Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

"Wanda.Opowieść o sile życia i śmierci."na marcowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

Książka Anny Kamińskiej pt. ”Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz” była tematem dyskusji na marcowym spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki przy MBP w Piotrkowie Tryb.

 Jest to historia życia i śmierci jednej z największych polskich himalaistek.

 Pierwsza część książki opowiada o dzieciństwie i latach szkolnych Wandy Rutkiewicz, która urodziła się na Litwie, ale późniejsze lata spędziła najpierw w Łańcucie, a potem we Wrocławiu. Dzięki temu możemy dowiedzieć się sporo ciekawych rzeczy o tym, jak żyło się na "terenach odzyskanych" w latach powojennych. Poznajemy też relacje jakie łączyły Wandę Rutkiewicz z rodzicami i rodzeństwem. Kiedy w 1948r.w tragicznych okolicznościach zginął starszy brat Wandy – Jurek, Pani Błaszkiewicz załamała się. Od tej pory większość  obowiązków domowych spadło na  nastoletnią Wandę, która wyręczała z nich matkę i  jednocześnie próbowała zastąpić ojcu pierworodnego syna. Wpłynęło to na ukształtowanie się silnego charakteru Wandy.  Była nad wiek samodzielną i odpowiedzialną osobą. Już  od najmłodszych lat, towarzyszył jej sportowy duch rywalizacji. Gdyby nie zdecydowała się na wspinaczkę wysokogórską, to na pewno zrobiłaby karierę sportową.

Drugą część książki stanowią wspomnienia min. himalaistów, którzy towarzyszyli Wandzie w wyprawach. Ich zdaniem Wanda była osobą bardzo silną i niezależną,  jednocześnie słabo radziła sobie z prozą życia codziennego.

W górach stawiała sobie ambitne cele, które musiała zrealizować nawet za cenę konfliktu w zespole. To ona była inicjatorką kobiecych wypraw w wysokie góry. Z tej idei zrodziła się kobieca ekspedycja na K2. Właśnie na tej wyprawie Wanda przemierzyła drogę do bazy kuśtykając po lodowcu ponieważ wcześniej miała bardzo poważny wypadek. Często przedkładała pasję nad własne zdrowie i życie. To dla gór Wanda zrezygnowała z miłości i przyjaźni. Mimo, że dwukrotnie była w związku małżeńskim, nigdy nie zdecydowała się na macierzyństwo. Jej małżeństwa szybko się rozpadały, bo ona przede wszystkim skupiona była na zdobywaniu kolejnych ośmiotysięczników i przygotowywaniu kolejnych ekspedycji. Wanda dysponowała niezwykłym urokiem osobistym. Często wykorzystywała go by zdobywać ekwipunek i sponsorów potrzebnych do wypraw, jak również do załatwiania „niemożliwych” spraw urzędowych.

Anna Kamińska pisząc tę książkę zasięgnęła opinii wielu ludzi z otoczenia himalaistki. Rozmawiała z członkami jej rodziny, przyjaciółmi, wrogami, towarzyszami wypraw wysokogórskich, partnerami życiowymi oraz  kolegami z Instytutu Automatyki Systemów Energetycznych gdzie przez długi czas Wanda Rutkiewicz pracowała . Okazało się, że nie przez wszystkich była lubiana, często ją krytykowano. W środowisku alpinistów głosy o niej były podzielone. Często przemawiała przez nich zazdrość, ponieważ Wanda umiała realizować marzenia i osiągnęła znacznie więcej niż inni. Z lektury wyłonił się obraz kobiety pełnej sprzeczności, z jednej strony skrytej i nieśmiałej ale  jednocześnie chorobliwie ambitnej. Wanda Rutkiewicz dawała  przykład na to jak pokonywać własne demony i słabości.  Zarówno jej życie jak  i śmierć na zawsze pozostaną tajemnicą. Nigdy nie odnaleziono ciała himalaistki. Ona sama przewidziała swoją śmierć, mówiła: „ Zginę w górach” i dotrzymała słowa...

Pomimo sławy jaką zdobyła była bardzo samotnym człowiekiem. Wielu ludzi nie potrafiło zrozumieć tej pasji, która wiązała się z tak ogromnym ryzykiem. Wanda kochała życie ale jeszcze bardziej góry i za tą miłość przyszło zapłacić jej najwyższą cenę.

Biorący udział w dyskusji klubowicze ocenili książkę bardzo wysoko, stwierdzili, że pani Anna Kamińska jest mistrzynią jeśli chodzi o biografie. To nasza druga po „Simonie Kossak” omawiana na spotkaniu DKK pozycja tej autorki. Pani Kamińska pisze bardzo rzetelnie, pasjonująco, bez oceniania. Z wielkim taktem, wnikliwością i obiektywizmem opisuje swoje bohaterki. Ma lekkie pióro i jest znakomicie   przygotowana merytorycznie. Gorąco polecamy lekturę tej książki, którą czyta się jednym tchem. W spotkaniu wzięło udział 7 osób.

 

                                                                            Katarzyna Choja

                                                                     Moderator DKK przy MBP w Piotrkowie Tryb.

 

 

"Prokurator" na spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

Na lutowym spotkaniu DKK dyskutowaliśmy o książce pt. „ Prokurator. Kobieta, która nie bała się morderców.” Książka napisana jest w formie wywiadu, który przeprowadziła z prokurator Małgorzatą  Ronc, dziennikarka  "Polityki” Joanna Podgórska.

Pani Ronc  opowiada o kulisach słynnych śledztw i trudach zawodu, który wybrała. Wspomina o tym, jak wkrótce  po skończeniu studiów prawniczych zaczęła dostawać najbardziej skomplikowane sprawy. Musiała  jeździć  nocą na oględziny miejsc zbrodni. To były  najbardziej wstrząsające morderstwa jakie miały miejsce w latach osiemdziesiątych  i dziewięćdziesiątych. Żyła nimi cała Polska. Prowadziła m.in głośną sprawę mordercy i pedofila  Mariusza Trynkiewicza, który w bestialski sposób zamordował kilku małych chłopców. To ona przyczyniła się do wydania wyroku skazującego w sprawie bezwzględnego seryjnego mordercy Henryka  Morusia. Badała sprawę łapówek branych przez lokalnych lekarzy, przez co naraziła się całemu  środowisku.  Brała również udział w śledztwie, w sprawie tajemniczej śmierci prezesa NIK-u.

Pani Ronc powiedziała, że miernikiem pracy prokuratora jest ilość wydanych wyroków skazujących. W jej przypadku większość spraw, które prowadziła zakończyła się skazaniem. Pani prokurator nie ukrywała,  że te sukcesy zawodowe  miały swoją cenę, odbiło się to przede wszystkim na jej życiu prywatnym i rodzinnym. Obrazy ofiar okrutnych przestępstw, pozostają w pamięci  do końca życia. Klubowicze uznali, że trzeba być wyjątkowo odpornym psychicznie by wykonywać ten zawód. Również  groźby i zastraszanie były na porządku dziennym.

Dyskutujący wyrazili uznanie dla Małgorzaty Ronc, podziwiali jej siłę woli i determinację, które pozwoliły jej przetrwać zarówno  w świecie bezwzględnych przestępców, jak i świecie zawodowo zdominowanym przez mężczyzn.  Poza tym książka zahacza o  tematy  układów politycznych, odwieczną biurokrację i różne formy  interpretowania prawa. Pani prokurator ma bardzo silną osobowość, więc nie ulegała naciskom swoich przełożonych, za to została odsunięta od prowadzenia spraw karnych i przeniesiona do spraw administracyjnych. Na szczęście z dystansem podchodzi do swojej pracy.  Widać, że mimo wszystko sprawia jej  przyjemność wykonywanie tego niebezpiecznego, często niedocenianego zawodu. Dowodem na to jest jej deklaracja, że zamierza pracować przynajmniej do siedemdziesiątki. Klubowicze byli pełni uznania dla jej rzetelności, uczciwości i odwagi. W dyskusji wzięło udział 11 osób.

 

                                                             Moderator DKK w Piotrkowie Tryb.

                                                                Katarzyna Choja

"Hen" I. Wiśniewskiej na spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

 

Reportaż pt.” Hen. Na północy Norwegii” Ilony Wiśniewskiej, był tematem dyskusji na styczniowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

Autorka ukazuje czytelnikowi surowy klimat północnej części Norwegii i trudy codziennego życia jej mieszkańców. W tej części świata czas mierzony jest ośmioma porami roku, występuje tu min. przedjesień i przedzima. Przez większą część roku panuje  arktyczne zimno i brak słońca.

Finmark to miejsce, w którym nikt nie chce mieszkać, bo choć widoki są piękne, to surowy klimat, bieda, wegetacja, brak perspektyw decydują o tym, że region powoli się wyludnia.

Książka podzielona została na trzy części.

W pierwszej  Ilona Wiśniewska opowiada historię rodziny Amundsenów, żyjącej  za kręgiem polarnym od końca drugiej wojny światowej do czasów współczesnych.

Druga część poświęcona jest rdzennej ludności Północnej Norwegii- Saamom.  Autorka cofa się do dziewiętnastego wieku by ukazać mechanizmy, które były podjęte przez rząd mające na celu znorwegizowanie tej społeczności. Dziś wielu saamów nie przyznaje się do swojego pochodzenia, bo przez dziesięciolecia kazano im się wstydzić własnego języka i tradycji. Włożono wiele wysiłku by zmienić ich tożsamość. Na szczęście nie udało się to w stu procentach, są i tacy, którzy walczą o przynależne im prawa i godność. Jedną z takich osób jest Mari Boine – najsłynniejsza na świecie saamska wokalistka, która joikując próbuje rozpowszechnić a tym samym zachować od zapomnienia ten piękny ale wymierający folklor.

Trzecia część  jest o wyludniającym się mieście emerytów: Vardo. To tu w XVII wieku spalono na stosie prawie sto osób posądzonych o czary.

Dawniej znajdował się tu najważniejszy port tranzytowy, jak również najnowocześniejsza przetwórnia rybna. Niestety  w latach dziewięćdziesiątych nastąpiła zapaść w przemyśle rybnym, ludzie zaczęli tracić pracę i wyjeżdżać.

Starsi mieszkańcy Finmarku  jak np. Ibert Amundsen często mówili, że żałują, że ich dzieci wyjeżdżały by zdobyć wykształcenie w Oslo. Praktycznie nikt z nich już nie wrócił by przejąć interes rodzinny. Dziś straszą opuszczone domy i warsztaty, porzucone maszyny. Po bezludnych ulicach hula wiatr.

Obecnym na spotkaniu klubowiczom najciekawszy wydawał się rozdział o Saamach. Niewielu z nas wiedziało, że Norwegia ma również swoją ludność rdzenną, tak jak Ausralia i Ameryka. Saamowie  tak jak Aborygeni czy Indianie próbują przetrwać ze swoim dziedzictwem, kulturą i językiem.

Dodatkowo książka zawiera wiele ciekawych zdjęć, wykonanych przez autorkę jak również pochodzących  z rodzinnego archiwum Amundsenów. Na szczególną uwagę zasługuje także atmosfera i nastrój tej książki. Po jej lekturze rozumiemy  skąd bierze się ta depresyjność Norwegów.

 

Polecamy wszystkim, którzy interesują się historią i kulturą Skandywawii.

Na spotkaniu obecnych było 12 osób.

 

                                                                     Katarzyna Choja

                                           Moderator DKK w Piotrkowie Tryb.

 

" Pozdrowienia z Korei" na grudniowym spotkaniu DKK w PIotrkowie Tryb.

Tematem dyskusji na grudniowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb. był reportaż pt.: „Pozdrowienia z Korei” Suki Kim.

Autorka jest Amerykanką pochodzenia koreańskiego. W 2011 roku była wykładowcą języka angielskiego na Uniwersytecie w Phenianie. Grupę jej studentów stanowili starannie dobrani w tym celu młodzi chłopcy z elitarnych rodzin. Książka powstała w oparciu o obserwacje i zapiski jakie Suki Kim wtedy robiła. Z lektury wyłania się przygnębiający obraz państwa, które prowadzi niezwykle skuteczną propagandę, gdzie za nieposłuszeństwo grozi kara śmierci, a szczęście może dać jedynie ciężka praca dla Wielkiego Wodza. Na porządku dziennym jest manipulowanie treścią i obrazami, którymi na każdym kroku karmi się zastraszony naród.  Wszechobecna jest również nienawiść do Amerykanów i wszystkiego co kojarzy się z zachodnim stylem życia.

 Suki Kim ukazała czytelnikom   obraz mechanizmów życia jakie obowiązują w totalitarnym państwie. Zarówno ona jak i inni wykładowcy byli notorycznie sprawdzani, nie mogli w żaden sposób przekazać swym studentom, że gdzieś, poza  granicami ich państwa istnieje zupełnie inny świat.

Wychowani w duchu patriotyzmu, przekonani, że obywatel ma tylko obowiązki wobec narodu i przywódcy, nie byli w stanie zrozumieć, że na świecie obywatele mają również swoje prawa, których się przestrzega.

Ci młodzi ludzie choć studiują informatykę nie wiedzą co to jest Facebook, i kto jest jego twórcą. Wobec wszechobecnej cenzury jaka tam panuje, ich INTRANET to zupełnie coś innego niż Internet na całym świecie.

Osoby z zewnątrz mogą zobaczyć tylko to, co władza chce by zobaczyli. Każde wyjście poza Kampus jest  w najdrobniejszym szczególe zaplanowane,  obowiązkowe są wycieczki z opiekunami do miejsc kultu Wielkich Wodzów. Autorka brała udział w zainscenizowanych nabożeństwach, a w czasie zaplanowanych co do minuty wycieczek mogła zobaczyć tylko to, co według opiekunów było obrazem kraju płynącego mlekiem i miodem.

Jednak obrazy jakie obcokrajowcy widzą podczas podróży autokarem jednoznacznie ukazują  prawdę o codziennym życiu  ludzi w  tym kraju : to wszechobecne  zacofanie i przerażająca nędza.

Lektura tej książki wstrząsnęła dyskutującymi. Wprost nie mieściło się nam w głowie, że ludzie w XXI w. tak bardzo mogą utracić swoją tożsamość. Nie postrzegają siebie jako indywidualne jednostki, ale jako zbiorowość podległą Wielkiemu Przywódcy. I nic nie wskazuje na to by mogło się to kiedykolwiek zmienić, obywatele Korei Północnej nie są zdolni do jakiegokolwiek buntu,  reżim zrobił z nich bezsilne i bezradne istoty. Przez lata wpajany brak umiejętności samodzielnego myślenia, podejmowania decyzji i stanowienia o sobie prowadzi tych ludzi po drodze, u celu której nie będzie zmiany na lepsze.

Klubowicze wyrazili swoje uznanie dla Suki Kim, przede wszystkim za odwagę w ujawnieniu prawdy o życiu w tym kraju, ale i podziw, że udało jej się wytrzymać w tych warunkach  kilka miesięcy. Po lekturze książki zupełnie inaczej patrzy się na pewne sprawy. Zaczynamy doceniać, że żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości niż Koreańczycy. „ Pozdrowienia z Korei”  gorąco polecamy wszystkim czytelnikom, których interesuje taka tematyka.

 Na spotkaniu obecnych było 12 osób.

 

                                                                              Katarzyna Choja

                                                                  Moderator DKK w Piotrkowie Tryb.

 

"Jaśnie Pan" J.Cabre na spotkaniuDKK w Piotrkowie Tryb.

Powieść pt.;” Jaśnie Pan”  J. Cabre była tematem dyskusji na listopadowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

Jest to barwna, wielowątkowa powieść, która przenosi czytelnika do Barcelony u schyłku XVIII wieku. Akcja książki rozgrywa się  w listopadowe i grudniowe dni 1799 roku, kiedy to społeczność miasta zaabsorbowana była  przygotowaniami  do obchodów Te Deum. Jednocześnie, w żaden  sposób sytuacja ta nie przeszkadzała  możnym,   piastującym wysokie stanowiska obywatelom, oddawać się korupcji,  zepsuciu oraz niepohamowanym chuciom cielesnym. J. Cabre przedstawia bogatą galerię różnorodnych postaci, uwikłanych w rozmaite intrygi i namiętności. Pokazuje czym zajmowała się śmietanka towarzyska, gdy nikt tego nie widział,  jak wielka była ich hipokryzja.   Pisarz stworzył portret miasta z  całym przekrojem ówczesnego społeczeństwa począwszy od sędziego, dostojników państwowych i kościelnych po biedotę miejską i więźniów osadzonych w lochach miejskiego więzienia.

Tytułowym bohaterem powieści jest sędzia Rafel Massó i Pujades -  siódmy cywilny prezes Trybunału Królewskiego w Barcelonie. Człowiek ogarnięty obsesją władzy, któremu wydawało się, że stoi ponad prawem. Stanowisko zawdzięczał nie szlachetnemu pochodzeniu lecz niezwykłej determinacji i własnym zdolnościom. Prezes wiódł szczęśliwe, ale dość nudne życie u boku swej małżonki doῆy Marianny. Jedyną jego rozrywką było obserwowanie ciał niebieskich i podglądanie  sąsiadki –pięknej Gajetany. Sędzia miał również  kochankę, niejaką Elwirę, a romans z nią pośrednio doprowadzi go ze szczytów władzy na dno zniesławienia. Cała afera z udziałem tytułowego „Jaśnie Pana” bierze swój początek w morderstwie słynnej śpiewaczki z  Orleanu. Oskarżenie pada na młodziutkiego poetę, który spędził z nią w hotelowym pokoju ostatnią noc. Wszyscy przedstawiciele prawa i władzy w mieście dążą do tego, by możliwie szybko zamknąć sprawę.  Najbardziej jednak zależy na tym tytułowemu „Jaśnie Panu”, bo poza służbowymi miał on swoje prywatne powody by niewinny Andreu został jak najszybciej skazany i stracony.

 Klubowiczom lektura bardzo się podobała. Lekki niesmak u niektórych pań wywołały dość ordynarne i niesmaczne opisy. Inni uznali, że  Cabre użył ich specjalnie po to by podkreślić stopień moralnego brudu w jakim często  grzęzną ludzie. W większości powieść napisana jest dowcipnie a nawet sarkastycznie. Dodatkowym walorem estetycznym jest bardzo staranne wydanie książki.

 Na spotkaniu obecnych było 11 osób.

 

                                                                         Katarzyna Choja

                                                              Moderator DKK przy MBP w Piotrkowie Tryb.

 

"Dziewczyny Wyklęte" na październikowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

Na październikowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb. dyskutowaliśmy o książce Szymona Nowaka pt.: ”Dziewczyny Wyklęte”.

Autor opisał prawdziwe wydarzenia w formie zbeletryzowanej. Ukazał losy szesnastu młodych kobiet, walczących w antykomunistycznym podziemiu. Poznajemy historię życia: „Inki”, „Marcysi”, „Perełki”, „Wandy”, „Jagi”, „Jaśka”, „Krystyny”, „Blondynki”, „Czesławy”, „Ireny”, „Siostra Izabeli”, „Lali”, „Danki”, „Sarenki”, „Dziuńki” i „Krysi”. Większość z nich  była jeszcze w bardzo młodym wieku,  mimo to nie  wahały się poświęcić zdrowia a  nawet życia za  wolną  ojczyznę. Odznaczały się ogromną odwagą i niezłomnością. Walczyły, opatrywały rannych, zdobywały pożywienie,  były łączniczkami.

 Ich losy przeplatają się z losami najbardziej znanych Żołnierzy Wyklętych, między innymi: Łupaszki, Kmicica, Ognia, Zapory, Wołyniaka. Często zdarzało się, że były ich dziewczynami lub żonami,  inne walczyły pod ich dowództwem.

Historia „Inki” była już wcześniej znana klubowiczom, pozostałe życiorysy mniej. Dziewczyny- żołnierze i ich rodziny za swą konspiracyjną działalność podlegały represjom. Były  aresztowane i brutalnie przesłuchiwane, procesy nad nimi  kończyły się egzekucją, lub długoletnim więzieniem

 Ponieważ bohaterkami tej książki są kobiety, autor skupił się bardziej na uczuciach i przeżywanych przez nie emocjach niż na opisie krwawych działań bojowych. Ze swej natury były wrażliwsze niż mężczyźni.  Wspierały słowem otuchy umierających partyzantów, trwały przy nich do końca.

Najbardziej burzliwa dyskusja toczyła się na temat postawy „Marcysi”, która za radą swoich przełożonych zgodziła się na porozumienie proponowane przez szefa Departamentu Śledczego MBP Józefa Różańskiego. Ujawniła przywódców oraz członków I Komendy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość pod warunkiem, że żadna z tych osób nie zostanie pociągnięta do odpowiedzialności. Stało się jednak inaczej, Marcysia przez kolejne lata prowadziła akcje protestacyjne. Domagała się obiecanego uwolnienia żołnierzy podziemia lecz bezskutecznie, została oszukana i w końcu popełniła samobójstwo.

 Klubowicze uznali, że to dobrze, że powstała książka opisująca wydarzenia z tamtych lat z punktu widzenia kobiet. Mężczyznom w historii walk patriotycznych poświęca się wiele miejsca, rola kobiet walczących z nimi ramie w ramię zazwyczaj  zostaje pominięta.

Niewątpliwym walorem tej lektury jest duża ilość fotografii, zarówno tych oryginalnych, nigdy wcześniej nie publikowanych jak również odtworzonych przez grupę rekonstrukcyjną.

Zastosowane przez autora dialogi sprawiają , że książkę pomimo trudnej tematyki czyta się łatwiej niż gdyby były to suche fakty. Dyskutujący uznali, że warto zapoznać się z tą pozycją,  między innymi po to, by zachować w pamięci jej bohaterki i pogłębić wiedzę o tych trudnych wydarzeniach.

Na spotkaniu było obecnych 9 osób.

 

                                                                         Katarzyna Choja

                                                               Moderator DKK przy MBP w Piotrkowie Tryb.

"Nad rzeką niepamięci" na wrześniowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

Książka Joanny Lustyk pt. ”Nad rzeką niepamięci” była tematem dyskusji na wrześniowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

Autorka opisuje losy dwóch rodzin: Leńskich i Kozarynów na tle tragicznych wydarzeń I i II Wojny Światowej, rewolucji październikowej, dwudziestolecia międzywojennego jak również radzieckiej i niemieckiej okupacji Lwowa. Głównym bohaterem jest Adam Leński, który po śmierci ojca, podczas porządkowania jego rzeczy, natrafił na tajemnicze  listy, notatki i luźne kartki z pamiętnika. Sekretne zapiski w pierwszym momencie wydają się zbyt abstrakcyjne żeby je potraktować poważnie. Zagłębiając się w ich treść Adam odkrył, że na przeszłości jego rodziny ciąży zmowa milczenia. Stefan Leński miał swoją pilnie strzeżoną tajemnicę, która zmieniła dotychczasową opinię syna na temat ojca. Okazało się, że był to człowiek, o „dwóch twarzach”. W obliczu ujawnionych informacji Adam zrozumiał, dlaczego jego ojciec był taki oschły, nawet dla najbliższych sobie osób.

 Główny bohater na podstawie znalezionych dokumentów odtworzył dramatyczną historię swojej rodziny, która zamieszkiwała Kresy Wschodnie. Jest to najważniejszy wątek, jaki autorka zawarła w swojej książce.  Poza tym pisze o czystkach etnicznych, których dokonała Ukraińska Powstańcza Armia na ludności cywilnej na Wołyniu, kiedy to tysiące Polaków zostało w bestialski sposób wymordowanych przez UPA. Przekaz autorki jest jednoznaczny - nie możemy zapomnieć o tym strasznym ludobójstwie w imię szeroko rozumianej poprawności politycznej.

 Joanna Lustyk porusza również wiele innych ważnych kwestii np.: temat spuścizny po własnej rodzinie, tożsamości narodowej, patriotyzmu, a także przemijania i starości.

Obecni na spotkaniu klubowicze zastanawiali się, jakie tajemnice skrywali ich przodkowie: czy lepiej o tym wiedzieć czy też żyć w nieświadomości. Książka pt. „Nad rzeką niepamięci” bardzo się podobała. Dyskutujący docenili warsztat pisarski autorki, która potrafiła w równej mierze nimi wstrząsnąć, co wzruszyć. Na spotkaniu obecnych było 7 osób.

                                                            

                                                                            Katarzyna Choja

                                                                      Moderator DKK przy MBP w Piotrkowie Tryb.

                                                                      

"Projekt:Prawda" na lipcowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

Na lipcowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb. dyskutowaliśmy na temat książki Mariusza Szczygła pt. Projekt: Prawda” i śmiało można powiedzieć, że jest to eksperymentalna pozycja.

 Inspiracją do jej napisania stała się zapomniana już powieść Stanisława Stanucha pt. „ Portret z pamięci”, której duży fragment pisarz zamieścił w  swojej książce. To właśnie ten zabieg (raczej rzadko spotykany w literaturze) wpływa na jej oryginalności i wyjątkowości. Książka podzielona została na trzy części. Pierwsza zawiera wspomniany fragment powieści Stanisława Stanucha.

Drugą część lektury stanowią przemyślenia autora na temat śmierci  i radzenia sobie z osobistą żałobą. Można wnioskować, że to właśnie pisanie reportaży pomaga mu w pokonywaniu lęku przed śmiercią. Ostatnią część stanowią już wcześniej publikowane w  „ Wielkim Formacie” felietony autora. Są one w większości wynikiem dyskusji Mariusza Szczygła z przypadkowo napotkanymi osobami. Rozmawiał z nimi na ulicy, w kawiarni, księgarni lub podczas podróży pociągiem czy taksówką.  Poszukiwał prawdy zarówno w kraju jak i  za granicą.

Felietony  wzbogacają nas o prawdy innych ludzi, bo każdy człowiek,  niezależnie od swojej pozycji społecznej, zawodowej czy finansowej odnajduje w trakcie  życia swoją własną prawdę. Nie ma znaczenia czy jest to prawda doniosła czy banalna, każda  zasługuje na szacunek. Właśnie ta część książki podobała się klubowiczom najbardziej, napisana chwilami z przymrużeniem oka, a chwilami dość wzniośle. Zmuszała do refleksji i zastanowienia się nad naszą własną prawdą. Dyskutujący uznali, że każdy człowiek powinien ją w sobie odkryć, w przeciwnym razie jego życie może wydawać się zmarnowane. Nawiązując do lektury klubowicze wymienili się spostrzeżeniami na temat swoich życiowych prawd, były one zabawne a czasem nawet intrygujące.

Najmniej podobał się zamieszczony  fragment powieści Stanisława Stanucha. Kilka osób przyznało, że nie dało rady tej części przeczytać. Ci którzy przez nią przebrnęli  przyznali, że była zagmatwana i chaotyczna. 

Na spotkaniu obecnych było 8 osób.

                                                                       Katarzyna Choja

                                     Moderator DKK przy MBP w Piotrkowie Tryb

"Mołdawianie w kosmos nie lietajut biez wina" na czerwcowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

 

Tematem czerwcowego spotkania DKK w Piotrkowie Tryb. była książka Judyty Sierakowskiej

 pt. „ Mołdawianie w kosmos nie lietajut biez wina”.

Reportaż powstał w wyniku podróży jaką odbyła autorka do Mołdawii.

Z lektury dowiadujemy się, że jest to mały, biedny kraj leżący pomiędzy Rumunią a Ukrainą.  Mimo niewielkiego obszaru, posiada dwa autonomiczne rejony, które uparcie dążą do uzyskania niepodległości.  Nadniestrze i Gaugazja te dwa „państwa” mają swoje własne odrębne rządy.

Statystyki mówią, że to właśnie tu mieszkają  najnieszczęśliwsi ludzie. Może powodem tego są bardzo niskie zarobki (średni zarobek nie przekracza 100 euro), dlatego  często można tu spotkać „jednonerkowców”, którzy sprzedają własne organy by mieć za co żyć. Jedna czwarta Mołdawian pracuje za granicą by móc utrzymać swoje rodziny.

Sierakowska przez trzy miesiące pobytu przemierzyła Gagauzję wzdłuż i wszerz . Jest to specyficzny kraj pełen niedorzeczności i absurdów. Wino jest popularniejsze od wody, nie potrzebna jest żadna okazja by się go napić. Polewa się je nawet kilkuletnim dzieciom. W końcu dziesiątą część kraju zajmują winnice , nic więc  dziwnego , że wino leje się strumieniami. Co roku w październiku obchodzone jest hucznie Narodowe Święto Wina.

Judyta Sierakowska podczas tej podróży zamieszkała w Kamracie stolicy Autonomii Gagauskiej. Była gościem bardzo życzliwych ludzi Ludy i pana Sławka,  którym przyświecała zasada „gość dom, Bóg w dom”. Mimo,  że  się im „nie przelewało”,  dzielili się ze swoim gościem wszystkim co mieli. Chcąc jednocześnie w ten sposób odwdzięczyć się za to, że zechciała pracować w tamtejszej   szkole jako nauczycielka języka polskiego. Dziennikarka z ogromną wnikliwością  charakteryzuje mentalność, sposób życia i myślenia mieszkańców Mołdawii. Sporo dowiedzieliśmy się o historii, polityce, sytuacji społecznej i gospodarczej . Klubowicze byli wstrząśnięci faktem , że w obecnych czasach najpopularniejszą metodą „antykoncepcji”  jest tam ciągle aborcja.

Mieszkańcom Mołdawii przez cały czas towarzyszyło zdziwienie - w jakim celu przyjeżdżają do nich turyści skoro tu „nic nie ma”. Zamiast chodników błoto, ludzie mieszkają w szarych, brzydkich domach i wszędzie wałęsają się sfory bezpańskich psów. Na porządku dziennym są niezapowiedziane, i niczym konkretnym nieuzasadnione  przerwy w dostawie prądu, wody czy gazu. Bardzo interesowało ich,  jak niektóre  kwestie gospodarcze i finansowe wyglądają w Polsce, dlatego ciągle zasypywali Sierakowską licznymi pytaniami na ten temat. 

Lektura tej książki sprawiła, że kilka osób , które brały udział w spotkaniu chętnie  zwiedziłaby Mołdawię. Bo oprócz tej wszechobecnej biedy, autorka opisała również piękne krajobrazy, które widziała podczas podróży marszrutkami(to tam najpopularniejszy  środek transportu). No i ta życzliwość mieszkańców Mołdawii, która ujmuje i chwyta za serce. Klubowiczom podobał się humor z jakim autorka opisała swoje wrażenia z tej podróży. Lekkie pióro dziennikarki sprawiło, że lekturę czytało się z dużą przyjemnością. Na spotkaniu obecnych było 10 osób. 

 

                                                                       Moderator DKK przy MBP w Piotrkowie Tryb.

                                                                               Katarzyna Choja

 

"Czarny jak ja" na sierpniowym spotkaniu DKK w Piotrkowie Tryb.

                Dnia 17 sierpnia 2017 roku odbyło się w MBP kolejne spotkanie klubowiczów DKK. Tematem dyskusji tym razem była książka Johna H. Griffina „Czarny jak ja”, która jest swoistym eksperymentem. Przenosimy się w lata sześćdziesiąte XX wieku, kiedy świat białych traktował czarnoskórych braci, jako gorszą kategorię człowieka. John Griffin, biały z Teksasu, postanawia przemierzyć południe Ameryki (Luizjanę, Missisipi, Alabamę i Georgię), by zobaczyć jak traktowany jest czarny człowiek przez rasę białych. W tym celu zmienia kolor skóry (naświetlania plus lek wzmacniający pigmentację skóry) stając się czarnoskórym obywatelem.  

John, jako Afroamerykanin, stara się żyć między białymi i czarnymi. Przekonuje się jednak, że nie może wejść do kina czy też zjeść obiadu w porządnej restauracji. Zwykła czynność skorzystania z toalety, czy jazda tramwajem staję się rzeczą niewykonalną. Próba ustąpienia miejsca kobiecie kończy się wyzwiskami w stylu: Te czarnuchy robią się coraz bezczelniejsze. Okazuje się, że sąsiedztwo Afroamerykanów dla białych jest nie do przyjęcia. John wielokrotnie przekonuje się, jak straszny jest rasizm, jak wielką potrzebę pomiatania drugim człowiekiem może odczuwać człowiek - do tego stopnia, że sami czarni szukają bardziej czarnych od siebie, by móc kogoś zwyczajnie prześladować.

                Książka oczywiście wzbudziła wiele kontrowersji. Wydana już w czasie, kiedy dyskryminacja rasowa, taka typowa, brutalna już się właściwie kończy.  Można jednak odczytywać ją w kontekście ponadczasowym. Dzisiaj, w XXI wieku nadal przecież słyszymy historie o ludziach, którzy niszczą drugiego człowieka właściwie bez konkretnego powodu. Kolor skóry, religia, poglądy, sposób ubierania, to, co jemy - wszystko może być doskonałym powodem do tego, by ktoś postawił sobie za cel zniszczenie drugiego człowieka.

                Uczestnicy spotkania prowadzili bardzo ożywioną dyskusję. Tak naprawdę książka „Czarny jak ja” stała się jedynie pretekstem do komentarzy o współczesnym świecie i braku w nim miejsca na tolerancję, empatię, zrozumienie, czy zwykłe przyzwolenie na to, by każdy mógł pozostać sobą, jeśli to nie krzywdzi innych. W spotkaniu uczestniczyło 10 osób.

 

                                                                                                                             Iwona Janiec

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi