Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

"Dom nad zatoką" Debbie Macomber

W powieści obyczajowej "Dom nad zatoką" Debbie Macomber zabiera nas do malowniczego miasteczka Cedar Cove (Zatoki Cedrów). W tym małym miasteczku położonym w okolicach Seattle wszyscy się znają i pomagają sobie. Poznając poszczególnych mieszkańców Zatoki, przekonujemy się jak ważna w naszym życiu jest komunikacja, codzienna rozmowa z najbliższymi nam osobami. Okazuje się bowiem, że brak dialogu może zniszczyć nawet silny związek zbudowany z miłości. Dowodem na to jest rozpadający się związek Cecilii i Iana, którzy chcą się rozwieść po roku małżeństwa. Na szczęście na swej drodze spotykają mądrą panią sędzię, która podejmując mądrą decyzję, znacznie zmienia losy młodych małżonków.

W spotkaniu, które odbyło się 10 maja 2017 roku uczestniczyło 5 osób.

"Japońska parasolka" w Pabianicach

"Japońska parasolka" Rani Manicka

Plusem powieści "Japońska parasolka" jest z pewnością egzotyczna sceneria oraz mało znana Europejczykom historia japońskiej okupacji na brytyjskich Malajach. Jest to opowieść o życiu dziewczyny, którą ojciec wydał za mąż za sporo starszego od niej, bogatego człowieka. Niestety, dziewczyna nie spełnia oczekiwań męża, jej wizerunek odbiega od tego, który przedstawiał jej swatom jej ojciec, nie ma też ogłady i wychowania potrzebnych do reprezentowania męża. Niepiśmienna, prosta dziewczyna z czasem zjednuje sobie szacunek i przyjaźń małżonka. Niektórych czytelników odstręczać może baśniowy charakter powieści, wątki religijno-magiczne oraz uległość głównej bohaterki. Jednak jest to książka warta przeczytania.

 W spotkaniu, które odbyło się 12 kwietnia 2017 roku uczestniczyło 8 osób.

Historia pszczół w Pabianicach

Historia pszczół" Mai Lunde to dzieje trzech rodzin żyjących w różnych czasach, dla których spoiwem okazują się pszczoły. Każda z tych rodzin jest na swój sposób wypaczona przez trudne relacje rodzinne na linii dziecko – rodzic i uzależniona od pszczół.
Jako pierwszą poznajemy chińską rodzinę żyjącą u schyłku XXI wieku. Katastroficzną wizję przyszłości bez pszczół przedstawia nam młoda matka – Tao, która zapyla kwiaty ręcznie na ogromnej plantacji. W tym świecie jedyną wartością człowieka jest jego produktywność, jednostki stare i chore wypychane są poza margines społeczeństwa. Miasta pustoszeją i dziczeją. Najważniejsza staje się produkcja żywności. Apokaliptyczna wersja życia tworzy mroczny klimat powieści.
Do XIX-wiecznej Anglii pełnej roślin i brzęczących pszczół, zabiera nas William, biolog, mąż i ojciec. Wielka praca maleńkich owadów i ich segmentowa budowa ciała przysłaniają obraz świata naukowca, który całą energię życiową poświęca pracy badawczej, zapominając o rodzinie i związanych z nią obowiązkach. Mężczyzna analizuje cały otaczający go świat przez pryzmat budowy pszczelego ciała, pogrążając się w depresji spowodowanej porażkami naukowymi. Nie zauważa cech charakteru własnych dzieci (w sumie nawet nie lubi swojej rodziny), przypisując im role właściwe ich płciom i czasom, w których żyją.
Schyłek pszczelarstwa ukazuje czytelnikowi historia rodziny żyjącej na początku XXI stulecia. Amerykański pszczelarz, George stara się uratować pasiekę, która jest jego rodzinną spuścizną, jednak toksyczne opryski, anomalie pogodowe i przemysłowe rolnictwo systematycznie przetrzebiają jego hodowlę. Z każdym rokiem sytuacja pogarsza się tak jak jego relacje z jedynym synem.
Na uwagę zasługuje konstrukcja książki zbudowana z trzech przeplatających się akcji i z trzech czasów, co może utrudniać odbiór książki. Norweska pisarka skupiła się na zależnościach między pszczołami a człowiekiem oraz na podobieństwie pszczelej struktury społecznej do międzyludzkich relacji. W tej powieści to my jesteśmy maleńkimi istotami zależnymi od pszczół.

W spotkaniu, które odbyło się 9 marca 2017 roku, uczestniczyło 7 osób.

 

Kontrowersje wokół "Czerwonego roweru" Antoniny Kozłowskiej

Czytelnik szukający w "Czerwonym rowerze" Antoniny Kozłowskiej elementów ciepłej powieści obyczajowej zawiedzie się. Książka wybija z równowagi, lekko szokuje i zdecydowanie nie "przemówi" do każdego odbiorcy.

Powieść przedstawia relację, bo trudno tu pisać o przyjaźni, trzech kobiet oraz ich szkolne losy. Karolina, Beata i Gośka znają się od czasów podstawówki. Wspólnie dorastały w podmiejskiej, willowej dzielnicy Warszawy. Dziewczyny pochodzące z różnych światów tworzą paczkę, którą rządzą zależności, układy i szkolna hierarchia popularności. Każda z dziewcząt ma swoją trudną historię i rodzinne sekrety.

Kilkanaście lat po opuszczeniu szkolnych murów dorosłe już kobiety nadal utrzymują ze sobą sporadyczne kontakty, jednak ich światy połączyło dopiero otarcie dawno zamkniętych drzwi, za którymi skrywała się pamięć o śmierci jednej z ich szkolnych koleżanek.
Książka porusza kontrowersyjne jak na owe czasy tematy seksu wśród nastolatków, homoseksualizmu i bezwzględnej szkolnej rywalizacji. Sam pomysł przedstawienia historii zamożnych nastolatek wkraczających w dorosłość w czasach upadającego komunizmu jest ciekawy, ale realizacja tego pomysłu przez autorkę może rozczarować.

W spotkaniu, które odbyło się 11 stycznia 2017 roku uczestniczyło 7 osób.

"Bambino" w Pabianicach

Książka "Bambino" Ingi Iwasiów pokazuje w jakim stopniu zdeterminowani jesteśmy przez nasze pochodzenie i dzieciństwo. Jest to opowieść o skomplikowanych powojennych dziejach kilku osób, których losy krzyżują się w rodzinnym mieście autorki – Szczecinie. Tytułowe Bambino to bar mleczny – miejsce pracy i spotkań bohaterów książki, których dziś moglibyśmy nazwać "słoikami", czyli przyjezdnymi, szukającymi w danym mieście pracy i przyszłości. Bohaterami książki są cztery nie powiązane ze sobą na początku osoby, pochodzące z zupełnie różnych światów. Losy Marysi, Uli, Janka i Anny splatają się właśnie w Szczecinie. Ula (Ulrike) podobnie jak jej kochanek ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Maria uciekła od panującej na kresach biedy. Pochodzący z Wielkopolski Janek zostaje mężem pracującej z Ulą Anny. Tak powstaje grupa znajomych, których losy przedstawia Inga Iwasiów.

"Bambino" nie jest łatwą lekturą. Sama składnia zdań może na początku budzić niechęć czytelników. Powieść zbudowana jest z krótkich i "poszarpanych" zdań, które utrudniają odbiór. Jednak, w miarę lektury, można się do nich przyzwyczaić, a nawet przekonać do ich reporterskiej wręcz skrótowości. Autorka budując postaci i ich otoczenie przedstawia homogeniczny obraz tamtych czasów, społeczeństwa oraz zjawiska społecznego związanego z powojenną migracją ludności.

Książka zainteresowała członkinie klubu, a zawiły język nie sprawił im większego problemu.

W spotkaniu, które odbyło się 16 listopada 2016 roku uczestniczyło 6 osób.

 

 

"Sońka" Ignacego Karpowicza w pabianickiej bibliotece

Wiejska droga na wschodnich kresach Polski, kurz i stara kobieta prowadząca krowę. Takim obrazem Ignacy Karpowicz rozpoczyna swoją powieść "Sońka". Jedną z postaci książki jest Igor Grycowski, młody, ale nie najmłodszy, reżyser teatralny na dorobku, który przez przypadek znajduje się na wspomnianej wcześniej drodze i spotyka tytułową Sońkę. W pierwszej chwili warszawiak nie spodziewa się po tym spotkaniu niczego ciekawego. Okazuje się jednak, że Sońka czekała na niego wiele lat. Czekała cierpliwie, by opowiedzieć historię swojego życia, które rozpoczęło się przed wojną, a w trakcie wojny rozkwitło i zgasło. We wspomnieniach Sonia znów staje się "wychowywaną" przez ojca, zajmującą się wyłącznie pracą w obejściu wiejską dziewczyną, w której życiu nagle pojawia się miłość. Oto, niespodziewanie, przed domem Sońki pojawia się oficer SS, który diametralnie różni się od znanych jej dotąd brutalnych mężczyzn. Wiejska dziewczyna postrzega go jako wrażliwego i dobrego, nie wiedząc, i nie chcąc wiedzieć, czym zajmuje się on naprawdę. Oczywiście ta historia miłosna nie może skończyć się zdaniem "żyli długo i szczęśliwie"...

Wiele tu trudnej historii oraz relacji międzyludzkich zabarwionych naturalizmem i realizmem magicznym. Kresy w "Sońce" są miejscem niewątpliwie pięknym, ale i niebezpiecznym. Życiem ludzi kieruje tu cykl wegetacyjny przyrody oraz popędy i wola przetrwania. Nikt nad nikim się nie lituje, a kobieta jest mniej wartościowa od kozy.

"Sońka" to również piękny język, precyzyjne metafory (np.: oddech nie może dogonić biegnącego człowieka, dlatego musimy przystawać i na niego poczekać) i nieco mniej udana konstrukcja, w której pojawia się wątek tworzenia spektaklu inspirowanego losami bohaterki. Czasy i miejsca przeplatają się tu utrudniając czytanie książki.

W spotkaniu, które odbyło się 12 października 2016 r. uczestniczyło 7 osób.

 

 

Niezbyt atrakcyjna "Blondynka z miasta Łodzi" Andrzeja Kwietniewskiego

Wrześniowe spotkanie pabianickiego DKK upłynęło w atmosferze wybitnej zgodności poglądów na temat omawianej książki i jej autora.

Bohaterem tekstu jest redaktor telewizyjny Rafał Martens, który zostaje wplątany w morderstwo własnej kochanki sprzed trzydziestu lat. Intryga kryminalna zbudowana w książce okazuje się jednak być farsą gatunku, a cała akcja zbudowana jest wokół pijackich majaków i seksualnych wyczynów bohaterów. Krytyce poddane zostały styl, język, fabuła oraz kreacje bohaterów książki. "Kryminał" został określony jako niespójny, nielogiczny i wulgarny. Kontrowersyjny tekst łódzkiego artysty wzbudza zachwyt chyba wyłącznie jej autora.

W spotkaniu, które odbyło się 14 września 2016 r. uczestniczyło 7 osób.

 

Dom z witrażem w Pabianicach

Powieść o toksycznych relacjach czterech pokoleń kobiet mieszkających w jednym mieszkaniu, o wypaczonym systemie politycznym i niespełnionych miłościach. A w tle międzyludzkich stosunków majaczy magiczny Lwów i niełatwa historia Ukrainy. Lwowskie ulice lat 80. i 90. łączą piękne „stare” z komunistycznym i brzydkim "nowym", zespalają trzy żyjące obok siebie, nie zawsze zgodne, narodowości. Lwów nie jest tu tylko miastem, jest wręcz żywym organizmem (porównania anatomiczne). Ta personifikacja zwiększa jego wagę w oczach czytelnika, sprawia, że współczuje rozkładającemu się ciału zbudowanemu z cegieł i betonu.

Opowieść snuje młoda narratorka – bezimienna córka, wnuczka i prawnuczka. Opisuje ona współczesny jej świat, przywołując jednocześnie retrospektywne wzmianki o mieście, mozolnym wybijaniu się Ukrainy na niepodległość i własnej rodzinie. Losy bohaterki determinowane są silnymi charakterami przodkiń i ich artystycznymi inklinacjami (babka i prababka zajmowały się sztuką amatorsko, matka – śpiewaczka operowa – zawodowo). Nawet relacje z mężczyznami młodej bohaterki naznaczone są przeszłością jej matki. Równie silne piętno na jej życiu odciskają losy ojczyzny, które odbierają jej matkę i każą żyć w siermiężnych realiach komuny oraz postkomunizmu.

Czerwcowe spotkanie pabianickiego DKK odbyło się 8 czerwca 2016 r., uczestniczyły w nim 4 osoby.

 

Antylopa szuka myśliwego w bibliotece

Opowiadania Wojciecha Albińskiego ze zbioru „Antylopa szuka myśliwego” ukazują czytelnikowi ciemny obraz czarnego lądu okraszony pięknymi opisami przyrody i sztuki. Brutalne obrazy i prymitywizm społeczny ukazane na kartach książki przeplatają się z opisami spieczonych słońcem krajobrazów. Brutalne jest też wypaczenie instytucji państwowych, zasad codziennego życia czy kinematografii. Ludzie, w imię podziałów społecznych, mordują się tu bez mrugnięcia okiem, traktują członków innego plemienia jak śmieci. O realizmie przedstawionych tu sytuacji świadczy fakt, że autor wiele lat mieszkał w Johannesburgu w RPA. Autentyzmu opowiadaniom dodaje też styl pisania Albińskiego, język tekstów jest prosty i rzeczowy. W sumie opisywane sytuacje są na tyle wyraziste, że nie wymagają dodatkowego podkreślania kwiecistym i zdobnym językiem. Książka zdecydowanie godna jest polecenia, ukazuje realia dla Europejczyków odległe i egzotyczne w sposób wręcz reportażowy, zachęcając do lektury amatorów zarówno książek przygodowych, traktujących o polityce, jak i reportażu.

W spotkaniu, które odbyło się 11 maja uczestniczyło 5 osób.

 

"Ja nie jestem Miriam" Majgull Axelsson

Trudna historia, trudny temat i niełatwa dyskusja. Tymi hasłami możemy opatrzyć kwietniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy pabianickiej bibliotece. A trudności te wyniknęły z fabuły omawianej książki – "Ja nie jestem Miriam" Majgull Axelsson. Powieść ta traktuje bowiem o wojnie i rzadko poruszanym zagadnieniu nietolerancji w postrzeganej jako cywilizowana i nowoczesna Szwecji. Szwecji sytej i nie dotkniętej piętnem wojny, śmierci i cierpienia. Skandynawskim raju na ziemi, w którym spod przygładzonej rzeczywistości na światło dzienne wyszły nieujarzmione zło oraz uprzedzenia.

Autorka konfrontuje znajdującą się u schyłku życia bohaterkę z jej wnuczką i każe osiemdziesięciopięcioletniej Miriam wyjawić skrywaną przez wiele lat tajemnicę. Oto znana rodzinie i kochana babcia okazuje się być zupełnie inną osobą, która kłamała na temat własnego pochodzenia. Kimś kto przetrwał piekło obozów koncentracyjnych, strachu o własne życie i cierpienia z powodu śmierci najbliższych. Wojna zawsze zmienia człowieka, jednak w wypadku Miriam jest to zmiana absolutna, związana z ukrywaniem własnej tożsamości i odmianą sposobu życia. Również powojenne losy głównej bohaterki nie są usłane różami. Trafia ona do Szwecji wyglądającej jak miejsce idealne, w którym żyją kulturalni i mili ludzie. Niestety i ten nowy świat nie jest dla Miriam w pełni przychylny.

Majgull Axelsson opowiada o kobiecie naznaczonej piętnem nietolerancji i budującej inną tożsamość, aby wpasować się do nowego miejsca. To poruszająca i zaskakująca opowieść o niezłomnej woli przetrwania oraz prawdziwej przynależności do historii i grupy etnicznej.

W spotkaniu, które odbyło się 13 kwietnia 2016 r. wzięło udział 5 osób.

 

 

 

 

 

 

 

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi