Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Recenzje czytelników klubów DKK

Niepokorny bard. Opowieść o Włodzimierzu Wysockim” Przemysław Słowiński i Iwona Wygoda

 

Talerzem o ścianę, czyli Słowiński i Wygoda o Wysockim

 

„Niepokorny bard. Opowieść o Włodzimierzu Wysockim”

Przemysław Słowiński, Iwona Wygoda

Lekturą marca 2017 w rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki była beletryzowana biografia Niepokorny bard. Opowieść o Włodzimierzu Wysockim spółki autorskiej Przemysław Słowiński, Iwona Wygoda. Postać tytułowa jest wielce interesująca, zarówno ze względu na dorobek artystyczny, jak i życiorys, nic dziwnego, że do czytania zasiadłem po równi z nadzieją, co i obawami – nie wiedziałem kompletnie co biorę do ręki; czy odważne poszukiwanie prawdy o tej dość zagadkowej ikonie buntu wobec komunistycznej rzeczywistości, jaką był Wysocki, czy sztampową opowieść o datach, faktach oraz twórczości, czy też coś zgoła jeszcze innego.

 

Od pierwszych stron poczułem się zniesmaczony stylem, a raczej kompletnym jego brakiem. Na tłumacza nie było jak zwalić, więc z każdą następną stroną moje zniechęcenie rosło.

Biografia, nawet beletryzowana, powinna być z samej definicji literaturą faktu. Niestety, od samego początku obraz Rosji i komunistycznej rzeczywistości, jaki malują autorzy, kompletnie odbiega od mojej wiedzy na ten temat. Pół biedy, że przez pierwsze kilka stron dotyczyło to raczej ogólników, na temat których każdy może mieć inne zdanie, ale wkrótce babole zaczęły się pojawiać w sprawach jak najbardziej konkretnych, nawet takich, na których nie powinien się wyłożyć nie tylko autor biografii, ale i ciemniak granatem od pługa oderwany.


Policjanci na ulicach Moskwy w 1938 roku!!!


Jeśli ktoś wypisuje takie rzeczy, to widać, że nie ma pojęcia, o czym chce pisać. Ale to dopiero początek.


Wynurzenia autorów o Wojnie Zimowej to po prostu żenada. Na szczyty swoich możliwości biografowie Wysockiego i wszyscy zaangażowani w proces wydawniczy, bo przecież wydana książka to dzieło całej grupy ludzi, wznoszą się już na stronie 40 mojego wydania:


Z rosnących na okolicznych polach burakach pędziło się spirytus na paliwo do czołgów i samolotów.


Wszelki komentarz chyba zbędny.


Jak w takim bełkocie odróżnić prawdę od konfabulacji, bo fikcją tego nazwać nie można? Gdzie tu jakakolwiek przyjemność z lektury, że o wiedzy nie wspomnę?


Coś we mnie pękło. Czy czytelnik jest gorszy od konsumenta w najgorszej nawet knajpie? Gdy poczujemy, że posiłek jest niesmaczny, po prostu go odstawiamy. W imię czego mam się dalej katować lekturą tego „dzieła”? Ono nawet nie jest niesmaczne ani obrzydliwe, jest trujące! W dodatku podane na ohydnie uświnionym talerzu, bo jeśli treść jest daniem, to niechlujność wydania do tego chyba należy porównać... Gdyby to był posiłek, po raz pierwszy chyba w życiu zachowałbym się jak niektórzy nasi kulinarni celebryci i rzucił talerzem o ścianę...


Oczywiście, o gustach się nie dyskutuje. Kto chce, może sobie poczytać. Ja jednak zdecydowanie odradzam. Tym bardziej, że życia nie starczy, by przeczytać wszystko, co przeczytania warte, więc po co marnować czas na takie rzeczy

Radosław Magiera

DKK Rawa Mazowiecka

woj. łódzkie

 

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi