Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Miłość z kamienia" Grażyny Jagielskiej tematem piątkowego spotkania DKK w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim.

Jak silna może być miłość? Jakie są granice wytrzymałości kochającej kobiety? Jak różne mogą być światy dwojga kochających się ludzi? Jakiego poświęcenia można oczekiwać od drugiego człowieka? – Te i wiele innych pytań rodzi się podczas lektury książki Grażyny Jagielskiej Miłość z kamienia. Spotkanie konstantynowskiego Dyskusyjnego Klubu Książki z dnia 17 marca b.r. było bardzo emocjonalne. Nic w tym dziwnego, zważywszy, że zebrani mieli bliski kontakt z wiwisekcją psychiki kobiety doświadczonej stresem bojowym. Niezwykle intymna opowieść, w której Jagielska próbuje analizować, już z perspektywy czasu, własne doznania skonfrontowane z pasją dziennikarską męża, znanego korespondenta wojennego, Wojciecha Jagielskiego. Bezkompromisowo, autoterapeutycznie, autorka obnaża przed czytelnikiem najintymniejsze zakamarki swej psychiki sięgając retrospektywnie po historie wyjazdów, nerwowego wyczekiwania i powrotów męża. Czy ciągłe napięcie może doprowadzić do pragnienia śmierci ukochanej osoby? Niech się stanie już to, co stać się musi, byle teraz, byle nie tkwić w zawieszeniu? Historia Grażyny Jagielskiej pokazuje, jak słaby i jednocześnie silny jest człowiek. Z kolei więź z bliskim człowiekiem może stać się katorgą. Jagielska odsłania przed czytelnikiem mroczną stronę kariery męża, który bezwiednie obarczył żonę jarzmem ponad jej siły, sam wychodząc z potyczek z losem zwycięsko. Interesująca jest konstrukcja książki, oparta w dużej mierze na dialogu z owładniętym obsesją śmierci Julianem, pacjentem kliniki, w której leczy się autorka. Oderwani od czasu i przestrzeni tworzą własną rzeczywistość z okruchów przeszłości i własnych wizji. Wyraźna jest granica między pacjentami zamkniętymi w zaklętym kręgu obsesji, a światem realnym. Powrót, przebicie się przez pancerną szybę mikroświata Jagielskiej są niezwykle trudne, zarówno dla niej, jak jej bliskich. Oknem być może jest pisanie.

Książkę klubowicze polecają, choć z zastrzeżeniem, że jest to lektura trudna, wymagająca natężonej uwagi i odpowiedniego nastawienia psychicznego.

Kontrowersyjny "Skoruń" Macieja Płazy na spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim.

Członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim spotkali się 10 lutego 2017 roku by rozmawiać na temat książki Macieja Płazy Skoruń (wydawnictwo W.A.B., 2015). Kontrowersje wzbudził język narracji snutych z perspektywy dorastającego chłopca opowiadań. Jednak to on właśnie, nasycony gwarą i lokalnymi wulgaryzmami, uwiarygodnia opisywane historie. Wydaje się, że ten sposób narracji był dobrym wyborem Płazy, który podjął go bardzo świadomie:

„Coś zaczęło do mnie gadać parę lat temu i domagało się zapisania. A gadało głównie o dzieciństwie, choć wcale nie moim własnym. To coś raczej snuło opowieść, w której jednostkowe przypadki, zasłuchane historie i odłamki ludzkich losów mogłyby zyskać jakiś sens. I gadało prowincjonalnie; nie do końca po wiejsku, bo mój osobisty krajobraz był wiejsko-małomiasteczkowy. Ale to właśnie żywioł wiejskiego gadania narzucił mi się jako najodpowiedniejszy język: jędrny, soczysty, zmysłowy, butny, tętniący, swobodny, dosadny i liryczny zarazem” (cyt. za: Wieś: poza ironię i nostalgię, Michał Sowiński, Katarzyna Trzeciak, http://www.dwutygodnik.com/…/6338-wies-poza-ironie-i-nostal…).
Na uwagę zasługuje połączenie brutalności i prymitywizmu wyrazu z liryzmem metafor i synestezyjnością opisów. Tekst Płazy pachnie sadem, mirabelkami, cuchnie miazmatami i błotem powodzi. Dźwięczą w nim pszczoły, skowronki, huczy Wisła a w ustach czujemy smak jabłek i przepalanki. Lata osiemdziesiąte, w których dorasta młody człowiek, nazywany przez wszystkich „skoruniem”, są tłem dla opowieści o trudnej relacji ojca z synem uwikłanej w historię, traumatyczne przeżycia i naturalny pęd ku dorosłości. Jest to męski świat, miejscami trudny w odbiorze dla czytelniczek. Jego naturalistyczna brutalność i prostota mogą nie spełniać oczekiwań estetycznych, jeśli nie otworzymy się na poetykę, bliską twórczości Wiesława Myśliwskiego, które to porównanie jest niewątpliwie dobrą rekomendacją.
Polecamy zatem tę niezwykłą lekturę tylko koneserom....:)

Cezary Łazarewicz, "Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka" - spotkanie konstantynowskiego Dyskusyjnego Klubu Książki w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim.

16 grudnia członkowie konstantynowskiego DKK po raz ostatni w tym roku spotkali się by rozmawiać o literaturze. Tematem dyskusji była historia Grzegorza Przemyka opisana przez Cezarego Łazarewicza w książce Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka, wydanej przez Wydawnictwo Czarne w Wołowcu 2016 roku. Historia maturzysty, pobitego ze skutkiem śmiertelnym przez funkcjonariuszy MO w 1983 roku, była i jest znana oraz szeroko komentowana do dziś.

Łazarewicz po latach próbuje odtworzyć z „rozsypanych puzzli” zagmatwane losy ludzi zaangażowanych lub bezwiednie wplątanych w historię Przemyka. Przede wszystkim zaś stara się, wciąż nie do końca skutecznie, dociec prawdy zatuszowanej przez ówczesne władze PRL-u. Zebrani szeroko komentowali, powołując się też na własne doświadczenia, łatwość, z jaką można manipulować ludźmi i „żonglować” faktami. Swoisty reportaż, którym jest książka, prowadzi do smutnych refleksji na temat mechanizmów władzy, etyki, moralności i człowieczeństwa. Autor relacjonuje wydarzenia z lat osiemdziesiątych w sposób maksymalnie beznamiętny, obiektywny, pozbawiony komentarzy. Ta „surowość” konweniuje z tematyką i wyostrza grozę przekazywanych treści. Książka Łazarewicza jest godna polecenia z uwagi na jej historyczny charakter, jako dokument minionego czasu, ale i jej psycho-socjologiczne diagnozy, do których czytelnik sam dochodzi w zderzeniu z udokumentowanymi faktami.

Tą trudną, jeśli idzie o temat, jednak łatwą w czytaniu lekturą DKK zamknęło cykl spotkań w roku 2016. Ponowna dyskusja zapewne będzie miała miejsce w styczniu 2017 roku. Chętnych klubowicze zapraszają do swego grona i życzą wszystkim kochającym książki samych wspaniałych doznań podczas peregrynacji w głąb świata literatury w 2017 roku. 

O. Świerzewski „Zapach miasta po burzy”

"Czy to możliwe, że moje życie może zależeć od postawienia figury na właściwym polu na szachownicy?"

W dniu 15 stycznia odbyło się pierwsze spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim w roku 2016.

W nowym roku Klub spotkał się, by dyskutować o książce Olgierda Świerzewskiego „Zapach miasta po burzy”.

Prozatorski debiut Świerzewskiego został wydany w kwietniu 2014 roku nakładem wydawnictwa Muza. Ta ponad 730 stronicowa wielowątkowa powieść to jak podaje wydawca: „(...)porywająca historia miłości z upadającym imperium w tle. Dobro i zło w potyczce na zatracenie. Wielka historia rodem z Tołstoja i ciemna strona rosyjskiej natury jak u Dostojewskiego. Pełna pasji i szaleństwa powieść, jakiej dawno nie było. Trzeba nie lada bezczelności, żeby bez najmniejszego skrępowania, jak robi to Olgierd Świerzewski, sięgać pełnymi garściami z żywiołu romansu i mieszać go ze skrajnymi emocjami wyrachowanych szachów. I co najdziwniejsze ulegamy całkowicie tej bezczelności, od pierwszego do ostatniego zdania. Od pierwszego ruchu pionkiem po śmierć lub miłosne spełnienie.” (źródło: http://muza.com.pl/obyczajowa/1710-zapach-miasta-po-burzy-9788377586921.html)

Dyskutanci konstantynowskiego DKK po przeczytaniu debiutanckiej powieści Świerzewskiego nie do końca zgodzili się z opisem wydawcy. Uznali porównanie Świerzewskiego do Tołstoja czy Dostojewskiego za przesadzone.

Głównymi kontrapunktami były dla klubowiczów zbytnia obszerność nie idąca w parze z bogactwem treści. Brak dramatyzmu postaci co prowadziło do spłycenia powieści. Wielowątkowość, która raczej przeszkadzała, niż pomagała w tworzeniu spójnej fabuły. Klubowicze cenili natomiast wątki inspirowane prawdziwymi wydarzeniami i historyczne tło wydarzeń.

Klubowicze zgodnie stwierdzili, że nie powróciliby ponownie do przeczytanej powieści. Poleciliby ją natomiast wrażliwemu i romantycznemu szachiście, gdyż taki nastrój przemawia za całością utworu.

H. Mankell "Comedia infantil"

W dniu 27 listopada odbyło się spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim. Dyskutanci omawiali książkę zmarłego w tym roku szwedzkiego autora bestsellerów Henniga Mankella, „Comedia infantil”.

Książkę w tłumaczeniu Anny Topczewskiej wydanej nakładem Wydawnictwa W.A.B.

Akcja książki rozgrywa się w Maputo - stolicy Mozambiku. José Antonio Maria Vaz słyszy strzały dobiegające z opuszczonego teatru, który sąsiaduje z piekarnią w której pracuje. Na scenie znajduje rannego chłopca o imieniu Nelio. Mankell opowiada historie dzieci, które aby przetrwać w kraju ogarniętym wojną domową, musiały bardzo szybko wydorośleć. Jest to piękna, poruszająca, wielowarstwowa powieść. „Comedia infantil” to najważniejsza i najczęściej tłumaczona książka Mankella spoza cyklu kryminalnego.

Klubowicze, co nie często się zdarza, zgodnie stwierdzili, że książka przedstawia wiele wartości i porusza wiele aspektów życia społeczeństwa, w stolicy państwa, które jest w stanie wojny bratobójczej-domowej. Skutkami walk jest szerzące się skrajne ubóstwo, powiększająca się liczba osieroconych dzieci, ale także nihilizm i marazm społeczny. Według klubowiczów jednak najistotniejszym problemem książki jest poczucie wolności i zniewolenia wobec prozy życia codziennego każdego człowieka.

P. Suskind "Kontrabasista i inne utwory"

„Kontrabasistą nie można się urodzić. Kontrabasistą zostaje się z przypadku i rozczarowania”

18 września br. odbyło się powakacyjne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. W atmosferze pięknej polskiej jesieni klubowicze dyskutowali o „Kontrabasiście i innych utworach” Patrick Süskinda, pisarza znanego szerszej publiczności jako autora „Pachnidła” z 1985r.

„Kontrabasista i inne utwory” to zbiór sześciu opowiadań: Trzy historie i jedno rozważanie-Obsesja głębi, Walka, Testament mistrza Mussarda oraz Amnezja in litteris; Kontrabasista; Gołąb, który w Polsce ukazał się nakładem wydawnictwa Świat Książki w 2007r. Z języka niemieckiego przełożenia dokonały Małgorzata Łukasiewicz oraz Anna Gierlińska.

Ten liczący ponad 200 stron zbiór przykuł uwagę klubowiczów już od pierwszego opowiadania „Obsesji głębi” i w takim stanie utrzymywał do ostatniego, „Gołębia”. Już dawno żadna pozycja nie budziła takiej jednomyślności wśród dyskutantów, jakie wywołały opowiadania niemieckiego powieściopisarza.

Klubowicze zgodnie podkreślali dużą wartość przeczytanej lektury. Szczególną uwagę zwracali na umiejętności pisarza w zakresie klarownego przekazu, bogactwa językowego oraz oddziaływania na wyobraźnię czytelnika.

Zdecydowanie pozycja warta polecenia, przeczytania i zagłębienia się w jej treści.

Z. Smith "O pięknie"

12 czerwca 2015 r. odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim. Podczas spotkania klubowicze dyskutowali o książce nominowanej do Nagrody Bookera, laureatce Somerset Maugham Award za 2006 r., Nagrody Orange Prize For Fiction brytyjskiej pisarki, Zadie Smith „O pięknie” („On Beauty”) wydanej w 2005 r., która ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Znak w 2011 r., autorem przekładu z języka angielskiego na język polski jest Zbigniew Batko. Autorka zadedykowała powieść swojemu mężowi, północnoirlandzkiemu pisarzowi i poecie Nickowi Lairdowi.

Fabuła powieści traktuje o losach dwóch rodzin, a przy tym z dystansem i humorem porusza najważniejsze tematy współczesności: zagadnienia tożsamości, rasy, globalizmu i fanatyzmu religijnego. Profesorów Belseya i Kippsa łączy zamiłowanie do piękna i podziw dla Rembrandta. Dzieli zaś stosunek do piękna i do Rembrandta, a to wystarczy, by zostali wrogami na śmierć i życie. Gdy Kippsowie przenoszą się za ocean i osiedlają w kampusie, gdzie mieszkają Belseyowie, losy ich rodzin splatają się w nieprzewidywalny sposób, a komplikacje mnożą się jak szalone (źródło opisu i okładki: www.znak.com.pl).

Książka ta poróżniła klubowiczów DKK. W opinii niektórych klubowiczów „O pięknie” to powieść wielowątkowa i wielowarstwowa, której akcja na początku powieści nie zachęca do dalszej lektury jednakże na kolejnych stronicach można znaleźć motywy i sytuacje, które pochłoną czytelnika bez reszty. Co więcej można doszukiwać się w niej „głębszego dna”, mianowicie pośród kolejnych stronic jawią się problemy sporów między liberalizmem a konserwatyzmem, poszukiwania własnej tożsamości czy też analizy ludzkiej natury.

Z drugiej strony dyskutanci podnieśli kwestię warsztatu stylistycznego i językowego powieści, który dla nich nie był atrakcyjny ani nie stanowił zalety przemawiającej za sięgnięciem po tę pozycję. Podkreślali również, że fabuła oparta jest na fasadowości i wymuszonym kontekście społeczno-filozoficznym.

Mimo dzielących klubowiczów zdań na temat przeczytanej powieści Zadie Smith, uznali oni jednogłośnie, że jest to pozycja „do przeczytania”.

Hosseini "Tysiąc wspaniałych Słońc"

"Przyjaźń jest jak słońce, jego istnienie jest niepodważalne, a jego blaskiem najlepiej jest się po prostu cieszyć, a nie na nie patrzeć".

22 maja 2015 r. w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim odbyło się kolejne spotkanie w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Tym razem omówiona została powieść Khaleda Hosseiniego „Tysiąc wspaniałych Słońc”.

W naszym kręgu kulturowym nie odczuwamy na co dzień tak rażącej biedy w jakiej żyją mieszkańcy wielu innych krajów na świecie. Tym bardziej nie myślimy o tym że w dalekim Afganistanie wiele kobiet jest niewolnikami swoich mężów, są bite, gwałcone, i nie posiadają żadnych praw.

Właśnie o sytuacji kobiet pisze Khaled Hosseini. Akcja książki toczy się w okresie kilkudziesięciu lat w nękanym wojnami Afganistanie. Głównymi bohaterkami są dwie afgańskie kobiety, Lajla i Mariam. W pierwszej połowie powieści autor opisuje oddzielnie życie każdej z nich, aby w drugiej jej części połączyć losy dwóch żon tego samego mężczyzny.

"Tysiąc wspaniałych słońc" to opowieść o przyjaźni i miłości, o okrucieństwie i odwadze. To walka dwóch kobiet o godne życie z których tylko jednej będzie dane cieszyć się swoją rodziną.

Hosseini wzrusza swoją prozą. Akcja jego książek przykuwa uwagę a czyta się je jednym tchem. Powieść ta może rozkruszyć nawet najbardziej zlodowaciałe serca i spowodować, że się zastanowią nad konsekwencjami swoich czynów.

Doris Lessing "Piąte dziecko"

Upodobania czytelnicze, oczekiwania wobec powieści jej formy i tematu, oglądanie współczesnego świata przez pryzmat jej problematyki, to źródła dyskusji nad wybraną pozycją książkową naszej grupy Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim. Rzadko nasz odbiór przeczytanej pozycji jest podobny. Tymczasem po lekturze powieści Doris Lessing Piąte dziecko wspólnym wątkiem naszych wypowiedzi było dociekanie, co sprawia, że ta 140- stronicowa pozycja tak głęboko w nas zapadła, iż czujemy jakby autorka kazała nam zmierzyć się z pytaniami o kluczowe wartości i zasady rządzące życiem jednostek, rodzin, społeczeństwa.

Postaram się ująć w tej, bardziej niż recenzji, opinii czytelniczej, bogatą tematykę trudnych przemyśleń, do których skłoniła uczestników naszej grupy powieść Doris Lessing Piąte dziecko.

Brytyjska noblistka po raz kolejny w swojej powieści stara się przełamać tematy tabu, tym razem jest to nierozerwalna, ale oparta na uczuciach miłości i nienawiści, trudna więź między matką a niechcianym dzieckiem.

Przedstawione w powieści losy wielodzietnej angielskiej rodziny z lat 60. ubiegłego wieku, skłaniają do wielu refleksji, ponieważ sama autorka zadaje w książce mnóstwo pytań, na które nie udziela odpowiedzi. Pytania te skierowane do czytelnika, dotyczą trudnej sytuacji wychowywania dziecka niepełnosprawnego psychicznie, które mimo żywiołowości i posiadanej tężyzny fizycznej jest opóźnione intelektualnie. Pytania te są kontrowersyjne, podważają powszechnie uznane wartości. Między innymi widzimy tu, że matka po urodzeniu dziecka nie nabiera do swojej pociechy bezgranicznej miłości, wręcz przeciwnie, pragnie je odrzucić, ponieważ się go boi. Prowadzi to do wyrzutów sumienia oraz odczuwania na sobie ogromnej presji wywieranej przez całą rodzinę, która w końcu podobnie jak ona ujawnia silne obawy i niechęć koegzystowania z „odmieńcem”. Przywiązanie matczyne jednak zwycięża, u kobiety rodzi się poczucie bezsilności w sprostaniu sytuacji i litość nad wyalienowanym dzieckiem. Kontrowersje budzić może postawa najbliższych, którzy zamiast okazania wsparcia matce, pozostawiają ją samą sobie, obwiniając o urodzenie „potwora”.

Dziwne jest zachowanie ojca rodziny zaprzeczającego ojcostwa wobec „innego” dziecka. Tragedia tej rodziny zmusza nas do zastanowienia, jak kruche jest nasze szczęście, jak trudno jest zaakceptować odbiegającego od przyjętej normalności „innego”, który wywraca życie rodziny, powoduje walkę skrajnych uczuć, szczególnie dla matki chłopca.

Czytelnik z pewnością, po przeczytaniu tej mikro sagi rodzinnej, której kontynuację zawarto w książce „Podróż Bena”, nie uniknie natłoku palących jego sumienie pytań i nie mniej istotnych udzielonych na nie „w duchu” odpowiedzi. Powieść ta jest uniwersalna, ponieważ w obecnych czasach może się odnosić do wielu rodzin, nie tylko wielodzietnych i nie tylko tych, których członkowie są dotknięci chorobą. Wielu czytelników podnosi tu zarzut jakoby małżonkowie planują swoje życie nad wyrost, chcą stworzyć wielodzietną rodzinę bez żadnej podstawy finansowej ku temu. Oskarża się ich o wyrachowanie i egocentryzm, zrzucanie odpowiedzialności za utrzymanie i wychowanie dzieci na własnych rodziców. Ważna jest tu też kwestia odpowiedzialności za tak liczną rodzinę. Czy użycie środków antykoncepcyjnych może powodować w małżeństwie utratę moralnych wartości? Bohaterowie historii niefrasobliwie dążąc do powiększenia rodziny, wymuszają na rodzicach pomoc tak finansową jak również w codziennym sprawach. Matka bohaterki Dorota rezygnuje ze swoje życia, by oddać je wnukom i rodzinie córki.

 

Autorka odważnie podejmuje trudny temat, nie oceniając, przedstawia historię ludzkich zmagań z sobą, z wyzwaniem wydaje się przekraczającym ludzkie możliwości.

Książka jest wstrząsająca, przyciąga jak magnes, chwyta i trzyma w napięciu. Autorka prowokuje nas do udzielenia sobie odpowiedzi, jakie rozwiązanie wybralibyśmy sami? To bardzo trudne wybory, co można poświęcić w imię czego? Czy troska o jedno dziecko może być ceną za zniszczenie drugiego, a nawet całej rodziny?

Problemy takie jak trudna ciąża, a później pokochanie dziecka, które kochać nie jest zdolne, skłaniają do stawiania zawsze aktualnych pytań: Czy aborcja nie byłaby wskazana? Jak ocenić oddanie dziecka do zakładu na tle potrzeb całej rodziny? Jak powinien zachować się lekarz prowadzący ciężarną? Skąd wziąć siłę do takich wyzwań, choć kobieta jest silna, rodzina wspiera, a jednak bezradność krzyczy. Książka mnie poruszyła do głębi, jest mądra, bo pozwala odnieść do jej treści problemy naszej współczesnej rodziny. Decyzję podejmuje kobieta, ona czuje ciężar odpowiedzialności, czasem niesłusznego potępienia. Ostateczny wybór bohaterki, to trwanie przy najsłabszym jej zdaniem dziecku. Książkę polecamy wszystkim kobietom.

Książka Doris Lessing „Piąte dziecko” nagrodzona w 2007 roku Literacką Nagrodę Nobla to także literatura uczestnicząca w bardzo ważnej debacie nad dziedzicznością i, jeżeli jest to możliwe, zapobiegania chorobom genetycznym. Chętnie wierzymy, że ten problem nas nie dotyczy, lecz dziedziczenie jest zjawiskiem losowym, od nas niezależnym. Ryzyko przekazania wadliwego genu wynosi 50 %. Warto przeczytać tę książkę po to, aby zrozumieć umęczonych, pełnych poświęceń rodziców i uświadomić sobie, że i nas może to dotyczyć. Na pewno książka porusza do głębi.

Powieść Doris Lessing Piąte dziecko nosi cechy biblijnej przypowieści. Świat przedstawiony pokazany jest w sposób fragmentaryczny. Naszkicowane kilkoma kreskami portrety osób, historie, zachowania dobrane zostały tak, by ilustrować z góry przyjęte tezy moralne. Pozwoliło to autorce skondensować historie trzech pokoleń, w nienużący dla współczesnego czytelnika sposób, w migawkach zdarzeń, reakcji, przemyśleń ułożonych z niezwykła precyzją w logiczny proces obrazujący po prostu życie, los człowieka, który myśli, że może swoją historię ułożyć według własnej koncepcji. Jednak świat stworzony przez Doris Lessing nie jest jak w przypowieści uproszczony. Narrator tej powieści to wrażliwy i mądry obserwator, behawiorysta, który potrafi wybrać z przeżyć, reakcji, zdarzeń to, co leży u ich sedna. Nie trzeba wszystkiego nazywać wprost, wystarczy to pokazać, by czytelnika skłonić do refleksji i wniosków, na jakie jest w danej chwili gotowy.

Ta krótka powieść dotyka fundamentalnych spraw dla życia człowieka, ukazuje, jak splata się w ludzkim losie szczęście i nieszczęście, co łączy, a co dzieli ludzi, rodziny oraz w jakim stopniu człowiek może mieć wpływ na swoją egzystencję.

Kluczową dla powieści postacią jest Ben, tytułowe piąte dziecko, które od początku swojego istnienia narusza koncepcję życia przyjętą przez rodziców. To Ben powoduje rozpad więzi w rodzinie, której udało się stworzyć harmonijną wspólnotę, odrodzić w sobie pierwotną radość współbytowania w domu Dawida i Harriet. Matce przysparza nie znanych w ciążach ze starszymi dziećmi dolegliwości, powoduje, że rozwija się w niej destrukcyjne poczucie winy. Ben rwie więzy w najbliższej rodzinne – starsze rodzeństwo opuszcza dom rodzinny najwcześniej, kiedy jest to możliwe, wybierając szkoły z internatem. Krewni zaprzestają odwiedzin, jego rodzice oddalają się od siebie. Autorka wyraźnie zwraca uwagę, że nie chodzi tu o brak akceptacji dla upośledzenia, odmienności Bena, gdyż chora na Downa dziewczynka cieszy się sympatią tych samych ludzi, którzy martwieją na widok Bena.

W finale powieści matka Bena Harriet mówi do męża:

„Zostaliśmy ukarani…Za to, że zakładaliśmy, iż będziemy szczęśliwi. Szczęśliwi dlatego, że to myśmy tak postanowili….Uważaliśmy, że nam się to należy! Inni ludzie mogą się męczyć, ale my postanowiliśmy być szczęśliwi. A teraz musimy zapłacić… Dlaczego uważaliśmy, że mamy prawo decydować?”(s.127-128)

Ben jest postacią symboliczną, mroczną. Skupia w sobie nie wyjaśnialne dla człowieka tajemnice. Lekarze nie potrafią zdiagnozować jego odmienności. Na widok Bena ludzie milkną, zapadają się w siebie, wydobywa z nich strach, lęk. Ben rodzi konfrontację z niechcianą, ciemną sferą duszy – ze złem. Dorastający i dojrzały Ben to degenerat. Matka w cichym, bezradnym przyzwoleniu, chcąc poznać jego losy, śledzi policyjne doniesienia. Niestety, powieść Doris Lessing pokazuje dominację zła nad dobrem, oraz że obrona najwyższych wartości, w tym przypadku życia Bena, nie uchroni przed falę zła.

Wieloaspektowość powieści, a także takie cechy stylu brytyjskiej pisarki jak żarliwość i sceptycyzm i nieraz paradoksalnie również chłodny obiektywizm spowodowały, że w wieku 88 lat została najstarszą laureatką nagrody szwedzkiej akademii w dziedzinie literatury. Autorka, gdy dowiedziała się od fotoreporterów, że została noblistką stwierdziła: „To trwało 30 lat, zdobyłam wszystkie cholerne nagrody w Europie, ale Nobel to jednak ukoronowanie, jak poker w kartach”.

Kobylarczyk "Pył landrynek"

"Brzęknął kościelny zegar, wszystkie pałki i pałeczki powędrowały w górę jak pociągnięte niewidoczna nicią. I spadły. W jednej ogłuszającej chwili. Światem wstrząsnął spazm i wyraźnie, naprawdę wyraźnie można było poczuć, że coś się w nim złamało, coś pękło, nieodwołalnie się rozpadło i runęło z łoskotem. To była 'romper la hora', 'złamanie godziny', a my już widzieliśmy, czemu tak się nazywa."

27 lutego br. w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim odbyło się spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Klubowicze dyskutowali o książce Katarzyny Kobylarczyk „Pył landrynek. Hiszpańskie fiesty”, wydanej w 2013 r. nakładem Wydawnictwa Czarne. „Pył landrynek. Hiszpańskie fiesty” to podręcznikowy reportaż, a raczej zbiór reportaży.

O samej autorce możemy się dowiedzieć: Katarzyna Kobylarczyk (ur. 1980) - reportażystka, w latach 2002-2008 dziennikarka krakowskiego "Dziennika Polskiego". O Nowej Hucie, z której pochodzi, napisała zbiór reportaży "Baśnie z bloku cudów". Publikowała w "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Polityce" i "National Geographic Traveler". Laureatka dziennikarskiej Nagrody Zielonej Gruszki i nagrody "Za różnorodnością. Przeciw dyskryminacji". W 2008 roku wyjechała z nowohuckiego mieszkania na parterze, żeby pomieszkać na siódmym piętrze w Cartagenie, trzecim piętrze w Gironie, czwartym piętrze w Albacete i w niewielkim domku w Gelves koło Sewilli. Prowadzi blog septimo-piso.blogspot.com (źródło: https://czarne.com.pl/katalog/autorzy/katarzyna-kobylarczyk).

Jak napisał Ryszard Kowalczyk: Książkę Katarzyny Kobylarczyk czyta się jednym tchem. Każdy z reportaży zawartych w tomie "Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty" lepiej jednak dawkować z osobna, żeby nie pogubić się w obfitości nieprzebranych świątecznych parad i obchodów, jakimi temperamentni południowcy umilają sobie życie. (źródło: http://culture.pl/pl/dzielo/katarzyna-kobylarczyk-pyl-z-landrynek-hiszpanskie-fiesty).

Nasi klubowicze na spotkaniu w pełni zgodzili się z opinią Ryszarda Kowalczyka. Podkreślali temperament i gorącą krew Hiszpanów. Podobnie jak autorka, klubowicze nadmieniali, czerpiąc z własnych doświadczeń podróżniczych, że prawdziwe fiesty odbywają się w tych mniejszych miasteczkach kraju torreadorów. To tam można podpatrzeć prawdziwe życie zwykłych mieszkańców, w przeciwieństwie do miast tłumnie obleganych przez turystów chociażby podczas uroczystości w Pampelunie, Madrycie, czy Barcelonie. Dla naszych klubowiczów książka Katarzyny Kobylarczyk to wspaniały przewodnik po takich miejscach, przedstawionych drobiazgowo, nie raz z przekąsem typowym dla maniery autorki.

Klubowicze podkreślali potrzebę kultywowania przez Hiszpanów ich tradycji i charakterystycznej dla ich świąt korelacji obrządków katolickich ze zwyczajami sięgającymi korzeni ich kultury i tożsamości narodowej. Wskazali również na istotność urozmaicenia śródziemnomorskiej monotonii ferią barw i zabawy typowej dla Iberyjczyków.

Dyskutanci zgodnie stwierdzili, iż książkę Katarzyny Kobylarczyk „Pył landrynek. Hiszpańskie fiesty” polecili by każdemu i chętnie do niej jeszcze powrócą.

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi