Recenzje czytelników klubów DKK
Recenzja powieści Zośki Papużanki „Żaden koniec”
- Szczegóły
- Kategoria: Recenzje
- Utworzono: poniedziałek, 31, marzec 2025 20:15
- Wiesława Kruszek
Zośka Papużanka ujawnia się w powieści „Żaden koniec” jako narrator wszystkowiedzący po teatrologii i wyjaśnia, czym jest wodewil. Streszcza „Romans z wodewilu”, umieszcza kuplety, nowinki kryminalne, fragmenty dramatu, krótki wykład o dramacie liturgicznym, oddaje głos łyżeczce, podaje przepis na zupę kminkową, zamieszcza ogłoszenie. Jest zatem różnorodnie gatunkowo, rozdziały są krótkie, nawet bardzo krótkie, czasem jednozdaniowe.
Na niektórych stronach pojawia się informacja: „Niczego się nie dowiadujemy”. To tylko drobny przerywnik, bo naprawdę dowiadujemy się całkiem sporo o pewnej rodzinie. Musimy tę wiedzę sobie poukładać, autorka nie dba bowiem o chronologię zdarzeń. Zaczyna od śmierci głównej bohaterki, babci Krystyny, a potem swobodnie wędruje przez jej życie, dwójki dzieci i wnuków.
A jak to w rodzinie, nie wszystkie elementy pasują do siebie, czasem, jak pisze Papużanka na początku powieści, zapodzieje się gdzieś jakiś element, jak to ma miejsce w układaniu puzzli. Chcielibyśmy, aby było ładnie, miło, czule: „…uroczystości, prezenty świąteczne, rodzina z rodziną o rodzinie, wszystko bujdy na kiju, bzdury”.
Krystyna traci pełną rodzinę w wieku pięciu lat, gdy umiera jej matka, potem wcześnie zostaje wydana za dużo starszego od niej męża zmarłej siostry. Pojawiają się dzieci, Marta i Marek, potem zięć i synowa, dwójka wnuków, dla których babcia to raczej obcy człowiek. „Celebryci kuzynobycia”, jak ich nazywa autorka, podkreślają brak więzi rodzinnych i dziwactwa babci, która często testuje granice wytrzymałości członków swej rodziny.
Relacje rodzinne to częsty temat w literaturze, Zośka Papużanka podjęła go już w debiutanckiej „Szopce” czy później w „Kąkolu”. Wydawać by się mogło, że trudno tu napisać coś nowego, odkrywczego, ale przecież literatura wciąż podejmuje w zasadzie te same tematy, chodzi tylko o sposób opowiadania. W tym zaś autorka „Przez” jest świetna. Potrafi wciąż zaskakiwać czytelnika. Pisanie, jak przyznaje w rozmowie z Weroniką Wawrzkowicz, to dla niej wielka frajda. Tym samym staje się lektura jej powieści dla czytelników.
Nie sposób się nudzić, gdy trzeba przekierowywać uwagę z bieżących zdarzeń na zagadnienia gramatyczne, np. użycie form nieosobowych czasownika czy jego strony biernej. Tu hospicjum to „specjalny zakład oczekiwania pobożnej śmierci”, a prowadzą go zakonnice o wyszukanych imionach, np. Geriatria, Apoteoza, Euforia, Illokucja, Ariergarda.
Wiele tu zdań, które chciałoby się zapamiętać i cytować; trafnych, zabawnych, prawdziwych; o życiu, śmierci, rodzinie, pisaniu. Podczas naszego spotkania dużo fragmentów zostało odczytanych, podziwiałyśmy skojarzenia autorki z bajką o Czerwonym Kapturku, z wierszem „Jadą dzieci, jadą”. Papużanka napisała kolejną świetną książkę, która przykuwa uwagę piękną okładką, gwarantuje dobrą zabawę, a także długie chwile zadumy i refleksji.
Wiesława Kruszek
Dyskusyjny Klub Książki działający przy Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu