Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Recenzje czytelników klubów DKK

„Marsjanin” Andy Weir

Robinson Crusoe na Marsie czyli jedyna powieść Andy’ego Weira

Andy WeirMarsjanin

Lekturą listopada w moim, czyli rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki był Marsjanin pióra Andy’ego Weira. Nie od rzeczy będzie dodać, że jest to jak dotąd jedyna znana powieść tego Amerykanina. Oczywiście nie świadczy to ani na jej korzyść, ani na niekorzyść.

 

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…

 

Tyle notka wydawcy i ja też o fabule wiele więcej nie powiem. Kto zechce, doczyta sobie.

 

Od samego początku Marsjanin sprawił na mnie wrażenie klonu Przypadków Robinsona Crusoe. Może to nie przypadek, że autor wcześniej obracał się w świecie produkcji gier komputerowych, w którym odgrzewanie starego pomysłu nie jest niczym zdrożnym. Szkoda tylko, że w tym remake’u powieści Daniela Defoe brak odpowiednika Piętaszka. Miejscami nużył mnie również urodzaj pseudo-profesjonalnych szczegółów, które samemu można wygrzebać sobie w Internecie oraz nadmiar błędów rzeczowych i stylistycznych miejscami przechodzących w prawdziwy bełkot*. Zła passa chyba mnie ściga, gdyż znów trafiłem na książkę, w której spomiędzy pozorów inteligencji wyziera brak podstawowej wiedzy choćby z zakresu fizyki, jak na przykład w cudownym cytacie:

 

Statek będzie leciał wystarczająco szybko, żeby opór powietrza nie miał znaczenia...

 

To już nie złota, ale diamentowa czcionka!

 

Kiedy po zakończonej lekturze przejrzałem recenzje w Internecie, w większości wręcz bałwochwalcze, byłem zdumiony. Rozumiem oficjalnych recenzentów, którzy nie mają innego wyjścia niż pisać z zachwytem o książkach objętych patronatem znanego serwisu, ale krytycy niezależni? Czy nie ukończyli fizyki i logiki na podstawie szkół podstawowych i średnich? Czy nie widzą wtórności pomysłu, naciąganych założeń, płytkości i sztampowości tego „dzieła”? Jak można w swych ocenach zrównać Weira z tytanami SF, albo (hańba) wywyższyć go ponad rodzimego Lema?

 

Pewnej wskazówki do wyjaśnienia tego stanu rzeczy upatrywałbym w historii Marsjanina. Nikt nie chciał tej produkcji wydać, czyli nie zdobyła ona uznania nikogo, kto się w świecie literatury obracał. Dopiero, gdy self publishing przyniósł książce uwielbienie mas (czytaj plebsu), czym jednoznacznie zaczęła rokować na zyski, wydano ją z obowiązkowym wynikiem w postaci bestselleru. Logicznym krokiem była ekranizacja**, by na fali efektów akcji marketingowej książki wydobyć z tego pomysłu za jednym zamachem jeszcze więcej kasiorki.

 

Pocieszające dla mnie było to, że w naszym DKK oceny były dużo bardziej wyważone niż w Internecie i w zasadzie można je zawrzeć w takim uśrednieniu: budżetowa literatura, na pewno bez uzasadnionych aspiracji do literatury z wyższej półki; jak najbardziej do poczytania, choć miejscami może nużyć i nudzić.

 

Co do filmu, to wypada chyba nawet lepiej niż książka, co jest wyjątkiem w konkurencji film vs book. Duża zasługa w tym Matta Damona jako odtwórcy tytułowej roli, a odrzucenie zbędnych książkowych pseudotechnikalii też okazało się udanym zabiegiem.

 

Ani od książki, ani tym bardziej od filmu, nikogo więc nie odciągam, ale jest tyle lepszych rzeczy do przeczytania i obejrzenia, a życie takie krótkie, że chyba specjalnie poszukiwać akurat tego tytułu nie ma sensu

 

 

Radosław Magiera

DKK Rawa Mazowiecka

woj. łódzkie



* Nie dociekam tutaj, które błędy są sprawką tłumacza, a które autora, oceniam bowiem książkę, czyli konkretne wydanie w konkretnym tłumaczeniu.
** Marsjanin(2015) The Martian reżyseria: Ridley Scott, Matt Damon jako Mark Watney

 

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi