Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Gorzko z iskierką nadziei.

Pierwsze spotkanie tomaszowskiego DKK dla dorosłych w 2019 r. dotyczyło książki Elizabeth Strout. Klubowiczki doceniły tomik opowiadań amerykańskiej autorki wyróżniony w 2009 r. nagrodą Pulitzera.

Na wstępie styczniowego spotkania Panie mogły wysłuchać fragmentów audycji radiowej, w której pisarka opowiadała o pracy nad omawianym tytułem.

Obecnym na spotkaniu podobała się przede wszystkim złożona i wielowymiarowa postać tytułowej bohaterki Olive Kitteradge, nauczycielki matematyki miejscowej szkoły średniej. Czytelniczki poznają ją w wieku 40 lat, z pozostałych historii może „posklejać” kolejne 30. I choć przed naszymi oczami przewija się cała plejada mieszkańców amerykańskiego Crosby w stanie Maine, to właśnie ta postać najbardziej zapada w pamięć. Z jednej strony zasadnicza, chłodna, powściągliwa, często odpychająca. Z drugiej daje się poznać jako kobieta krucha, samotna, pełna empatii i współczucia dla innych. Najbardziej poruszająca dla rozmówców była końcowa część książki, w której Olive próbuje dokonywać życiowych podsumowań.

Tomaszowskie Klubowiczki były także zachwycone prostotą opowieści i mądrością płynącą z każdej strony książki Elizabeth Strout. Odczytały ją głównie jako książkę o potrzebie miłości i bliskości bez względu na wiek i status społeczny.

Podsumowując dyskusję moderator odczytywał fragmenty wywiadu przeprowadzonego z Elizabeth Strout, który ukazał się w 2016 r. Magazynie Książki.

Istota męskości

Grudniowa rozmowa klubowiczów skoncentrowała się wokół tematów takich jak: dojrzałość, odpowiedzialność, męskość. Książka Eustachego Rylskiego z pewnością bardziej interesująca niż ostatnie lektury Klubowiczów, stała się pretekstem do dyskusji o powojennej rzeczywistości i pokoleniu dorastającym w czasach PRL-u.

„Obok Julii” wydała się tomaszowskim Klubowiczkom książką celowo przerysowaną, komiksową, której nie należy odczytywać wprost, ale tropić ukryte w tekście metafory i nawiązania literackie. Paniom zdecydowanie bardziej podobała się pierwsza część powieści zatytułowana „Poranek” opowiadająca o młodości Jana Ruczaja przypadającej na lata 60-te.

Cała powieść jak określił jeden z recenzentów „ocieka testosteronem”, jest rozważaniem o istocie męskości, która dla Jana Ruczaja oznaczała pogoń za przyjemnościami. Powieściowy maczo ma dość kontrowersyjne i samcze podejście do kobiet i życia w ogóle. Zastanawiające jest w związku z tym stwierdzenie pojawiające się na wstępie książki. „Życie nas wycenia. Jeżeli w skali jeden do dziesięciu dostajemy pięć, możemy być zadowoleni. Ja dostałem więcej i będę musiał za to zapłacić, gdyż życie wyceniło mnie ponad moją wartość”.

Czytelniczki dostrzegły także punkty styczne z biografią samego Eustachego Rylskiego, jak choćby miejsce pracy, czy zainteresowania czytelnicze. Spotkanie urozmaicił krótki film - wywiad przedstawiający sylwetkę autora, który odpowiadał na pytania kwestionariusza Prousta.

"Sztuka spadania"

W listopadzie Klubowiczki tomaszowskiego DKK rozmawiały o książce Magdaleny Kawki „Sztuka latania”. Wszystkie przyznały, że powieść polskiej autorki opowiadająca o dojrzewaniu, poszukiwaniach sensu życia 35- letniej Zofii Arens wydała się mdła i nijaka. Po raz kolejny pojawiło się pytanie „po co?” i „dla kogo?”. Z pewnością Magdalena Kawka ma szerokie grono czytelniczek, skoro jej tytuły stale ukazują się na rynku wydawniczym, ale obecne na spotkaniu Panie na pewno do nich nie należą.

Zarzutów w kierunku tej powieści pojawiło się wiele. Na pierwszym miejscu moralizatorski ton, narrator, który nie wierzy w inteligencję czytelnika, papierowi bohaterowie, mało interesująca fabuła.

Jedynie zakończenie wydało się Klubowiczkom zaskakujące. Spodziewały się bajkowego happy endu, tymczasem nasza bohaterka wreszcie zaczęła myśleć samodzielnie. Tym razem autorce udało się uciec od schematu powieści, jakich wiele teraz w księgarniach, o kobiecie na życiowym zakręcie, która wyjeżdża/ucieka i w pięknych okolicznościach przyrody odnajduje sens swej egzystencji i miłość.

Podsumowując: książkę czytało się ciężko, ale jak stwierdziła jedna z Pań, dzięki lekturze dobrej i złej literatury kształtuje się nasz gust czytelniczy i wiemy, po jakie tytuły sięgać w przyszłości, a jakich unikać.

"Proszę bardzo"

Październikowe spotkanie DKK dla dorosłych poświęcone było autobiograficznej książce „Proszę bardzo”. Tomaszowskie Klubowiczki mierzyły się z niezwykle intrygującą postacią, która choć na emeryturze, nadal pozostaje wyrocznią w świecie sztuki.

Panie miały możliwość poznania sylwetki Andy Rottenberg nie tylko na kartach książki ale również obejrzały fragmenty wywiadu, w którym opowiada o losach swojej rodziny. Klubowiczki przyznały, że warstwa historyczna opowieści była dla nich dość trudna w odbiorze. Miejscami gubiły się w zagmatwanych fragmentach dotyczących korzeni narratorki. Druga warstwa historii opowiedzianej przez Andę Rottenberg jest według nich równie trudna, ponieważ wypełniają ją opisy trudnych przeżyć, związanych z zaginięciem w 1997 r. syna narkomana.

Rozmowa o „Proszę bardzo” było również pretekstem do rozważań na temat trudów rodzicielstwa.

Obecne na spotkaniu Klubowiczki odebrały omawianą autobiografię jako formę autoterapii, niezwykle bolesnej, ponieważ jak zauważa autorka w rozdziale „Bezradność” „Prawda jest bezforemna, a przez to niewygodna, nie daje się wtłoczyć w rytm frazy, nie wpisuje się w ramy kompozycji inaczej niż jako fikcja”.

Z pewnością lektura „Proszę bardzo” wydaje się być dużo bardziej wymagająca dla przeciętnego czytelnika niż wspomniana wyżej fikcja

Leczenie, które zabija

Pierwsze po wakacyjnej przerwie spotkanie tomaszowskiego DKK było poświęcone książce Marcina Szczygielskiego. W bardzo kameralnej atmosferze Panie dyskutowały o tym, czy strach jest potrzebny w literaturze i dlaczego powieści grozy mają szeroką rzeszę czytelników.

Na wstępie Klubowiczki obejrzały krótki film, który wprowadził w atmosferę Sanato. Mimo, że książka nie spodobała się tomaszowskim czytelniczkom, prowadząca spotkanie moderatorka próbowała odnaleźć jakieś punkty zaczepienia, które zachęciłyby Panie do kontynuowania lektury. Opowiedziała m.in. o niezwykłej genezie powieści związanej z przyjaźnią autora ze Stefanią Grodzieńską, która w latach 30-tych chorowała na gruźlicę i kilka lat spędziła w sanatorium.

Klubowiczki zastanawiały się nad autentycznością historii opowiedzianej przez Szczygielskiego. Taki trop sugeruje posłowie, zawierające biografie postaci, które stały się bohaterami jego książki. Wg niektórych Pań zostały one spreparowane i stanowią jedynie chwyt marketingowy. Jedna z Klubowiczek dotarła nawet do historii autentycznego zakopiańskiego Sanato, jednak fakty przedstawione w powieści nie pokrywają się z rzeczywistością. Dużą zaletą książki Marcina Szczygielskiego, oprócz interesującej historii jest dopracowana kompozycja, narracja prowadzona z punktu widzenia kobiety oraz piękna polszczyzna.

 Nawet jeśli czytelnicy nie lubią horrorów, mogą w tej powieści odnaleźć inne zalety, jak choćby świetną fabułę, która doskonale trzyma w napięciu do samego końca. Nie bez znaczenia są też wątki psychologiczne, świetnie oddające problemy osób chorych, zmuszonych do pogodzenia się ze śmiertelną chorobą, czy obserwacje zachowań ludzi odizolowanych od świata. Poza tym czytelnik może śledzić codzienność sanatoryjną z lat 30-tych, podziwiać toalety pań i uczestniczyć w leniwie płynących rozmowach przy stole. Oczywiście do czasu. Potem fabuła nabiera tempa, pędzi, niczym główna bohaterka Nina Ostrołemska uciekająca przed demonami Sanato. Obecne na spotkaniu Panie doceniły ten fakt, podobnie jak sylwetki owianych tajemnicą innych bohaterów powieści: Iry, Adama, Dreslera czy Dorci.

Gorzka prawda

Ostatnie przed przerwą wakacyjną spotkanie tomaszowskiego DKK było poświęcone książce Jacka Hugo-Badera „Skucha”. Klubowiczki z zaangażowaniem odniosły się do tez przedstawionych przez autora reportażu. Odwołując się do własnych przeżyć i wspomnień, zgodziły się z nimi zresztą w większej części.

                Tak jak publicysta, uznały, że pokolenie Okrągłego Stołu w znacznej mierze było pokoleniem, które poniosło życiową klęskę lub cytując go „zaliczyło jakąś skuchę”, w życiu prywatnym czy zawodowym. Jego losy potoczyły się bardzo rozmaicie. Niektórzy zrobili wprawdzie kariery polityczne, część dorobiła się fortun, inni zaangażowali się społecznie, pozostali „klepią biedę”, żyją w samotności lub borykają się z depresją, czy uzależnieniem od alkoholu. Większość nie odnalazła się w nowych warunkach.

                Jedna z Pań bardzo trafnie podsumowała „Skuchę” gorzkim stwierdzeniem, że to kolejny moment w dziejach, kiedy historia zakpiła z ludzi. Idealiści walczący o „szklane domy”, nie po raz pierwszy zderzyli się ze smutną rzeczywistością, w której byli ubecy żyją w dostatku, podczas gdy ludzie Solidarności ledwo wiążą koniec z końcem.

                Panie zastanawiały się również nad motywacją Jacka Hugo-Badera. Czytelnik niewiele dowie się z jego książki na temat kontekstu historycznego opisywanych wydarzeń czy mechanizmów działania opozycji. Książka wydaje się być zlepkiem bardziej lub mniej intymnych i szokujących wątków biograficznych. Zresztą już po lekturze wstępu możemy się domyślić, że reportaż Badera nie będzie laurką wystawioną opozycjonistom. Idea złożenia hołdu przyjaciołom z Solidarności przez publicystę z pewnością była szczytna, niestety gorzko i smutno wypada to rozliczenie po latach.

„Bolesne dorastanie.”

Majowe spotkanie DKK dla dorosłych poświęcone było książce Donny Tartt „Mały przyjaciel”. Autorka tej powieści była już znana niektórym Klubowiczkom z innych tytułów: „Tajemna historia”, „Szczygieł”, które podobały się im znacznie bardziej.

„Mały przyjaciel” nie zachwycił obecnych na spotkaniu. Część Pań nie przeczytała całości, inne przerwały lekturę już na wstępie, ponieważ uznały początkowe opisy za zbyt drastyczne. Zwróciły też uwagę na dłużyzny i fragmenty ich zdaniem zbyt rozbudowane. Poza tym Klubowiczki nie odnalazły w tej lekturze nic, z czym mogłyby się utożsamiać. Ich zdaniem realia amerykańskiego południa są zbyt obce, przedstawione problemy zbyt odległe. Nieliczne Panie zwróciły uwagę na bogate tło obyczajowe. Doceniły walory poznawcze książki, która na pewno wspaniale opisała różnice klasowe i rasowe tarcia.

Tomaszowskie Klubowiczki rozmawiały też na temat problemów obyczajowych i skomplikowanych relacji rodzinnych. Prowadząca spotkanie stwierdziła, że podstawowym tematem „Małego przyjaciela” jest dla niej przede wszystkim smutek i samotność głównej bohaterki Harriet. Jej zdaniem proces dojrzewania pokazany jest na kartach tej książki w sposób prawdziwy. Podobnie jak rzeczywistość widziana oczami dziecka. Nie zabrakło również zachwytów nad sposobem prowadzenia narracji czy kreacjami bohaterów powieściowych.

Tropem zapachu

Kwietniowe spotkanie DKK dla dorosłych poświęcone było książce Katarzyny Bondy „Pochłaniacz”.  Pierwsza część tetralogii o Saszy Załuskiej spotkała się z bardzo skrajnymi ocenami.

Niektóre z Pań obecnych na spotkaniu, zaliczające się z pewnością do grona fanek twórczości Katarzyny Bondy, były zachwycone opowiedzianą przez nią historią. Przyznały zresztą, że z niecierpliwością oczekują na czwartą część cyklu, która niebawem ukaże się na rynku wydawniczym. Klubowiczkom podobała się bohaterka, ponieważ takiej profilerki do tej pory w polskiej literaturze nie było. Panie uznały, że Sasza Załuska jest postacią prawdziwą, pełną tajemnic i niejednoznaczną. W książce Bondy bohaterów „z krwi i kości” zresztą nie brakuje. Nawet postaci drugoplanowe są świetnie zarysowane i niosą ze sobą intersujące dylematy i  historie.

Panie zwróciły także uwagę na precyzyjną fabułę. Mimo dużej ilości wątków i bohaterów wszystkie puzzle pasują w tej opowieści do siebie i układają w interesujący obraz. Widać zresztą u pisarki zainteresowanie kryminałem skandynawskim. Jako świetna obserwatorka pokazuje wiele zjawisk autentycznych: piramidę finansową, korupcję policjantów, plebanię, spotkania AA. Czytelnik poznaje tajniki pracy policji i profilera policyjnego, dowiaduje się czym jest osmologia i substytucja.

Obecnym na spotkaniu Paniom przeszkadzała duża objętość powieści, nagromadzenie wątków, postaci, retrospekcja, które nieco utrudniały śledzenie fabuły. Generalnie, większość nie sięgnie po kolejne tytuły z cyklu. Spotkanie zakończył krótki film z fragmentami wywiadu z pisarką, dzięki któremu Klubowiczki mogły poznać warsztat Katarzyny Bondy i poznać jej opinię na temat literatury kryminalnej.

Literacki kicz czy mistrzostwo słowa?

Na to pytanie próbowały odpowiedzieć w odniesieniu do tekstów Harukiego Murakamiego uczestniczki marcowego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych w Tomaszowie Mazowieckim.

                Twórczość japońskiego pisarza nie wzbudziła wielkiego entuzjazmu. Ponieważ omawiane „Słuchaj pieśni wiatru” jak i „Flipper roku 1973” były pierwszymi tekstami stworzonymi przez Murakamiego, Panie postanowiły dać mu „szansę” i sięgnąć po inne powieści. Przecież nie na darmo japoński pisarz w 2015 roku znalazł się na liście magazynu Time 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie, a jego nazwisko wymienia się już od kilku lat w kontekście potencjalnej literackiej nagrody Nobla.

                Klubowiczki nie przekonała ani oryginalna forma, ani fantastyczne wątki, tym bardziej bohaterowie. Prowadząca spotkanie odczytywała ciekawostki dotyczące twórczości Harukiego Mjurakamiego oraz fragmenty recenzji. Panie obecne na marcowym spotkaniu nie podzielały jednak zachwytów innych czytelników. Niektóre wprawdzie dostrzegły w omawianych powieściach pewne zalety, jak np. prosty język czy charakterystyczną leniwą, spokojną atmosferę, ale był to chyba jedyny element świata przedstawionego Murakamiego, który spotkał się z aprobatą.

                Klubowiczki negatywnie wypowiadały się także o wątkach fantastycznych. Jaki sens ma np. pogrzeb łącznicy telefonicznej, skąd przybywają bliźniaczki z powieści „Flipper roku 1973”? Panie uznały, że trudno tu zgodzić się z terminologią jaką posłużono się w jednej z recenzji, nazywając motywy fantastyczne realizmem magicznym. Daleko jednak Murakamiemu do Garcii Marqueza.

                W ocenach omawianych tytułów bliżej było Klubowiczkom do opinii Jacka Dehnela, który nazwał jego książki literackim hochsztaplerstwem oraz  Joanny Bator zarzucającej Murakamiemu płycizny, brak zaangażowania i prawdy o Japonii.

Czy można nauczyć psa czytać i po co?

Lutowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dorosłych przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tomaszowie Mazowieckim odbyło się pod znakiem snów.

Na wstępie prowadząca spotkanie opowiedziała o genezie książki Jonathana Carrolla oraz przeczytała fragmenty wywiadu z pisarzem. Klubowiczki zgodziły się z opinią, że  „Ucząc psa czytać” przypomina bardziej szkic powieściowy a historia Tony’ego Areala wydaje się mieć zaburzoną fabułę. Panie doceniły początek książki, kiedy nasz bohater dopiero wkracza w tajemny świat snów i alternatywnej rzeczywistości. Potem, kiedy akcja przyspiesza a czytelnik doświadcza natłoku fantastycznych zdarzeń robi się coraz „dziwniej”. Niektórym Czytelniczkom podobała się historia miłości Tony’ego i przemiana Leny Schabort, inne dostrzegły w niej dużą dozę sztuczności i kiczu.

Za jeden z najważniejszych wątków opowieści Carrolla Klubowiczki uznały, oprócz powyższych wątków, śmierć i inkarnację. Powtórne wcielenie, które staje się również udziałem głównego bohatera, rozpoczęło rozmowę o życiu  pozagrobowym, kontaktach z bliskimi zmarłymi odwiedzającymi nas w snach.

Spotkanie zakończyło się odczytaniem i analizą kilku haseł z „Wielkiego sennika” związanych z marzeniami sennymi Tony'ego Areala. Stały się one zaczątkiem opowieści o koszmarach i snach Pań obecnych na spotkaniu.

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi