Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Recenzje czytelników klubów DKK

Niezłomny i praktyczny. Recenzja książki Jacka Piekary "Młot na czarownice"


Takie moje szczęście, że ilekroć wezmę do ręki książkę Jacka Piekary, to trafić muszę na kolejną odważną wizję w polskiej fantastyce.  Nie inaczej jest ze Sługą Bożym. Autor bowiem stworzył świat, gdzie Jezus Chrystus zszedł z krzyża i ogniem i żelazem pokarał niewiernych, utopił we krwi Jerozolimę i zdobył Rzym. Na tym koniec oryginalności, bowiem akcja opowiadań dzieje się 1500 lat później. U progu renesansu, w nienazwanym Cesarstwie, ale identyfikowanym ze Świętym Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego, gdzie na straży czystości wiary stoi Święte Oficjum, czyli inkwizycja, tropiąca kacerzy, heretyków, czarowników i czcicieli demonów. Czyli wizja nie tak odległa od naszej historii, w zasadzie odmienność świata wykreowanego przedstawia się w drobnych detalach, by nie powiedzieć smaczkach: nazwach kościołów i parafii (np. pod wezwaniem Gniewu Pańskiego, Matki Boskiej Bezlitosnej) i zmienionych słów modlitwy "Ojcze nasz". Reszta pozostaje bez zmian: przekupny kler, knowania dostojników kościelnych i cywilnych, ciemnota i zabobon prostego ludu. Autor jednak zadbał o to, by był to świat magiczny, oryginalny, m.in. bowiem nie mamy tutaj do czynienia ze zwykłym czarowaniem różdżkami i rzucaniem zaklęć od niechcenia, ale moc nadnaturalną. Głównemu bohaterowi daje ją modlitwa. Jest to moc, za którą płaci on wyczerpaniem i bólem. Uniwersum stworzone przez Piekarę pełne jest bytów nie z tego świata, które próbują ingerować w nasz, ludzki świat. I to głownie z nimi zmuszony jest walczyć Mordimer Madderdin, pokorny sługa jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu. Bohater ulepiony na miarę zwykłego człowieka, gdy trzeba niezłomny jak bohater heroic fantasy, innym razem wykorzystujący piastowane stanowisko by dorobić na boku na kubek wody i okruszek chleba. Trzymający się litery prawa, ale gdy trzeba potrafiący przymknąć oczy. Wiedzący jednak, kiedy należy odłożyć osobiste preferencje na bok i postąpić tak jak nakazuje prawo, w imię wyższego dobra. Niepozbawiony poczucia humoru i refleksji nad otaczającym go światem i  samym sobą.

Tom Młot na czarownice składa się z pięciu opowiadań. W pierwszym z nich Mordimer Madderdin musi zmierzyć się z herezją, która godzi głęboko w samo sedno tego innego, wojowniczego chrześcijaństwa. W drugim i trzecim opowiadaniu główny bohater mierzy się z bytami nadnaturalnymi. Z kolei czwarte opowiadanie prowadzi Mordimera do bezpośredniego świadka Dnia Zstąpienia Jezusa z krzyża. Ostatnie, piąte opowiadanie pozbawione jest nadnaturalnych elementów, skupia się na rozgrywkach w łonie Kościoła, gdy nasz bohater przypadkowo wplątuje się w rywalizację pomiędzy inkwizycją a papiestwem, przy okazji prezentując nam swój inkwizytorski warsztat pracy.

Podsumowując Młot na czarownice to przyjemna lektura, akurat na podróż pociągiem albo kilka wieczorów spędzonych z książką. Choć stanowi część cyklu to można ją także potraktować jako wprowadzenie do wykreowanego świata. Wśród wad opowieści należy wymienić niedoróbki warsztatowe, powtarzalność pewnych opisów (każdy odwiedzany przez Mordimera dom musi mieć ogród, a w nim kilka uschniętych drzew owocowych). Inną wadą, a może zaletą (skoro główny bohater ma własnego Anioła Stróża) jest umiejętność Mordimera do znajdywania się w (nie)odpowiednim miejscu i czasie. Ale bądźmy szczery, jaki bohater nie trafia przypadkiem do miasteczka gdzie czeka go przygoda.

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi