Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

"Tego lata w Zawrociu" Hanny Kowalewskiej

Tego lata w Zawrociu

Główną bohaterką powieści jest trzydziestoletnia wdowa Matylda, która ku swojemu zaskoczeniu otrzymuje spadek po swojej babce, z którą do tej pory nie utrzymywała żadnych kontaktów. Okazuje się, że spadkiem jest posiadłość w tytułowym Zawrociu. Z ciekawości i na przekór wszystkiemu dziewczyna postanawia tam pojechać, by przekonać się jakie motywy kierowały babką i zapoznać się z nieznanym. Okoliczności, w których Matylda się znalazła sprawiają, że zaczyna ona inaczej myśleć o swoim dotychczasowym życiu, dokonuje przewartościowania. Stary dom, zupełnie inny od jej malutkiego mieszkanka w bloku zachwyca ją i zaciekawia, ona wręcz ulega czarowi tego miejsca, a odpowiedź na stawiane przez nią pytanie: dlaczego to mnie zapisała Zawrocie? nie jest już taka jednoznaczna. Na miejscu Matylda odnajduje fragmenty pamiętnika swojej babki i z nich próbuje dowiedzieć się czegoś o tej kobiecie. Układając historię życia babki z zapisków, z fragmentów listów, ze wspomnień ludzi Matylda zaczyna odczuwać pokrewieństwo i bliskość babki. Odkrywa, że śmierć wcale nie jest końcem życia, że dopiero teraz babka ma wpływ na jej losy, pomaga uporządkować jej uczucia i odnaleźć swoje miejsce w życiu. 
Ta książka to nie tylko wspomnienia z pamiętników i z rozmów z innymi ludźmi o babce, ani obrazy urokliwego Zawrocia, to także specyficzny sposób prowadzenia narracji, która jest monologiem, pełnym bólu i pytań, a autorką ich jest ona - odrzucona wnuczka. A może nie odrzucona? Może ta, która odeszła, miała jakiś cel w tym działaniu? Może był w tym wszystkim "boży palec przeznaczenia", który poprowadził jej los tak, a nie inaczej? Ślepy los, który zmusił dziewczynę do odkrycia tajemnic właśnie tak... poprzez pamiątki, listy, osobiste dzienniki, przedmioty, których jeszcze nie zdążył pokryć kurz? Może babka wcale nie była taką wiedźmą? Może wcale tak bardzo się nie różniły? Może to dlatego jej właśnie zapisała Zawrocie ? Z czego wynika, że „Tego lata w Zawrociu”, to książka o silnych kobietach, a mężczyźni stanowią tylko tło dla podkreślenia osobowości tych kobiet. Taki był Świr, nieżyjący mąż głównej bohaterki, jej dziadek, kuzyn Paweł, jej partner scenograf teatralny, narcystyczny Michał. 
Oprócz dobrze nakreślonych postaci, w powieści bardzo malowniczo została przedstawiona przyroda, co stanowi cenną zaletę tej książki i jednocześnie sprawia, że widzi się w niej nie tylko słowa, ale cale obrazy. Zawrocie zostawia w pamięci czytelnika ślad podobny do zdjęcia w fotoplastykonie. Poza wszystkim zaś Hanna Kowalewska wie, jak posługiwać się językiem ojczystym, tak by nie były to tylko puste, płaskie słowa. W związku z czym po przeczytaniu „Tego lata w Zawrociu” ma się ochotę sięgnąć po kolejne części tego cyklu: „Góra śpiących węży”, „Maska arlekina” i „Inna wersja życia”. 


Kamila Kasperska
DKK dla dorosłych
przy Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Pabianicach

Recenzja książki Hanny Kowalewskiej „Tego lata w Zawrociu”

„Kto patrzy w przeszłość i wydobywa z niej same ochłapy i strzępy, nie może zbudować przyszłości, bo nie ma czasu, by ją wymyślić Nie ma też sił, by cieszyć się teraźniejszością, tą kroplą czasu jedyną, która jest nam dana naprawdę”.
To cytat z książki Hanny Kowalewskiej „Tego lata w Zawrociu”, która uzyskała nagrodę za najlepszą powieść polską 1997 roku.
W małym miasteczku na prowincji umiera stara kobieta. Swoją posiadłość – dworek z ogrodem i całym inwentarzem zapisuje swojej wnuczce Matyldzie, z której rodziną zerwała ontakt lata temu. Decyzja ta wywołuje wiele emocji wśród pozostałych członków rodziny, którzy bliżej związani ze starszą panią spodziewali się spadku. Spadkobierczyni, Matylda – młoda, niekonwencjonalna kobieta po przejściach, dla której babka była postacią odległą tajemniczą i budzącą niekoniecznie pozytywne uczucia, wprowadza si ę w środku lata do darowanego jej domu. Przeniesiona z wielkiego miasta na prowincję, gdzie życie płynie jakby wolniej, zostawiając więcej czasu na zadumę i zadziwienie chwilą, krok po kroku prowadzona przez pamiętnik babki, echa rozmów z ludźmi praz magiczne chwile z otaczającą przyrodą, buduje na nowo swoje relacje z rodziną, dojrzewając przy tym wewnętrznie.
Już od pierwszych stron książki zachwyciła mnie bogactwem języka, wnikliwością obserwacji autorki oraz obrazami malowanymi słowami. Przemawiają do mnie dobrze zarysowane postacie : babki – próbującej kształtować świat na własną modłę i manipulującej przy tym otaczającymi ją ludźmi czy Pawła, kuzyna Matyldy,muzyka, który szuka pomostu między swoją twórczością a realnym światem. Dialogi,jakie prowadzi główna bohaterka ze swoją babcią, odsłaniają przed nami zawiłe relacje rodzinne i kulisy życia małego miasteczka. Takie rozmowy z samym sobą prowadzi każdy z nas, dlatego ta książka ma dla mnie wymiar uniwersalny, a postacie ze swoimi słabościami są wyjęte z naszej codzienności.
Każdemu z nas dany jest czas, tak jak Matyldzie lato w Zawrociu, na rozliczenie się z przeszłością i zadomowienie w teraźniejszości. Pozostaje tylko kwestia, aby go dobrze wykorzystać.
Podsumowując, warto sięgnąć po tę książkę i spędzić miłe chwile na czytaniu, szczególnie teraz, gdy za oknem biało, a termometr pokazuje spory mróz.

Recenzja książki "Tego lata w Zawrociu" Hanny Kowalewskiej

"Tego lata w Zawrociu" Hanny Kowalewskiej to książka, którą po przeczytaniu można spokojnie odłożyć i o niej zapomnieć. Czyta się ją lekko i łatwo...ale czy przyjemnie? Rodziny pokazane przez pisarkę są, delikatnie rzecz ujmując, dziwaczne. Wszyscy mają jakieś problemy, choć nie do końca wiadomo, w czym tkwią ich kłopoty. Narratorka Matylda, rozmawiając z nieżyjącą babką, a czasami i z jabłonką (nazywa ją Zielonooką!), próbuje odkryć rodzinne tajemnice. Nie jest w tym wiarygodna, może lepiej zrobiłby to narrator w 3 osobie. Matylda nie zna babki(widziała ją tylko raz w życiu), odtwarza przeszłość na podstawie pamiętników dziadków, nie może wiedzieć wszystkiego.Czytelnik "porusza się" więc po domu i okolicy i odnosi wrażenie, że babka Aleksandra to potwór bez uczuć. Kiedy córka nie spełnia jej oczekiwań, wyrzuca ją z domu i z serca. Nawet po wielu latach mówi o niej: "Kim jest ta utuczona, zaniedbana kobieta, która uważa się za moją córkę?" Czy można tak znienawidzić własne dziecko tylko dlatego, że nie oddało się całkowicie muzyce? Jest w tym przesada, tak jak w licznych przenośniach typu : "długie włosy tworzyły czarną kałużę", "diabli chichot skręca mnie pod wierzbą". Tego "chichotu" jest tu zresztą sporo. W bohaterce często "budzi się chichotliwe, diabelskie pragnienie", "chce jej się śmiać ze zmęczenia", a nawet "zastyga w pół chichotu". Czy próbuje tym chichotem zrównoważyć nienawiść do babki? A właściwie dlaczego jej nienawidzi, nigdy jej naprawdę nie poznała? Dlaczego dostała w spadku Zawrocie? Na te pytania czytelnik nie otrzymuje odpowiedzi i chyba nie jest mu to potrzebne. Ot, taka historyjka, w której pobrzmiewają bardzo odległe tony skrzypiec z "Cudzoziemki" - tu zastąpione przez fortepian. Babka Aleksandra w podobnym jak Róża tonie pyta męża : "Czy ja żyłam Maurycy? Czy to aby na pewno było życie?" Oczywiście daleko jej do Kuncewiczowskiej bohaterki. Kowalewska chce babkę Matyldy "wykreować" na wielką damę, która żyje bez miłości, wydaje się, że kocha wnuka, chce go "oddać muzyce", ale Paweł to papierowa postać. Czytelnik dziwi się, że wszyscy go kochają. Anna buduje nawet dla niego drugie Zawrocie. No i nie ma potrzeby zastanawiania się nad tym. Można spokojnie czytać sobie powieść Kowalewskiej np. w pociągu, u fryzjera czy w kolejce po odbiór dowodu osobistego.


Recenzję napisała Wiesława Kruszek, emerytowana polonistka należąca do sieradzkiego Dyskusyjnego Klubu Książki

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi