Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

"Czerwony rower"

CZERWONY ROWER- to było marzenie dziewcząt- miałam taki i…

W dn. 20 stycznia 2014- odbyło się  kolejne spotkanie DKK dla Dorosłych.  Nowy Rok- nastroje miałyśmy lekko karnawałowe a książka, którą omawiałyśmy odbiegała od lekkiej rozrywki- CZERWONY ROWER- napisała pani Antonina Kozłowska- książka poruszająca, trudna-

4 dziewczynki- każda z innego środowiska- spotykają się w 4 klasie Szk. Podstawowej- różnią się bardzo- zarówno charakterem, stopniem zamożności czy pracą ojca Karoliny- UBEK- lata 70-te XX w.- i mimo różnic- trzymają się razem- czy łączy je przyjaźń? Czy zazdrość- a może poczucie winy? Po  latach już dorosłe kobiety, spotykają się i usiłują wyjaśnić co się stało i dlaczego?

Autorka bardzo dynamicznie prowadzi nas w tamte lata i problemy, nie tylko młodzieży- także dorosłych- czytając Czerwony Rower trzeba się skupić, zastanowić- uważam, że warta polecenia lektura i dla trochę starszych, pamiętających tamte lata i dla młodszych.

 relacja  Elżbieta Czerwińska

„Historia kobiety, żony i matki”

24 marca 2014 r., na kolejnym spotkaniu DKK dla Dorosłych, rozmawiałyśmy o książce, która

wzbudziła sporo kontrowersji, a mianowicie „Marzenia i tajemnice” Danuty Wałęsy.  Byłyśmy

ciekawe jak Pani prezydentowa przedstawiła swoje życie, począwszy od dzieciństwa po okres

prezydentury męża Lecha Wałęsy. Właściwie to się nam ta autobiografia nie spodobała się, może to

za duże słowo, chyba raczej się nią rozczarowałyśmy. Tak naprawę nie było w niej nic, czego byśmy

do tej pory nie wiedziały i nie słyszały. Sposób przedstawienia treści, również nie przypadł nam do

gustu. Być może lepiej byłoby, gdyby ktoś swoimi słowami opowiedział historię życia Danuty Wałęsy. 

To, na co zwróciłyśmy uwagę to osobista,  dość szczera, choć myślę, że jednak nie do końca opowieść

kobiety, która dziś może sobie pozwolić na napisanie autobiografii dzięki temu, że jest żoną

człowieka, który odegrał ogromną rolę w tworzeniu Solidarności.  Tak jak wiele kobiet w tamtych

trudnych czasach, opiekowała się rodziną, dbała o dom, wspierała męża w jego opozycyjnej

działalności, ale czy ona jedna?. Tych kobiet cichych bohaterek było znacznie więcej, choć ich

mężowie nie weszli do wielkiej polityki.

 Patrząc z perspektywy czasu można zdać pytanie, kim byłaby Danuta Wałęsa, gdyby kiedyś nie

spotkała na swej drodze młodego Lecha?.,  kim byłaby, gdy nie jego działalność opozycyjna, gdyby nie

Solidarność?.  Byłaby jedną z milionów zwykłych kobiet, które pracowały, rodziły dzieci,  prowadziły

dom. Zdałyśmy sobie pytanie:, co zyskała Danuta Wałęsa na byciu żoną laureata pokojowej nagrody

nobla, prezydenta RP?.  Możliwość zwiedzania świata, poznania ciekawych  ludzi, zapewnienia

dzieciom dobrego startu w życiu, życiu w dostatku i spokoju na jesień życia. Czy to mało…?.  Więc, po

co ta książka?.  Czy warto było ją napisać?.  Część z uczestniczek uważała, że  warto, inne miały

odmienne zdanie.  Ta różnica poglądów powoduje, że tak jak na naszym DKK, tak i w społeczeństwie

autobiografia Danuty Wałęsy budzi nadal kontrowersje i niech tak zostanie. 

 

 

 

 

„Kradzież i pomarańcze”

16 grudnia  2013 r. w  magicznej  atmosferze,  przy  błyszczącej choince,  zapachu słodkości  zebrał

się nasz DKK dla Dorosłych.  Przedświąteczny czas, pełen radości nie sprzyja poważnym rozważaniom

, stąd  też  i  książka,  o której dyskutowałyśmy objawiła się nam humorem,  intrygą kryminalną i

świetnie wykreowanymi kobiecymi postaciami, a wszystko to w powieści  Iwony Czarkowskiej 

„Zdrada pachnie pomarańczami”. Pasowało wszystko  i  tytuł  pomarańczowy i  intryga doskonała i  

humor  wielce zaraźliwy.  Autorka  fabułę powieści umieściła na  dwóch płaszczyznach czasowych: 

pierwsza to maj 1981 roku  i napad na bank przebranych za  postacie bajkowe (Bolka  i Lolka,

Toli) złodziei,  którzy wykorzystali fakt festiwalu przebrań, by dokonać kradzieży ,  ale co zginęło… ?;

druga to rok 2011 pensjonat Trzy Buki, który po 20 latach  ponownie otwiera swoje drzwi.  Nowy szef

od reklamy razem z Karoliną, która we Wrocławiu pracowała jako szef kuchni, wymyślili nową

promocję pensjonatu. Zaprosili ponownie wszystkich, którzy 1 maja 1981 roku byli w pensjonacie.

Punktem kulminacyjnym pobytu miało być odegranie sceny napadu na bank. Czy uda się młodej

policjantce odkryć  tajemnicę  włamania?, co zostało, wtedy skradzione?.  Zapraszamy do

lektury, tajemnic zdradzać nie będziemy, choćby pachniały pomarańczami.  Sama fabuła czytała się

nam lekko, przyjemnie, choć uczestniczki oczekiwały nieco bardziej zawiłej intrygi. To co nam

przeszkadzało to  opisy rozdziałów, które powodowały, że w mniejszym lub większym stopniu

autorka zdradzała co będzie się dalej działo.  Poza tym ciekawie opisane postacie kobiece, nieco

mniej męskie,  na różnym  etapie życia i doświadczenia stanowiły przyjemny smaczek. 

Ta lekka kanwa literacka,  bardzo pasowała nam do przedświątecznej atmosfery, tym bardziej, że były

prezenty własnoręcznie robione, więc  zagościła radość, uśmiech i zapach pierników z hm… nutką

skórki pomarańczowej.

 

 

„Królowa polskiego kryminału”

18 listopada 2013 r., wspólnie z uczestniczkami DKK dla Dorosłych postanowiłyśmy zorganizować

popołudnie poświęcone wspomnieniom o Joannie Chmielewskiej, zmarłej miesiąc wcześniej autorce

powieści kryminalnych.  Każda z nas zna jak nie wszystkie to większość książek Joanny Chmielewskiej,

dla wielu z nas były one niezastąpionym źródłem radości, specyficznego dowcipu, intrygi

kryminalnej, ciekawie wykreowanych postaci czy wciągającej fabuły.  Dlatego też chętnie na

spotkaniu wróciłyśmy do jej najstarszych powieści, a każda z uczestniczek mogła wybrać jedną z

nich i opowiedzieć o swoich wrażeniach, emocjach, co dalej fascynuje a może coś się zmieniło w

odbiorze. Zgodnym chórem potwierdziłyśmy, że dla nas te starsze publikacje są najlepsze, choć

zawsze czekałyśmy na kolejne powieści Joanny Chmielewskiej z wielką niecierpliwością. 

Wspominałyśmy postać autorki, jej osobowość, którą pokazała w swojej autobiografii czy

ujawniała w nielicznych wywiadach prasowych, telewizyjnych.   Czytałyśmy zebrane, fragmenty z

różnych powieści autorki i zanosiłyśmy się śmiechem, rozmawiałyśmy o złotych myślach i cytatach

wyjętych z jej twórczości.  Tym spotkaniem chciałyśmy oddać hołd tajemniczej, intrygującej

damie polskiego kryminału.  Pożegnałyśmy  Joannę Chmielewską, ale zawsze będziemy witać autorkę

kryminału sięgając po raz być może nasty po jej najlepsze dzieła. 

„Wiara i nadzieja”

Dzień, w którym dowiedziałam się o istnieniu św. Rity nie mógł być przypadkowy. Jeśli człowiek wie, czego szuka, często nie znajduje tego, czego nie szuka. Nie szukałam i znalazłam”.  Marta  Fox

 

23 września 2013 r., odbyło się kolejne spotkanie DKK dla Dorosłych (Filia nr 5), podczas, którego rozmawiałyśmy o książce Marty Fox „Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych”.  Niezwykle trudno jest ocenić tę powieść/ pamiętnik autorki.  Sprawa jest o tyle poważna, że dotychczasowe książki Marty Fox, zawsze, prawie, wywoływały w nas wiele pozytywnych emocji, psychologicznych rozważań, nad ludzkim losem, łączyły spoinami bohaterów.  Tym razem, przemówiła sama autorka odsłaniając przed nami swoje życie, w ściśle wymierzonych dawkach, poszatkowanych, często na różne opowieści.  To nam przeszkadzało, brak ciągłości, by móc skupić się na osobie, by przeżywać jej emocje.  Nie wiem, czy to był nieodpowiedni czas w naszym życiu, nasze myśli były rozkojarzone, skupione na innych sprawach, ale powieść nam się nie spodobała.  Czuję pewien niedosyt i smutek, z tego powodu, gdyż zawsze twórczość Marty Fox była mi bliska.  Niektóre z uczestniczek DKK, nie są fankami jej pisarstwa i być może jest,  im łatwiej, wyrazić swój stosunek do powieści.  Dla mnie nie była, to ani powieść autobiograficzna ani powieść psychologiczna. To taki dziwny układ, bo niby poznajemy rodzinę autorki, jej przemyślenia o życiu, miłości, bólu, samotności, pisaniu, ale,  z drugiej strony nic nam to nie daje, nie poznaliśmy Marty Fox bardziej niż dotychczas.  To zabrzmi dziwnie, ale autorka odsłoniła się więcej w swoich poprzednich powieściach niż w tej będącej jej autobiografią.  Nawiązanie do Świętej Rity od Rzeczy Niemożliwych jest chyba najcenniejsze z całej powieści, bo pokazuje nadzieję i wiarę, która przezwycięża każdą niemożliwą rzecz w naszym życiu. Bez nich nasze życie byłoby niewiele warte.  Mam nadzieję, że wrócę jeszcze do tej książki Marty Fox, być może w inny momencie życia. Pozwolę sobie na zakończenie zacytować fragment wiersza autorki, którym podzieliła się w swojej książce z Czytelnikami:

 „Nadzieja nie umiera
zmienia tylko sukienkę
z zielonej na chitynową
i cierpliwie czeka w kącie
na odwagę.”

 

„Miejsce do życia, miejsce do marzeń”

Szukając letniego wypoczynku, wyszukujemy miejsca, gdzie, możemy odpocząć, które napełnią nas energią, siłą, spokojem, sielskością, które dadzą nam inspiracje do życia, twórczości.  26 sierpnia 2013 r., na kolejnym spotkaniu, DKK dla Dorosłych, próbowałyśmy wpasować się ową letnią, nieco magiczną aurę „Letniego domku”, autorstwa Marcii Willett.  Powieść wzbudziła w nas wiele ciepłych uczuć, które znalazły ujście w bardzo sympatycznej rozmowie.  Nastrój  książki, bohaterowie (Matt, Imogen, Lottie i Milo), prowadzili nas ścieżkami, z lekka psychologicznych rozważań nad fenomenem pamięci, dzięki, której czasem pamiętamy najmniejszy detal tego, co działo się bardzo dawno temu, a czasem to, co jest w bliższej przeszłości widzimy jak przez mgłę.  Zastanawiałyśmy się czy dzięki wspomnieniom możemy bardziej zrozumieć inną osobę, gdy sami przeżyliśmy już coś podobnego bardzo dawno temu?.  A wszystko to za sprawą Matta, pisarza, którego książka stała się międzynarodowym bestsellerem.   Fani twórczości Matta oczekują kolejnych równiewspaniałych powieści, a,  tymczasem on przeżywa załamanie weny twórczej spowodowane śmiercią matki oraz wewnętrzną pustką, tak jakby coś lub kogoś dawno temu utracił.  W szkatułce, którą Matt znajduje w rzeczach matki, odkrywa zdjęcia, na których widzi siebie, jako chłopca.  Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dwa fakty: nie ma tam żadnych zdjęć jego siostry, a po drugie nie pamięta, miejsc na fotografii, ubrań, które nosił, w momencie uwiecznienia.  Co kryje się za tą tajemnicą, bo, że jest to wszyscy wyczujwają, a zwłaszcza, Lottie, która posiada ów wyjątkowy szósty zmysł.  Czy Matt i jego siostra Imogen odkryją sekret, skrywany przez ich matkę?.  Czy wyjątkowa atmosfera Letniego Domku pozwoli młodym ludziom odnaleźć, spokój, szczęście i wenę twórczą?.  Warto przeczytać powieść, która , jak jednogłośnie stwierdziłyśmy, urzeka spokojem, życiową mądrością, leczy niespokojne dusze, dodaje odwagi do kolejnych zakrętów życia. Koniec spotkania upłynął na wspomnieniach oraz marzeniach, by kiedyś, być może znaleźć takie magiczne, wyjątkowe miejsce na ziemi, które będzie tym, czym Letni Domek dla naszych bohaterów, a zwłaszcza dla Matta.  Miejscem, które da nam dyskretny znak, jestem dla Ciebie, a Ty dla mnie. Miejscem, gdzie wspólnie z najbliższymi napiszemy własną  powieść  życia.

 

„Romans w Biały Domu”

22 lipca 2013 r. przypadło nam w udziale spotkanie DKK dla Dorosłych, podczas którego zmierzyłyśmy się z legendą prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedyego, w książce „Stażystka” autorstwa Mimi Beardsley.  Bohaterką jest sama autorka, która jako młodziutka absolwentka szkoły dla dziewcząt, przyjeżdża do Waszyngtonu, by rozpocząć staż w biurze prasowym Białego Domu.  Szybko zostaje zauważona przez prezydenta, z którym nawiązuje romans, trwający aż do tragicznej śmieci, Kennedyego w Dallas.  Autorka skrywała ów romans prawie 40 lat, by, jako 69-letnia kobieta, działaczka kościelna opowiedzieć światu o swoich powiązaniach z JFK.  Zastanawiałyśmy się, w czym tkwi fenomen 35 prezydenta USA?., Bo to, że był podrywaczem, potrafił oczarować kobiety swoim nonszalanckim stylem bycia, pewnością siebie, sympatią opinii publicznej jest powszechnie znane.  Przez jego łoże przewinęło się wiele sławnych kobiet, cóż, zatem widział Kennedy w Mimi?.  Czym urzekała tego człowieka, młoda, naiwna dziewczyna?.   Starałyśmy się odpowiedzieć na te i inne pytania, które nasunęły się nam podczas dyskusji. Książkę oceniłyśmy, jako pozycję niezbyt wysokich lotów, pozbawioną wartości poznawczej, która tak naprawdę niewiele wniosła, poza opisami erotycznych spotkań prezydenta ze stażystką.  Odsłoniła ona naiwność i łatwowierność dziewczyny, która zachłysnęła się chwilowym zainteresowaniem, człowieka traktującego kobiety jak narzędzie do spełniania własnych zachcianek. W książce pojawiają się oczywiście informacje, o wspólnych rozmowach, gdyż młodziutka Mimi w pewien sposób bawiła prezydenta, stając się tym samy jego kolejną ofiarą.  Dziewczyna po pewnym czasie uświadamia sobie skutki owego romansu w momencie, gdy poznaje swego przyszłego męża i pod wpływem emocji związanych z zabójstwem, Kennedyego, wyznaje mu swój romans.  To rzutuje na jej związek, który z czasem rozpada się.  Dla uczestniczek DKK zaskakujący był fakt ujawnienia tych epizodów, po tylu latach milczenia. Doszłyśmy do wniosku, że na każdej historii można nieźle zarobić, a legenda  35 prezydenta USA, pozostaje wiecznie żywa, stąd każde pikantne szczegóły będę miały  zawsze wzięcie.  „Stażystka” nie przypadła nam do gustu, nie mniej czytało się ją szybko, lekko, choć  wiele po sobie w nas nie pozostawiła.  Na kolejne wakacyjne spotkanie zapraszamy  26  sierpnia 2013 r., zrobi się sielsko, ale i tajemniczo za sprawą „Letniego domku” Marcii Willett.

 

 

„Siła przyjaźni”

Od zbytku głowa nie boli, tak mówi ludowe powiedzenie, w związku, z czym nas też nie boli, od bardzo dobrych powieści.  W maju było nam cudownie rozmawiać o przeczytanej książce, ale  17 czerwca 2013 r., na kolejnym spotkaniu DKK dla Dorosłych, po prostu genialnie.  A   to za sprawą debiutanckiej powieści Grażyny Jeromin-Gałuszki „Złote nietoperze”.   Z autorką i jej twórczością spotkałyśmy się już, przy okazji dyskusji o książce „Kobiety z Czerwonych Bagien”. Tym razem również nie zawiodłyśmy się, czytając pełną uroku historię dwóch kobiet, tak odmiennych,  które muszą zmierzyć się z przewrotnym losem.  Obie kobiety pokochały tego samego mężczyznę i obie zostały przez niego skrzywdzone.  Teraz po jego śmierci, próbują odkryć jego mroczną tajemnicę, która jeszcze bardziej zacieśni między nimi więzi przyjaźń.   Autorka w prostych zdaniach buduję atmosferę, bardzo zwyczajnego życia, które jest udziałem Matyldy.  To, co przykuwa uwagę to, interesujące, wartkie dialogi, dzięki, którym mamy doskonałą okazję poznać obydwie kobiety, ich marzenia, myśli, uczucia.  To dzięki, nim tytułowe „Złote nietoperze”, choć symbolizują coś ulotnego, nierealnego, a takim było życie Matyldy, pozwalają nam czytelnikom dostrzec ową wrażliwość, konieczność zatrzymania się w pędzie życia i zadumania nad, nim.  Urok tej powieści polega na jej nietuzinkowości,  jest to historia prosta a niebanalna, nie z tych lekkich łatwych i przyjemnych.  „Złote nietoperze” trzeba przeczytać, by docenić niewątpliwy talent Grażyny Jeromin-Gałuszki.  To była czyta przyjemność w dyskutowaniu o przyjaźni Lory i Matyldy, w odkrywaniu tajemnicy Mateusza, w wyciąganiu całej otoczki psychologicznej pozostałych bohaterów.   Rozmowom nie było końca, choć nie była to powieść, która wywoływała salwy śmiechu, to jednak wciągnęła nas w spokojną, pełną życiowej mądrości dyskusję. 

 

„Bierz życie za rogi”

20 maja 2013 r., odbyło się kolejne, wiosenne spotkanie DKK dla Dorosłych.  Po dwóch  trudnych pozycjach, które były naszym udziałem w kwietniu, tym razem trafiła się nam książka Marii Ulatowskiej „ Przypadki pani Eustaszyny”.  Można powiedzieć, że wiosna zagrała nam i w duszy i w dyskusji.  Tytułowa Eustaszyna to kobieta przebojowa, zdecydowana, pewna siebie, świadoma swojego wdzięku, doskonale radząca sobie z płcią przeciwną.  Cały humor powieści polega na tym, że owa chodząca doskonałość ma jakieś osiemdziesiąt lat, choć nikt tego dokładnie nie wie, a kobiet o wiek się nie pyta.  Nareszcie  coś się działo, jak stwierdziły uczestniczki, nareszcie mamy humor i sporą dawkę pozytywnych emocji, które potrafią zdziałać cuda. I  zdziałały, bo rozmów  nie było końca, a przygody naszej bohaterki wywołały w nas  uśmiech i radości, ale też nieco krytyki.  Trochę zarzuciłyśmy „Przypadkom Pani Eustaszyny” nieżyciowość i zbytnią infantylność, ale czytać, czytało się nam bosko, tak jak wspaniale rozmawiało się nam. Często Panie nawiązywały do wyczytanych sytuacji, odnosząc do nich własne realne już doświadczenia.  Ogromnym plusem powieści jest to, że autorka śmiało, poprzez swoją energiczną bohaterkę, stawia czytelnikowi pytania: Czy emerytura musi oznaczać zamknięcie się w czterech ścianach własnego mieszkania i powolne gnuśnienie? Czy po przekroczeniu magicznej granicy wieku jesteśmy skazani na samotność, a jedyną rozrywką ma być oczekiwanie w kolejce u lekarza? Czy marzenia, szczęście i spełnienie mają zostać wyparte przez słowa „osteoporoza”, „badania kontrolne” czy „zgaga”?. My też starałyśmy się na nie odpowiedzieć i doszłyśmy do wniosku, że nic z tego, to nam nie grozi, zbyt cenimy sobie naszą niezależność i radość z każdej przeżytej chwili. Maria Ulatowska zachęca odbiorców do odpowiedzi na pytania, a także do przemyśleń nad własnym życiem.

 

„Studium kobiecej i męskiej duszy”

22 kwiecień 2013 r. przywitał nas spóźnioną bardzo wiosną, natura nadrabia zaległości jak szalona, a my spotykamy się na kolejnym DKK dla Dorosłych, by porozmawiać o książkach, „Drzwi do piekła” Marii Nurowskiej i „Saturn” Jacka Dehnela.   Tym razem Panie postanowiły przeczytać dwie powieści, które jak się okazało nie przypadły uczestniczkom do gustu. No cóż słowo się rzekło, dyskusja musi być.  W pierwszej kolejności wzięłyśmy na wokandę książkę Marii Nurowskiej, przedstawiającą historię młodej kobiety, która za zabójstwo trafia do więzienia. Autorka doskonale zaprezentowała nam prawdziwe oblicze kobiecej duszy, począwszy od toksycznej miłości do męża, redaktora naczelnego pisma literackiego, która doprowadza do tragedii. Tragedia wbrew pozorom wyzwala Darię, która w więzieniu dla kobiet odnajduje siebie, oczyszcza z emocji, staje się inną osobą.  Nurowska, przedstawiła życie codzienne więźniarek, ich emocje, walkę o  przetrwanie, trudną drogę do wolności. To, co uczestniczkami DKK wstrząsnęło to fakt, że człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do każdych warunków, więziennych czy ekstremalnych, że siła przeżycia, która drzemie w każdym z nas, potrafi czynić cuda.  Powieść Nurowskiej, choć  merytorycznie świetna, spotęgowała w nas poczucie przerażenia, samym więzieniem,  zamknięciem, odcięciem od świata, ale i gotowością do popełnienia zbrodni, jaka tkwi w człowieku,  który nie panuje nad emocjami.  Przeszkadzało nam nieco przy czytaniu książki zlewanie się różnych historii, które wymagały sporej dawki uwagi, gdyż akcja raz odbyła się więzieniu, a raz dotyczyła przeszłości bohaterki. Niemniej jednak te wstawki z przeszłości Darii pozwoliły spojrzeć na bohaterkę całościowo i zrozumieć jej sposób myślenia, psychikę.  Wprawdzie książka nas nie zachwyciłaby nie powiedzieć lekko przytoczyła, ale i tak okazała się bardziej przystępna dla nas niż „Saturn” Jacka Dehnela.  Te dwie powieści, różniące się fabułą, opowiedzianą historią, łączy z jednej strony psychologia kobiety, a z drugiej mężczyzny.  Jednym z bohaterów książki jest Francisco Goya, hiszpański malarz, który będą u szczytu sławy i u progu starości, jawi się, jako despotyczny ojciec, który wywiera na jednym synu Javierze niszczycielską presję.  Te trudne relacje ojca i syna, dwóch różnych męskich osobowości stały się tematem naszej dyskusji.  Czy ojciec ma prawo, przenosić swoje ambicje na syna?.,  Jaki wpływ na życie młodego Javiera, wywiera fakt bycia synem sławnego malarza?.  Czy uda się Goyi zobaczyć geniusza w swoim wnuku?.  Na te i wiele innych pytań, starałyśmy się odpowiedzieć, próbując zrozumieć motywy, intencje podejmowanych przez Goyę działań.  Powieść przytłoczyła nas swą zawiłością  i w pewien  sposób trudną do ogarnięcia ludzką psychiką. Jednak doceniamy kunszt pisarski Jacka Dehnela, który urzekł nas pięknem języka. 

 

 

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi