Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Heidi Hassenmuller "Desiree czyli czas próby. Opowieść o przetrwaniu"

Kobieta Hiob

Są ludzie, którym życie układa się w pasmo chorób, trosk i bólu. Jest nieustającym nieszczęściem. Ciągiem tragicznych zdarzeń, niepowetowanych strat, izolacji i fizycznego cierpienia. Zawsze wtedy pojawia się pytanie: dlaczego? Dlaczego to dotknęło tę a nie inną osobę? Dlaczego ja? Czym zawiniłem? I wobec kogo? Bo taki ogrom prywatnych katastrof sprawia, że nieomal automatycznie poszukujemy sprawcy, kogoś kto istnieje, posiada imię i twarz. Przestajemy wierzyć, że nasza niedola jest dziełem przypadku, zbiegu okoliczności, zwykłym ludzkim pechem. Wizualizujemy sobie postać, która bierze na nas srogi odwet, rewanżuje się. Często w takiej roli obsadzamy Boga - już to jako mściciela, który zsyła karę za przewinienia, już to jako zawodowego okrutnika, który doświadcza nas dla własnej satysfakcji, wystawia na próbę nasze ciało i umysł, testuje odporność na krzywdę.

Wtedy też uruchamiamy mechanizm analizy, pogłębionego rachunku sumienia. To chwila, kiedy dokonujemy resume całego życia. Zastanawiamy się, czy było w nim coś, co upoważnia do tak srogiej odpłaty. Jakaś nasza wina. Zło wyrządzone innym. Wsparcie, którego odmówiliśmy. A może w tej postaci wraca do nas to, czym wcześniej sami napełnialiśmy świat? Kłamstwo, przemoc, oschłość serca. Nienawiść, którą wtłoczyliśmy do otoczenia, a której teraz sami padamy ofiarą.

Tego rodzaju dylematy stają się nierozstrzygalne, gdy w grę wchodzi dziecko, albo osoba bardzo młoda. Wytrąca nam się wtedy z rąk argument o zemście za własne postępowanie, być może okrutne i niegodne. Bo komu i czym mogło zawinić dziecko? Albo taka piętnastolatka jak Desiree van Hengel, bohaterka książki Heidi Hassenmuller "Desiree czyli czas próby"?

Powiedzieć o Desiree, że miała w życiu pecha, to nie powiedzieć tak naprawdę niczego. To uciec się do mało wyszukanego eufemizmu. Posłużyć zużytą frazą, która nie uniesie i nie przekaże prawdy o nieszczęściu i cierpieniu, które stało się udziałem tej dziewczynki. Należy więc przedstawić jej historię wnikliwie i rzetelnie.

Pierwsza młodzieńcza miłość ze starszym o kilka lat Denisem zostaje brutalnie przerwana przez śmierć Denisa w wypadku samochodowym. Desiree jest zrozpaczona i załamana. Nie umie się odnaleźć w konfrontacji z tak porażającym doświadczeniem jak utrata bliskiej osoby. Rodzice Desirre próbują jakoś poprawić samopoczucie córki i zabierają ją na wycieczkę do Szwajcarii. Idylla w górach nie trwa długo. W trakcie jednej z wędrówek Desirre zostaje sparaliżowana bólem kostki. Wydaje się na początku, że to nic więcej jak uraz, kontuzja typowa dla tego rodzaju pieszej aktywności. Niestety. Z czasem ta drobna dolegliwość przerodzi się w straszliwe i trwałe schorzenie. Dla Desirre rozpocznie się okres pełen walki i zwątpienia, pobytów w szpitalu i sprzecznych diagnoz. Lekarze nie potrafią jej pomóc. Nie umieją zlokalizować przyczyn nieustającego bólu jej nóg. Większość z nich ucieka się do tyleż sprawdzonego, co w tym przypadku daremnego, sposobu i ordynuje opatrunki gipsowe. Gips na 4 tygodnie, na dwa miesiące, na pół roku. To najczęściej słyszy Desiree. W końcu trafia do psychologa, który stan Desiree usiłuje interpretować za pomocą mętnych psychoanalitycznych symboli i teorii. Desiree rezygnuje z tej parodii kuracji i próbuje sama walczyć z przeciwnościami losu. Dopiero prosty rolnik, domorosły uzdrowiciel obnaży przed Desiree okrutną prawdę - jej postępująca choroba to efekt zaniedbań lekarzy, którzy od początku stawiali błędne diagnozy. To że tak długo chodziła z chorą kostką zaszkodziło kręgosłupowi. Przez co doszło do zniszczenia nerwów odpowiedzialnych za poruszanie nogami. I teraz już nic nie można zrobić.

Desiree jest o tyle w szczęśliwej sytuacji, że może liczyć na pomoc ze strony rodziców i kolegów z klasy, którzy nie widzą problemu w niepełnosprawności Desiree i pomagają jej jak mogą - zarówno w sensie fizycznym, kiedy pchają jej wózek, jak i psychicznym, gdy udzielają jej duchowego wsparcia, motywują do rehabilitacji i zapewniają o sympatii. Desiree nawiązuje również kontakt z bratem zmarłego Denisa, Albinem. Kontakt przeradza się w miłość. Młodzi zaręczają się. Chcą razem zamieszkać. Lecz fatum czyha nad Desiree. Albin poddaje się z pozoru prostej operacji chirurgicznej, z której - niestety - już nigdy się nie wybudzi. Zapada w śpiączkę. Jakby  i tego było mało, to sama Desiree dozna kolejnego uszczerbku na zdrowiu: pęknięcia kręgosłupa, do którego dochodzi w wyniku samochodowej kraksy. Kumulacja nieszczęść jak w antycznej tragedii, albo noweli latynoamerykańskiej.

Jednak - choć zabrzmi to nieprawdopodobnie i paradoksalnie - książka Heidi Hassenmuller jest książką o nadziei. I o walce. To opowieść wojnie, którą Desiree wydała temu całemu złu i niesprawiedliwości, jakie stanęły na drodze do jej szczęścia, spełnienia, normalnego życia. Po każdym nokaucie ta krucha nastoletnia dziewczyna podnosiła się i stawała do kolejnej rundy. Nie poddawała się. Nie obwiniała innych. A przede wszystkim nie odpuszczała samej sobie. Mimo kalectwa i traumatycznych doznań, wciąż podsycała w sobie chęć do życia. Ba! I to nie do jakiejś smętnej egzystencji gdzieś na obrzeżach społeczeństwa, ale do pełnoprawnego uczestnictwa pośród zdrowych ludzi. Desiree z powodzeniem się uczy, podróżuje, pracuje, a nawet jest członkinią klubu sportowego, w ramach którego uprawia taniec towarzyski na wózku. Po prostu - żyje.

Łukasz Najder
Opiekun DKK przy MBP Łódź-Widzew FB nr 8

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi