Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Recenzja książki Majgull Axelsson "Dom Augusty"

Augusta, Alicja i Andżelika należą do trzech pokoleń tej samej rodziny. Losy każdej z nich są tragiczne, naznaczone przemocą, poczuciem hańby, doświadczeniem śmierci najbliższych. Szwecja, koniec XIX wieku. Służąca Augusta zachodzi w ciążę ze swoim chlebodawcą. Zhańbiona wyjeżdża wraz z córką na prowincję. Spotyka uczciwego mężczyznę i zakłada rodzinę. Tak powstaje ród nieszczęśliwych kobiet, które nieświadomie popełniają błędy swoich poprzedniczek. Przekazywany z pokolenia na pokolenie dom Augusty staje się świadkiem poszukiwania prawdziwego uczucia oraz walki o niezależność i samodzielność.

ZIIIIIMNO MI!
Nie wszyscy muszą lubić lato z jego ciepłem i blaskiem. Nie wszyscy muszą być niepoprawnymi optymistami.  Życie każdego człowieka nie musi być długim pasmem szczęścia. Saga rodzinna Majgull Axelsson "Dom Augusty" opisuje  losy bohaterów kreską wycyzelowaną mistrzowsko, bez zbędnych ozdobników maluje  istotę problemu, potrafi ująć wielki problem w jednej syntetycznej scenie, np. matki zamykającej z całej siły drzwi przed niekochaną córką, nie dotyczy rzeczy błahych, porusza ważkie kwestie egzystencjalne nie pomijając w tle spraw społecznych, aczkolwiek nie one są w niej najważniejsze. Od obrazu życia rodzinnego Szwedów obejmujący niemal cały wiek XX wieje przeraźliwym chłodem.  Fizyczna i psychiczna przemoc mężczyzn, beztroskie lub lekceważące podejście kobiet do własnej inicjacji seksualnej,  szybkie przejścia od momentu poznania się do zbliżenia i rozstania, zgoda kobiet  na męskie podejście "musimy zaliczać dziewczęta" powszechna blokada elementarnej szczerości należnej najbliższym członkom rodziny. Świat w którym  nie zawiadamia się, nieodpowiedzialnego, to fakt, młodzieńca, że został ojcem, nie mówi się poślubionemu później mężowi o tym "epizodzie"(dziecko zmarło) swojego życia, łatwe pożegnanie 27-letniego małżeństwa w imię prawa do osobistego szczęścia z drugą kobietą.


Miłość zdarza się tu rzadko i trwa krótko nikt jej nie szuka, nikt o nią nie walczy, nikt się dla niej nie poświęca. Majgull Axelsson  opowiada o kontaktach seksualnych, nie o miłości. Mówi o tym językiem "technicznym" adekwatnym do zwykle wypranych z  wyższych uczuć przypadkowych spotkań jej młodszych bohaterów czy do rutyny życia starszych. W tym świecie nie ma wieloletnich wiernych przyjaciół.


Świat w którym młodość to zwykle czas bezrefleksyjnego poddawania się presji hormonów. Do chwili kiedy przychodzi zmierzyć się  z pytaniem:  jak i po co mam żyć, gdy w domu nie sposób dłużej -i znaleźć odpowiedź Andżeliki. Wydaje się, że  bajki Augusty, opisane pięknym językiem i z polotem, bajki które "znikły, gdy pojawiły się fabryki" nie zastąpią nikomu świata w którym życie, choć skromniejsze materialnie, było stabilniejsze i bogatsze pod względem duchowym na wszystkich poziomach życia rodzinnego.


Powieść "Dom Augusty",trzecia już u nas tej autorki, może będzie w Polsce chętnie czytana. Skandynawskie podejście do życia  zaczyna się u nas upowszechniać na tyle, by zwłaszcza ludzie młodzi odnaleźli w szwedzkiej sadze przeczucie swego własnego losu. Starszych czytelników książka może raczej odepchnąć, częściej pozostawić obojętnymi, rzadziej wzbudzić powierzchowne współczucie dla któregoś z jej bohaterów., lecz raczej nie zachęci do innych, podobnych lektur. Większość czytelników lubi czuć wspólnotę emocjonalną z postaciami czytanych książek. Biorąc pod uwagę  ten aspekt oczekiwań czytelniczych nie wróżę pani Majgull Axelsson  wielkiego i trwałego sukcesu w Polsce. Za dużo u nas jeszcze całusów, rozpieszczanych dzieci,  uścisków, przyjaciół, spieszących z pomocą rodziców, rodzeństwa i kuzynów, za dużo kochanych dziadków i pradziadków  tradycji i świąt rodzinnych. Jednym słowem - za gorąco.

Iwona Książek
Uczestnik DKK przy MBP Łódź-Polesie FB nr 9

 

Majgull Axelsson Dom Augusty

Czytając książkę Majgull Axelsson Dom Augusty, przez pierwsze sto – sto pięćdziesiąt stron czułam strach - jakby ktoś stał za mną i tylko czekał na mój nierozważny ruch, żeby uderzyć czymś twardym w głowę. Potem ten strach zniknął, ale chyba nie zastąpiła go ciekawość. Raczej trudny do określenia stan, aby jak najszybciej skończyć czytać. 

Teraz, już po lekturze, sądzę że udzielił mi się strach bohaterek przed przeszłością. Dla każdej z nich następuje czas rozliczeń. Dla Augusty to już rozrachunek „z drugiej strony”, ze świata umarłych, dla Alicji i Andżeliki całkiem realne boje z tym, co minęło przed laty czy przed kilkoma miesiącami. Łączą je nie tylko więzy krwi, ale i szczególne powiązanie losów oraz dom. Nieświadomie kopiują błędy poprzedniczek: nieślubne dzieci, przemoc, niezobowiązujący seks, a w konsekwencji brak miłości i więzów rodzinnych. Muszą rozliczyć się z wydarzeniami i ludźmi, o których starały się zapomnieć.

Przekazywany z pokolenia na pokolenie dom założycielki rodu nieszczęśliwych kobiet, jest dla nich schronieniem. W nim mieszkają lub pomieszkują  w trudnych momentach życia: Alicja pragnąc ukryć niechcianą ciążę, Andżelika uciekając przed okrutnym ojczymem. Dom Augusty staje się świadkiem wszystkich kobiecych nieszczęść, poszukiwania własnego „ja” i podejmowania najważniejszych decyzji w życiu. Niestety, z pamięci o losach przodkiń i baśniowych opowieści z młodości Augusty, następczynie nie wyciągają wniosków na przyszłość...

Dla mnie nie była to lektura zajmująca. Książka mi się nie podobała i ledwie udało mi się przebrnąć przez suchy styl Axelsson. Ale to tylko moje własne wrażenia po lekturze. Mimo to, zachęcam - z pewnością wielu czytelnikom książka się spodoba.

Sylwia Krieger

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi