Recenzje czytelników klubów DKK
Recenzja książki Sary Nishy Adams „Klub czytelniczy dla samotnych serc”
- Szczegóły
- Kategoria: Recenzje
- Utworzono: niedziela, 18, styczeń 2026 16:29
- Wiesława Kruszek
„Klub czytelniczy dla samotnych serc” – tytuł brzmi obiecująco, zawłaszcza jego pierwsza część, bo te „samotne serca” nasuwają myśl o romansowym charakterze książki. Autorka nie jest znana, niewiele o niej wiadomo, ze zdjęcia i krótkiej notki na „skrzydełku” okładki wynika, że to młoda osoba i jest to jej debiut. Sprawdziłam, że ma na koncie jeszcze jedną książkę, ale nie została przetłumaczona na język polski. Na okładce jest również informacja, że to „podnosząca na duchu powieść o miłości do książek”.
Jej akcja toczy się w londyńskiej dzielnicy Wembley wśród społeczności hinduskiej, która zamieszkuje tam w znacznej liczbie. Czas zdarzeń to głównie rok 2019, z małymi odniesieniami do lat 2017 – 2018.
Mamy dwoje głównych bohaterów, osiemdziesięcioletniego wdowca Mukesza Patela i siedemnastoletnią Aleishę Thomas zatrudnioną na czas wakacji w bibliotece. Spotykają się właśnie tam i rodzi się między nimi nić sympatii. Oboje początkowo nie są zainteresowani książkami. Z czasem zaczyna się to zmieniać za sprawą spisu lektur, który ktoś zostawił w różnych miejscach. To „lista książek na wypadek, gdyby okazały się potrzebne”. Zawiera osiem tytułów dość popularnych i sfilmowanych powieści, m.in. „Małe kobietki”, „Zabić drozda”, „Życie Pi”.
Obok dwojga bohaterów mamy ich rodziny, znajomych, jest i piątka postaci epizodycznych wprowadzonych właściwie po to, by zaistniały „na chwilę” w zakończeniu.
Wydawałoby się, że jest potencjał na ciekawą powieść; biblioteka, książki, rozmowy o nich, są dwie wzmianki o DKK, bo ten tytułowy to dopiero w planach. Miłośnicy czytania mogliby się poczuć usatysfakcjonowani… Niestety trzeba tu zaakcentować słowo mogliby. Dostajemy bowiem raczej infantylną i naiwną opowieść słabą stylistycznie i językowo. Można się zastanawiać, czy to wina oryginału, czy tłumaczenia. Wydaje się, że i jedno, i drugie.
Czasem widać, że tekst jest tłumaczony dosłownie, czego przykładem jest np. frazeologizm „wyciąć szczupaka” oznaczający przewrócenie się. W języku polskim używa się zwrotu „wywinąć orła” lub „złapać zająca”. Są tu błędy stylistyczne typu „usadowiona na miękkim fotelu, siedziała z książką” czy takie dziwaczne sformułowania jak „pory jej skóry dosłownie wyły, roniąc pod makijażem tłuste krople potu”!!
Tekst jest wyraźnie przegadany, sporo tu pustosłowia, wiele zdań dałoby się ująć prościej i tu przykładem może być zdanie: „Od stóp do głów była ubrana na granatowo, w jeden z dresów Aidana”. Chyba lepiej brzmiałoby po prostu: „Była ubrana w granatowy dres Aidana”. Daruję sobie inne przykłady czy błędy korektorskie, bo i te są niestety w książce.
Treść też pozostawia wiele do życzenia. Czytelnik wciąż jest informowany o śmierci Najny, żony Mukesza, mało tego, wdowiec słyszy jej głos, a nawet widzi ją, czasem wśród bohaterów książek, które zaczął czytać. To też wydaje się dziwne, że przez prawie 50 lat małżeństwa u boku czytającej wciąż książki żony, dopiero po jej śmierci odkrywa przypadkiem, że czytanie może być przyjemnością. Podobnie rzecz się ma z Aleishą, chodzi do szkoły i nie zna w ogóle literatury. Oczywiście wiadomo, że nie wszyscy czytają, ale autorka pokazuje w książce odkrycie Mukesza i Aleishy, że istnieje coś takiego jak literatura jest niemalże „odkryciem Ameryki”!
Powierzchownie pokazany jest brat Aleishy, Aidan, o którym wiadomo niewiele, a podobno „miał umiejętność jednoczenia ludzi”; jest to gołosłowne i w sumie zaciemnia obraz chłopaka decydującego się na desperacki krok. Dziwne są problemy matki, może to depresja, ale czemu się nie leczy, mamy rok 2019!
Czy mogłabym znaleźć jakiś plus tej powieści? Może pokazanie obyczajowości hinduskiej, egzotycznych dla nas potraw, uczęszczania do mandiru, która to świątynia stanowi centrum życia, nie tylko religijnego.
Autorka w końcowej nocie podaje jeszcze 11 tytułów książek, które „uczyniły z niej czytelniczkę, a następnie pisarkę”. Naprawdę??? Czyli dodajmy do jedenastu osiem, które są w spisie lektur, razem mamy dziewiętnaście! Według Sary Nishy Adams wystarczy, by zostać pisarką!!! Zostawiam to już bez komentarza!
Wiesława Kruszek
Dyskusyjny Klub Książki działający przy Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu











