Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Zbigniew Mentzel Wszystkie języki świata

"Sen był piękny". Między tym dwoma zdaniami Zbigniew Mentzel rozpiął swoją powieść "Wszystkie języki świata" - opowieść o jednym dniu z życia bohatera. Mijające godziny prowokują go do dygresji i wspomnień o swoim dzieciństwie i dorosłości.

To powieść prawie bez akcji (co dla mnie jest wadą). Jedyne co się tu "dzieje", to wydarzenia kilkunastu godzin dnia. Inne wydarzenia, to opowieści o rodzinie i życiu Hintza od lat 50. Pozwalają one przyjrzeć się przeszłości z perspektywy, rozliczyć się, choć trudno powiedzieć właściwie z czym lub z kim.

Słowa matki, które słyszy bohater na starym nagraniu z automatycznej sekretarki, uświadamiają mu, że czas ucieka, życie nie trwa wiecznie i jeśli chcemy powiedzieć coś, w naszym mniemaniu ważnego, nie można czekać. Może właśnie to chciała przekazać mu matka. Radę, aby to on mówił, i to on zaczął kierować własnym życiem. Przecież kiedyś właśnie matka miała plan na życie syna. Miał być znany na cały kraj i świat, a nawet przed kamerami telewizyjnymi się nie pojawił. Teraz on może sam wybrać drogę. Usłyszał pozwolenie. Zgodnie z podtytułem, jest to "historia pewnego przebudzenia" do... Właśnie, do czego? Może do rozpoznania własnego ja, może do nowego życia bez obciążeń przeszłością?

Ważnym tematem powieści jest język i jego istota, poszukiwanie języka czy też języków, którymi można wyrazić siebie, porozumieć się z innymi. Bohater stara się znaleźć odpowiedź na pytanie, "dlaczego nie mówię obcymi językami". Dzięki słowom matki, nie musi już szukać sposobu na wyrażenie siebie w kilku językach niczym poliglota, na czym tak bardzo jej zależało. Język ojczysty nagle zaczyna wystarczać. "Mówiłem zdziwiony, że tyle mówię, że mogę tyle mówić".

Całość przypomina kompozycyjnie zbiór wycinków prasowych, których tematem jest Hintz i jego życie. Sam mówi, że "robienie wycinków z gazet było u nas rodzinne. Dziadek i matka przez długie lata z upodobaniem oddawali się temu zajęciu". Jego pomysł książki o życiu w PRL-u, zrobionej "za pomocą nożyczek i kleju - z gazetowych wycinków", urzeczywistnia się jako "Wszystkie języki świata".

Nota wydawcy informuje, że prawa do niemieckiego wydania książki sprzedano przed jej polską premierą. Niech będzie to wystarczającą zachętą do lektury.


Sylwia Krieger
Uczestnik DKK przy MBP w Pabianicach

Recenzja książki "Wszystkie języki świata"

Na spotkaniu DKK w MBP Łódź - Śródmieście, Filia Nr 11, które odbyło się 21 października 2008 r. omówiono książkę pt. "Wszystkie języki świata", której autorem jest Zbigniew Mentzel.

"Wszystkie języki świata" to jednocześnie książka o PRL-u i jego upadku, to również książka o inteligencji i jej zmaganiach z tym ustrojem, książka o Warszawie, w dużym stopniu jest literackim traktatem nad poszukiwaniem swojego miejsca w życiu. Bohater, którym bez wątpliwości jest autor, podczas jednego, całkiem zwyczajnego dnia, dokonuje obszernej retrospekcji swojego życia, począwszy od dzieciństwa w ciemnych latach stalinowskich, przez dojrzewanie w PRL-u późnych lat 60. i 70., aż po "nowe czasy" lat dziewięćdziesiątych.

Tytułowe "języki świata", które próbujemy dniami, miesiącami i latami zgłębiać, i których nigdy nie udaje się poznać dostatecznie dobrze, to według Menzela nie tylko narzędzia komunikacji z innymi, ale również - a może przede wszystkim - sposoby zrozumienia siebie samego.

Jest w książce Mentzela bardzo zgrabnie "narysowany" portret inteligenckiej rodziny ze skomplikowanymi relacjami małżeńsko - rodzicielskimi, które stanowią fabularną oś książki. Mamy też obraz rzeczywistości PRL -u i wczesnego kapitalizmu lat 90. Tutaj Mentzel prezentuje spory kunszt w wyłapywaniu różnych smaczków i szczegółów codzienności tych czasów - niektóre fragmenty czyta się z wielką radością.

Książkę czyta się bardzo dobrze, autor bez problemu angażuje czytelnika w swój świat wspomnień.

Beata Barbus
Moderator DKK przy MBP Łódź-Śródmieście FB nr 11

Recenzja książki "Wszystkie języki świata" Zbigniewa Mentzela

Zbigniew Mentzel we "Wszystkich językach świata" proponuje przyjrzenie się jednemu dniowi z życia bohatera-narratora Zbyszka Hintza. To znaczący dzień dla jego ojca, który w wieku 82 lat przechodzi na emeryturę. Dla jego syna staje się okazją do cofnięcia się w przeszłość.
Czytelnik poznaje więc rodziców Zbyszka - jego pedantycznego ojca, który świetnie pakuje walizki, dba o całoroczną opaleniznę, ma zawsze starannie wyczyszczone buty i oczywiście nigdy nie spóźnia się do pracy. Matka - Janina z Czerskich wspomina swą młodzieńczą miłość i ma za złe mężowi nieudolność życiową, która zmusza ją do prowadzenia przedszkola w ich niewielkim mieszkaniu dodatkowo zamieszkiwanym przez lokatorkę Wandę Olczak przysłaną przez wydział kwaterunkowy.
Bohater wspomina, jak to matka pragnie, by został KIMŚ -recytatorem, muzykiem, poliglotą. Niestety, jak to często bywa, syn nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Gdy już pracuje w znanym tygodniku, najpierw ukazuje się tam wiele jego artykułów, w trzecim roku traci łatwość pisania.
"Wszystkie języki świata" pokazują, jak różne są sposoby komunikowania i odbioru świata. Tu nawet betoniarka "mówi" charakterystycznym b-l,b-l,b-l...,co daje okazję do przytoczenia fragmentu Księgi Genesis o "zbełtaniu" języków. Jest język giełdy, ogłoszenia prasowe ze znanym AAAAAAA...,pamiętnik prababki z lat 1858-1862.Członkowie rodziny Hintzów lubią sporządzać rozmaite notatki i zbierać wycinki z gazet. Z tego powodu kurczy się bardzo powierzchnia mieszkaniowa bohatera, który ma już problemy z poruszaniem się wśród stert gazet. Nie wyrzuca ich, bo wierzy, że kiedyś zrobi z nich wycinki, ma nawet teczkę z hasłem "Język".
Książkę otwiera sen o językach, a kończy sen o tym, że bohater zaczyna wreszcie z łatwością mówić i... powstaje powieść, ta właśnie, którą czytelnik ma przed sobą.
Znalazł w niej pewne charakterystyczne dla powojennej Polski realia - wczasy pracownicze, problemy z wydziałem kwaterunkowym, z rozmowami telefonicznymi("Mówi się...mówi...}.Byli studenci z rozrzewnieniem przypomną sobie, jak uczyli się angielskiego ze słynnych podręczników Alexandra.
Nie brak tu też elementów humorystycznych, świetna jest scena, gdy matka recytuje po francusku pod drzwiami Wandy Olczak wiersz Ch.Baudelaire'a "Albatros"; czy też "żywe obrazy" w wykonaniu małego Zbyszka odtwarzającego fragment historii rodzinnej.
Warto zatem przeczytać powieść Mentzla. Dla czytelników jego pokolenia będzie to okazja do zadumy nad światem minionym i ustrojem, który na szczęście odszedł w niebyt. Młodzi czytelnicy znajdą tu trochę historii, ale głównie zainteresuje ich bohater, który jest niezależny, mieszka sam i pragnie odszukać siebie, dokonując swego rodzaju obrachunku z przeszłością. To odnalezienie siebie poprzez opowiedzenie fragmentów swego życia umożliwiła mu wskazówka zostawiona przez umierającą matkę, która nagrywając się na automatyczną sekretarkę powiedziała: "Nie mogę mówić po sygnale...TERAZ TY!"

Autorką recenzji jest Wiesława Kruszek - polonistka, uczestnik spotkań sieradzkiego Dyskusyjnego Klubu Książki

 

Wiesława Kruszek - autorka recenzji

Zofia Olechnowicz - opiekun DKK

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi