawiodły oczekiwania klubowiczek. Historia bułgarskich niedźwiedzi czytana po raz pierwszy właśnie w zbiorze, uznana została za bardzo dobrą, ale nie znakomitą. Podziwiano sposób opowiedzenia historii, wzruszano się zarówno losem zwierząt i jak i ich właścicieli Cyganów niedźwiedników. Zastanawiano się nad rolą organizacji pomocowych, podkreślano nasuwające się w trakcie zgłębiania tematu wątpliwości, ale rozmawiano także o lekkim rozczarowaniu i nie do końca wykorzystanym potencjale tekstu o niedźwiedziach.

Teksty z drugiej i trzeciej części zbioru były znane części klubowiczek, ponieważ opublikowano je wcześniej „Dużym Formacie”. Fakt ten w dużej mierze zaważył na ocenie całej ksiązki, bo choć niewątpliwie są bardzo dobre, to sprawiały na czytających wrażenie „zapchajdziury” . Rozmawiano o podejmowanych w nich tematach, ale cały czas czuto niedosyt. Niedosyt, który jak kilkakrotnie stwierdzono, wynikał z pobieżnego potraktowania tematu bułgarskiego. Pobieżnego, a więc zupełnie niepodobnego do autora „Zabójcy z miasta moreli”

O boginiach i bogowaniu, czyli „Boginie z Žitkovej” K. Tučkovej

Do czeskiej literatury klubowiczki podchodziły jeszcze całkiem niedawno „ z pewną, taką nieśmiałością”.
W czytelniczej historii klubu odnotowano, że nie wszystkim przypadł do gustu „Batalion czołgów”
J. Škvoreckiego, że zna się tylko utwory B. Hrabala i że się lubi (lub nie) Szwejka.                               „Boginie z Žitkovej” młodej czeskiej pisarki Kateřiny Tučkovej stanowiły więc spore czytelnicze wyzwanie. Wyzwanie do pierwszych stron powieści, bo potem była już tylko czysta przyjemność. W czasie  klubowego spotkania entuzjastycznym recenzjom nie było końca. W książce podobało się wszystko: pomysł na fabułę, poprowadzenie opowiadanych historii i same historie, główne bohaterki, dobre i złe kobiety, ich moc, silni i słabi mężczyźni, ich sprawczość. Rozmawiano  też ciekawie o uwikłaniu ludzkich losów w wielką i w małą Historię i  o tym, dlaczego człowiek często nie jest w stanie odciąć się od przeszłości. Dyskusja była mocno ożywiona i długa, i co nie zawsze jest regułą, nie odbiegała zanadto od powieści.

Po raz kolejny także z satysfakcją zauważono, że członkowstwo w DKK umożliwia, a czasami wręcz zobowiązuje, do odkrywania nieznanych czytelniczych obszarów.

I znowu ciekawie - "Księga Diny" w Ozorkowie

Tym razem nawet pogoda postanowiła sprzyjać klubowym rozważaniom i zbliżyć nas do mrocznych klimatów Skandynawii. Za oknami ciemno, zimno, wietrznie i wilgotno, a w DKK spokojna, ciepła i ciekawa dyskusja o powieści Herbjorg Wassmo „Księga Diny”. O powieści, która pochłonęła czytelniczki  tak bardzo, że nawet przez chwilę nie przestawały być zaciekawione tym, co zadzieje się dalej. A że działo się wiele, długo rozmawiano  o sile, niezłomności, ale i słabościach bohaterów,
o  ich trudnych wyborach i o surowych warunkach prowincjonalnego życia w XIX -wiecznej Norwegii. Ale przede wszystkim żarliwie dyskutowano o tytułowej bohaterce powieści Dinie Gronelva, pani w posiadłości Reinsnes. Próbowano zrozumieć jej wybory, jej relacje i wpływ na innych ludzi, ale też podziwiano łatwość z jaką łamała konwenanse i zasady. Dina – dziewczynka wzbudzała współczucie i rozumiano ją, Dina – kobieta nie tylko nie wzbudziła sympatii, ale też nie chciano usprawiedliwiać jej postępowania. Podobał się też sugestywny język i sposób opisania opis miejsc  oraz wydarzeń. W czasie dyskusji, na poparcie swoich spostrzeżeń,  przywoływano liczne przykłady i długo wymieniano się wrażeniami.

A na koniec oczywiście, życzono sobie jeszcze wielu podobnych czytelniczych wrażeń.

"Śpiewaj ogrody" Pawła Huelle zachwyca Ozorków

Kolejna ciekawa książka i interesująca dyskusja za nami. „Śpiewaj ogrody” Pawła Huelle, bo o to o tej powieści tym razem rozmawialiśmy, zachwyciła wszystkie klubowiczki. Podobały się opowiedziane przez znakomitego pisarza erudytę historie, i język, i sposób przedstawienia wielokulturowego świata, i oczywiście opis Gdańska w przededniu wojny. A że powieść jest wielowątkowa, misternie skonstruowana i pełna  odnośników do wielkich tekstów kultury, było o czym dyskutować. W powieści splatają się trzy fabularne opowieści, pierwsza to losy niemieckiego małżeństwa Hoffmanów, Ernesta Teodora - niespełnionego kompozytora i posiadacza nieznanego rękopisu opery Wagnera i jego pięknej żony Grety, druga to historia dojrzewania małego chłopca i jego przyjaźni z wiekową już Gretą, a trzeci to dzieje pamiętnika pewnego francuskiego oficera i jego mroczne tajemnice. Splątane ze sobą wątki ciekawiły czytelniczki, choć jak się okazało, każdą z innego powodu, więc wymianie spostrzeżeń  nie było końca. Dużo rozmawiano także o bogactwie języka jakim napisana jest powieść, i o jej nostalgicznym klimacie przepełnionym tęsknotą za dzieciństwem i młodością.

A na koniec dyskusji niespodzianka: pierwszy raz w historii klubu wszystkim klubowiczkom w pamięci utkwiła ta sama scena, piękna, w ich ocenie, scena –  święto muzyki na początku każdego lata - wykonywanie  na łące w dolinie lasu w Dicke Eiche, przez ten sam kwartet, Śmierci dziewczyny  F. Schuberta.

Listopadowe zmagania w Ozorkowie -"Miłość z kamienia" i dyktando.

„Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym” i „Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku”- książki pani Grażyny Jagielskiej jeszcze przed przeczytaniem przyjmowane  były przez klubowiczki z wielką nieufnością. Nieufność, ale i zaciekawienie towarzyszyły także i naszej rozmowie o nich. Rozmowie długiej i wyważonej, jak przystało na trudny temat i zawarte w nim ludzkie cierpienia. Początkowa niechęć do czytania książek napisanych przez żony sławnych mężów ustąpiła prawdziwemu zainteresowaniu i współczuciu. Rozważano zasadność powstania „Miłości z kamienia” i własny brak wiedzy na temat urazów psychicznych, traum i symptomów stresu bojowego. Zastanawiano się nad losami bohaterów, ale i nad własną niechęcią ( nie wszystkich klubowiczek, oczywiście) do czytania książek poruszających mroczne tematy. I rozmawiano, rozmawiano, rozmawiano…A potem wyciągnięto budujące wnioski i wskazówkę na dalsze klubowe czytania. Trzeba otwierać się na ludzi i trudne tematy, bo początkowa niechęć może bardzo zubożyć   rozumienie świata.

 

Wiele emocji wzbudziło także klubowe dyktando. Bo to i wszyscy dorośli, i nie pamiętają lub za bardzo pamiętają szkolne zmagania, raczej oceniają , niż są oceniani.  Tuż „przed” nerwowo żartowano i wzajemnie się wspierano, w trakcie ukradkiem zerkano, aż w końcu napisano i rozległo się głośne „UFF” i można już było porównywać swój tekst z oryginałem. Tekst uznano za raczej trudny, ale ciekawy. Już początkowe wersy przysporzyły trudności, zwłaszcza "rolls - royce" i "dyskdżokej". Prawie wszystkie klubowiczki popełniły też błąd w słowie „szwendał’. Po  pierwszym zaskoczeniu i po naradzie, ale z przymrużeniem oka, za oczywiste przyjęły wyjaśnienie, że to z pewnością z powodu niewyraźnej artykulacji  tego słowa przez czytającą tekst dyktanda ;) Rozpierała nas także klubowa duma, bo są wśród nas osoby nie popełniające błędów ortograficznych i dla nich owacja na stojąco, uściski dłoni i dyplomy. Początkowy leciutki dreszczyk strachu ustąpił, pośmiano się z własnych ograniczeń, cieszono z podjęcia wyzwania, ale po cichu postanowiono przypomnieć sobie, przed kolejnym dyktandem, niektóre z zasad polskiej pisowni.

"Prowadź swój pług przez kości umarłych" - za, a nawet przeciw.

Kwietniową dyskusję zdominowało niezrozumiane do końca uczucie rozczarowania. Zagorzałe wielbicielki prozy Olgi Tokarczuk nie kryły go ani przez chwilę, podobnie jak klubowiczki, które dopiero prozę tą odkrywają. Oczekiwały wrażeń podobnych do tych jakie towarzyszyły czytaniu „Prawieku” czy „Biegunów”, a otrzymały, jak się wyraziły „lżejsze  i niedoskonałe wydanie Olgi Tokarczuk”. „Prowadź swój pług przez kości umarłych” to kryminał, a raczej pastisz kryminału. Sprawnie napisany, wciągający, ale z jakiegoś powodu rozczarowujący klubowiczki. W czasie dyskusji przerzucano się argumentami „za”: czytelniczki czuły do pewnego momentu napięcie i oczekiwanie na rozwiązanie zagadki, doceniły protest przeciwko postawie bezmyślnego krzywdzenia i obojętności, wywołanie tematu stosunku ludzi, a zwłaszcza katolików do zwierząt, podziwiały też kunszt pisarki przejawiający się chociażby w nie cukierkowatym opisaniu piękna Kotliny Kłodzkiej. Ale żadna z czytających powieść nie potrafiła „zanurzyć się w niej”, czuły pewien dyskomfort czytając o wszechobecnym wpływie astrologii, a postać Janiny Duszejko wydała się klubowiczkom jednowymiarowa i nie przekonująca. Nie chciały też być pouczane i bezwarunkowo opowiadać się po jedynie słusznej stronie.
W Ozorkowie po przeczytaniu powieści "Prowadź swój pług przez kości umarłych" wszystkie klubowiczki są „za, a nawet przeciw”.

"Papusza" w Ozorkowie

Papusza - ciekawa postać, ciekawa książka i ciekawa dyskusja w ozorkowskim DKK. Ciekawe było więc także
i nasze spotkanie. Wszystkie klubowiczki były pod wrażeniem osobowości, wrażliwości i talentu Bronisławy Wajs. Nie wszystkie wcześniej znały jej historię, niektóre widziały film Joanny Kos –Krauze i Krzysztofa Krauze, część gdzieś czytała wiersze. Cieszyły się więc, że dzięki książce Angeliki Kuźniak nie tylko poznały losy zakochanej w przyrodzie cygańskiej poetki, ale mogły Papuszę podziwiać, próbować zrozumieć i ... zachwycić się „Kolczykiem z liścia”.

Klubowa dyskusja była długa i zajmująca, bo i było o czym rozmawiać. Toczyła się wokół kilku wątków: życia Papuszy, jej twórczości, jej powiązań z Jerzym Ficowskim i Julianem Tuwimem,  życia Cyganów,  ich zwyczajów,
i znanych klubowiczom z opowieści rodzinnych cygańskich historii. Rozmawiano także o sposobie przedstawienia historii Papuszy przez Angelikę Kuźniak, o niezaprzeczalnych walorach książki i o sile jej przekazu. I w zasadzie dyskusja nie skończyła się w bibliotece, bo o Papuszy rozmawiano później w domach klubowiczek, a pogłębionej już wiedzy o Cyganach szukano w zbiorach biblioteki.

Rozmowy i emocje, czyli "Bokserka" G. Plebanek

Listopadowy wieczór, na spotkaniu tylko kobiety, sporo emocji i ciekawych dyskusji. A to wszystko za sprawą „Bokserki”. Grażyny Plebanek, pisarki znanej już klubowiczkom chociażby  z „Nielegalnych związków”.

Czytające i tym razem nie czuły się rozczarowane powieścią tej autorki, podziwiają przecież jej twórczość, jej warsztat literacki, odwagę w podejmowaniu niepopularnych tematów. W „Bokserce” znowu znalazły wiele z tego, co tak ważne przy czytaniu. Ciekawy temat, ciekawi bohaterowi, znakomity język i warsztat.

W czasie spotkania wiele uwagi w poświęcono tematowi powieści. Młodość, solidne wykształcenie, znajomość języków, możliwość wyboru, i przede wszystkim samoświadomość i samodzielność głównej bohaterki wzbudziły podziw i ...odrobinę zazdrości klubowiczek. Długo i namiętnie zastanawiano się nad jej motywami działania i wyborami życiowymi. Rozumiano Lu, i kobiety które tworzą jej tło.  Trochę inaczej niż powieściowych mężczyzn. Zastanawiano się także nad tym, w jakim stopniu poruszany coraz częściej w polskiej literaturze temat silnych kobiet i nie do końca silnych mężczyzn, jest odzwierciedleniem rzeczywistości.

Młode, wykształcone i obyte w świecie członkinie DKK odnosiły się żywo do swojej rzeczywistości i czasami wraz z Grażyną Plebanek „otwierały oczy” tym nieco starszym, i z innym doświadczeniem życiowym.

„Bokserka” wiele wniosła do naszej klubowej rzeczywistości, nie tylko pod względem "merytorycznym", ale także emocjonalnym. Oby więcej takich książek i takich rozmów

Nie rasizmowi - "Służące" K. Stockett w Ozorkowie

Czy powieść „Służące” K. Stockett podobała się klubowiczom?  Trudno jednoznacznie ocenić. Czy temat w niej poruszony zainteresował je? O tak, bardzo! Zaczynając rozmowę o powieści próbowano ustalić czy szczerze można ja polecać, i czy książka interesująca może się nie podobać. Bo właśnie takie były odczucia części czytających. Powieść K. Stocklett nie jest, w opinii klubowiczek, trudna w odbiorze, dobrze się ją czyta, losy bohaterek wciągają i zmuszają do refleksji, temat niestety jest wciąż aktualny i nadal zaskakuje, powieść jest więc interesująca, ale już nie zachwycająca. Godna polecenia przez temat, który porusza i przybliża czytelnikom. Segregacja rasowa w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, problem nieodległy w czasie, i wciąż nie do końca rozwiązany wzbudził duże emocje i wywołał długą dyskusję. Podzielił nasze październikowe spotkanie na dwie części: pierwszą, dość burzliwą na temat walorów samej powieści, i drugą bardziej refleksyjną o kondycji współczesnego świata, który sprawiedliwość i równość zdaje się mieć za nic.

"Trucicielka" w Ozorkowie

W ozorkowskim DKK przeciwniczki twórczości E. E. Schmitta są w zdecydowanej mniejszości. Nie inaczej było i przy okazji rozmowy o „Trucicielce” – niewielkim zbiorze opowiadań, który zdecydowanie, acz nie jednogłośnie zapisany został na liście książek polecanych przez klubowiczki.

Entuzjastki tej prozy wyliczały zalety: przystępny język, łatwość czytania, ciekawe tematy, wyraźne postacie pierwszoplanowe, brak psychologizowania. Przeciwniczki zaś wady: za prosty język, tematy pokazane w sposób mało interesujący, postacie spłaszczone, brak psychologicznej głębi...

Argumentami na „tak” i na „nie” przerzucano się konsekwentnie i długo, ale stanowczo i momentami burzliwie. Nie można powiedzieć, że osiągnięto konsensus, choć z pewnością bardzo się starano.  Wspólnie doceniono fakt, że autor stwarza czytelnikom możliwość rozważań nad motywami postępowania i sposobem myślenia bohaterów i chwilami zaskakuje nawet swoje przeciwniczki. A przecież tego klubowiczki życzą sobie najbardziej.

 

 

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi