Wyszukiwanie:

Logowanie:

Realizatorzy:

Recenzje czytelników klubów DKK

"Pachnidło" Patricka Suskinda

Morderca – pasjonat... Genialny, obłąkany... Możliwe?... Nie wiadomo, czy naprawdę „w przyrodzie” występuje takie „zjawisko”, ale wg Patricka Suskinda i owszem. To właśnie on w swojej, obecnie bardzo znanej większości osób, kontrowersyjnej powieści, pod nieco tajemniczym tytułem „Pachnidło”, powołał do życia bohatera budzącego nader skrajne uczucia u wielu czytających.
I zapewne o to właśnie autorowi chodziło, w końcu „złe wiadomości, to dla wielu dobre wiadomości”, więc zamiast napisać jakąś przesłodzoną historię miłosną, wybrał drogę „szoku literackiego”, tak bowiem znakomita większość czytelników odbiera tę „historię pewnego mordercy”. Wolał pewnie zostać autorem zapamiętanym, choćby nawet „wstrząsowo”, niż miło i łagodnie „zniknąć” razem z wieloma, podobnie miło i łagodnie piszącymi. A może to wcale nie tak, może po prostu miał ochotę napisać akurat taką historię... Nieważne dlaczego, ważne że „cel uświęca środki” i obecnie na „hasło” - „Pachnidło” większość osób reaguje - „No jasne, znam”. Właściwie chyba trudno byłoby odpowiedzieć „z biegu”, dlaczego jest to tak znany i polecany do przeczytania tytuł. Co takiego fascynuje ludzi w tej, osadzonej w XVIII – wiecznym Paryżu, historii człowieka, oględnie mówiąc dziwnego, obdarzonego przez naturę genialnym powonieniem, a przy „okazji” obsesją, straszną obsesją – wynalezienia perfum, tytułowego pachnidła, o zapachu ciała młodej dziewczyny. Oczywistym jest, że „dawczynie” zapachu były przez tego potwora o fenomenalnym węchu mordowane, zaś zbrodnie popełniał bez emocji, na zimno, wręcz z zegarmistrzowską precyzją, co sprawia, że nie każdemu książkę czyta się bez uczucia obrzydzenia. Autor interesująco opisuje życie codzienne we Francji, połowy XVIII wieku, skupiając się na przekazaniu czytelnikowi, jak najdokładniejszego wizerunku swojego bohatera, którym w książce, tak naprawdę nie jest Jan Baptysta Grenouille – odrażający morderca, ale zapach, a raczej wiele jego rodzajów. Podążając za potwornym perfumiarzem przez obrzydliwie cuchnące zaułki Paryża, przez zapachy łąk, pól i lasów francuskiej prowincji, tak fenomenalnie opisane przez Suskinda, że czytając książkę „czuje się” nawet zapach słońca nad koszoną przez wieśniaków łąką, czytelnik odnosi wrażenie, że nagle znalazł się w środku tej historii i „ogląda” ją jako jeden z jej bohaterów. Niesamowite uczucie! Trochę przypomina to koszmarny sen, z którego z ulgą się budzimy, ciesząc się, że tak naprawdę, to się nam nie przytrafiło. „Pachnidło” nie jest, broń Boże, powieścią sensacyjną, choć z powyższego opisu, osoby, które do tej pory jeszcze jej nie czytały mogłyby wyciągnąć taki wniosek „na wyrost”. To raczej próba „psychologicznego studium” mordercy, a nawet szerzej rzecz rozpatrując – morderców, podjęta przez autora. Nie jest to także opracowanie naukowe ani nawet popularnonaukowe, więc jeśli ktoś „nastawia się” na taką formę, będzie rozczarowany – to nie zbiór zbrodni z kronik kryminalnych, tylko fikcja literacka, ale chyba niezła, skoro doczekała się kilku wydań w wielu krajach i kilkunastu milionów egzemplarzy sprzedanych na całym świecie, dzięki czemu nazwisko autora stało się dla tak wielu rozpoznawalne i to do tego stopnia, że właściwie dopiero po lekturze „Pachnidła” sięgają, m. in. po jego wcześniej wydanego „Kontrabasistę”, czy nieco późniejszą „Historię pana Sommera”.
Czym można by to wytłumaczyć ?... Czytając książki człowiek uruchamia właściwie tylko jeden ze swoich zmysłów – wzrok, natomiast Suskind swoją powieścią sprawił, że musimy wręcz, uaktywnić jeszcze jeden – węch. Bo, proszę państwa, tę książkę „się czuje”, ale że temat, jak wcześniej wspomniałam, nie jest „śliczny, uroczy i błogi”, więc i zapach nie zalicza się do tych, które chętnie wdychamy i sprawiają nam przyjemność. „Pachnidło”jest, zresztą już od początku autor tego nie kryje, brudne, odrażające i złe, ale jednocześnie, w jakiś dziwaczny, pokrętny sposób, fascynujące i wciągające. Nie da się tej książki szybko wyrzucić z pamięci, czyta się ją, (może nawet czasem trochę wbrew sobie), żeby dowiedzieć się, jakie zakończenie wybrał autor, jak pokierował losami „swojego” mordercy, jak się skończy ta pogmatwana historia potwora, który przecież też kiedyś był dzieckiem i choć jego los potraktował wyjątkowo parszywie, to w końcu ciężkie życie jest udziałem wielu ludzi, a na szczęście znakomita większość nie przekracza tej cienkiej granicy, nie popada w obłęd i nie napawa się uczuciem radości i szczęścia, popełniając zbrodnie.

I to jest zdecydowanie optymistyczna konkluzja nasuwająca się, wg mnie, po lekturze „Pachnidła”, co nie przeszkadza, że uważam, iż warto sięgnąć po ten tytuł, już choćby tylko dlatego, by w ten sposób „oddać hołd” tłumaczowi, a raczej tłumaczce. Spisała się naprawdę świetnie – tego się nie czyta, to się po prostu widzi i nawet nie trzeba (i nie ma się zbytniej ochoty), po przeczytaniu powieści oglądać filmu, który powstał na bazie ogromnego zainteresowania książką. Jeśli ktoś nie czytał, tylko oglądał, to myślę, że warto by sięgnął po tę lekturę, choćby po to, by po - równać z filmem, ale moim zdaniem nie ma obawy – nie zawiedzie się.

Ewelina Piwińska Moderator DKK przy MBP w Pabianicach FB nr 2

Recenzja książki "Pachnidło" - Patrick Suskind

Historia pewnego mordercy - tak brzmi podtytuł powieści Patricka Suskinda " Pachnidło ".Kim właściwie jest główny bohater Jan Baptysta Grenouille - mordercą, geniuszem, a może " pokurczem " czy " kleszczem " , jak często mówi o nim narrator. Czytelnik zastanawia się nad jego losem od początku naznaczonym piętnem sieroctwa, osamotnienia, braku miłości.
Ludzie wyczuwają inność Jana Baptysty, którego ciało pozbawione jest zapachu, a on sam ma  tak wyczulony zmysł powonienia, że jest w stanie rozpoznawać nawet poszczególne składniki zapachów i to z bardzo dużej odległości. Potrafi je magazynować i katalogować, nigdy nie zapomina. Wędruje ulicami osiemnastowiecznego Paryża, wdychając " opary ludzi i choroby, zapach wody, kamienia, popiołu... setki i tysiące zapachów " . Te przyjemne i odrażające, te ze straganu z rybami , z garbarnii i wreszcie z perfumerii. Tam właśnie trafi bohater, by swym geniuszem zadziwić znanego perfumiarza Baldiniego.
Tu zdobędzie patent czeladnika i stąd wyruszy dalej. Jego celem jest przecież stworzenie najlepszego na świecie pachnidła. Jakie składniki będą do niego potrzebne ? ! Grenouille wie, że musi je zdobyć, liczy się wyłącznie efekt końcowy. Czy zadowoli on najlepszego perfumiarza świata ? Czy da mu władzę nad ludźmi ?
Powieść pozwoli znaleźć odpowiedzi na te pytania. Skłoni do refleksji nad rolą i znaczeniem zapachów w życiu człowieka, nad różnymi sposobami manipulowania ludźmi we współczesnym świecie. Z pewnością wzbogaci wiedzę na temat dawnych sposobów pozyskiwania zapachów, są tu bardzo drobiazgowe opisy procesu tłoczenia, destylowania, np. w kociołku z naczyniem kondensującym tzw. głową Maura !
Wszechwiedzący narrator czuwa, abyśmy nie byli zbytnio zaskakiwani przebiegiem akcji,  czasem z wyprzedzeniem informuje o tym, co nastąpi. Dba, żebyśmy wciąż doświadczali wrażeń olfaktorycznych.

Naprawdę warto poczuć, jak " pachnie " powieść Patricka Suskinda !

Wiesława Kruszek
Uczestnik DKK przy PBP w Sieradzu

P. Suskid "Pachnidło"

    Świat składa się z milionów woni, które przenikając się wzajemnie tworzą niepowtarzalne związki zapachowe. Z reguły lekceważone, pomijane bądź traktowane jako zupełnie naturalny element otaczającego nas świata nie wzbudzają szczególnego zainteresowania, rzadko bywają tematem dyskusji. Ludzie nie zdają sobie jednak sprawy, że zapach może wpływać na ich humor, nastrój, samopoczucie, zupełnie nieoczekiwanie spowodować lawinę wspomnień. Podświadomie kojarzymy woń z konkretną sytuacją, miejscem czy (i to najczęściej) z ludźmi. Zapach wpływa zatem także na nasze uczucia, potwierdzając tym samym, iż pachnidła nie są jedynie substancją czysto chemiczną, w kontakcie z kubkami smakowymi nie powodującą żadnej widocznej reakcji. Perfumy, podobnie jak sposób mówienia czy poruszania się mogą kształtować nasze zdanie na temat konkretnej osoby już od kilka sekund po poznaniu - ludzi o łagodnym zapachu obdarzamy większym zaufaniem niż tych o pachnidle duszącym, bardzo intensywnym. Wszystko to można zebrać w jedno podsumowujące zdanie - nie zdajemy sobie sprawy, jak ogromny wpływ na nasz każdy dzień mają otaczające nas zapachy. Codziennie w tysiącach drogerii na całym świecie miliony kobiet testuje na swoich nadgarstkach najróżniejsze perfumy. Wszystkie łączy jedna wspólna cecha - pragną być absolutnie niepowtarzalne. Gwarantuje im to pachnidło, które będzie niezwykle charakterystyczne, woń którego błyskawicznie będzie przywodziła na myśl dokładnie tą kobietę. Ludzie doskonale zdają sobie sprawę, iż odpowiednio dobrane daje swego rodzaju władzę. Jeżeli można wyobrazić sobie człowieka, który nie roztacza żadnego zapachu, to czy można pojąć, jak bardzo byłby obojętny, pomijany i absolutnie bez znaczenia?

    Paryż, osiemnasty wiek. Obok straganu z cuchnącymi rybami na świat przychodzi Jan Raptiste Grenouille. Od momentu narodzin wyrzucony jest poza margines społeczeństwa. Po śmierci matki zostaje oddany pod opiekę wynajmowanych mamek - każda z nich widzi w niemowlęciu coś odpychającego, dziwi je że nie wydziela żadnego zapachu. Nikt nie chce brać na siebie odpowiedzialności wychowania dziecka pozbawionego woni, niektórzy doszukują się w całej sytuacji działań diabła spekulując opętanie. Grenouille zmuszony został do życia z dala od paryskiej społeczności, może liczyć jedynie na siebie. Zapomniany bądź pomijany i niezauważony ukrywa przed światem swój niespotykany geniusz - węch absolutny. Jako jedyny człowiek na ziemi potrafi rozpoznać pachnidło nagrzanego kamienia czy rzeki, której prąd rano wydaje się bystrzejszy, bezbłędnie określa zapach palonego szkła. Każdej woni przypisuje niezwykłe znaczenie, otacza swojego rodzaju kultem, odkrywa piękno perfum, które uznane zostały za odrażające, niegodne uwagi.

Jest człowiekiem, ma dwa marzenia. Pierwsze z nich to pragnienie zostania największym  na świecie perfumiarzem. Drugie to destylowanie zapachu z ciał najpiękniejszych dziewic - warunek, którego spełnienie dałoby mu władzę nad umysłem każdej spotkanej osoby. Zakłada bezwzględne dążenie do celu, traktując morderstwo jako najzwyklejszy, najbardziej naturalny i oczywisty sposób wypełniania kolejnych etapów swojego planu.

    Niewątpliwy fenomen dzieła Patricka Suskida zawiera się w ujęciu tematu. Autor opisując osiemnastowieczną rzeczywistość Francji, przedstawia bogatą panoramę społeczeństwa i jego mentalność, koncentrując się na ukazaniu go pod kątem niejako zapachowym, traktując perfumy jako podstawowy element swoich rozważań. Jak wiadomo doznań empirycznych czytelnik powinien doświadczać wszystkimi pięcioma sensorami. Zwykle świat przedstawiony jest wyłącznie za pomocą zmysłu wzroku, niekiedy słuchu. W "Pachnidle" mamy do czynienia z eksperymentem - postać głównego bohatera, ciąg niezwykłych wydarzeń w jego życiu poznajemy niemalże jedynie przez zmysł powonienia. Nieważne są kształty, kolory, ich wielkość. Indywidualizm i niepowtarzalny charakter człowieka zależy od zapachu jaki wydziela, od tego z jakiej mieszaniny woni się składa. Autor prowadzi tak niezwykłą grę słów, że każda strona zdaje się pachnieć inaczej - aromatem parzonej kawy, świeżo wyciśniętego soku z
pomarańczy, gotowanego mleka, zielonej herbaty, zebranego przed chwilą siana. Stosuje określeni, które perfekcyjnie oddają charakter woni teoretycznie bardzo trudnych do opisania (co również jest potwierdzeniem niezwykle bogatej palety wrażeń, sformułowań). Pomaga sobie naturalistycznymi, a tym samym dość mocno wpływającymi na wyobraźnię czytelnika opisami scen. Pomijając zbędną koloryzację ukazuje w sposób bardzo dobitny brutalność zwykłych, przeciętnych mieszkańców Paryża, zaprzecza stereotypowi miasta eleganckiego, kulturalnego.  

    "Pachnidło" jest godne uwagi choćby przez wzgląd na trafne spostrzeżenia Suskida - uświadamia nam, iż na świat patrzeć można nie tylko z jednej perspektywy. Coś, co zdaje się być często mechaniczne, zamknięte w schematach jest takie wyłącznie z naszej winy, ponieważ nie umiemy wyobrazić sobie go innym, wolnym. Książka nie zachwyca fabułą, nie możemy uznać jej za przykład wybitnego europejskiego kryminału. Zakończenie powieści nie jest zaskakujące, a samo przesłanie wydaje się być mało wyszukane. Mimo to dzieło niemieckiego pisarza jest pozycją niewątpliwie ciekawą, wprowadzającą wiele niekonwencjonalnych elementów, zasługującą na chwilę uwagi. Być może poznając historię Grenouilla odkryjesz geniusz perfum również w sobie i poznasz zapachy, o istnieniu których nie miałeś pojęcia.

Ola Arkuszyńska
Uczestnik DKK przy MBP w Tomaszowie Mazowieckim-Klub dla młodzieży

Pachnidło - Patrick Suskind

Recenzja powstała na podstawie wypowiedzi klubowiczów

Czym w ogóle jest tytułowe Pachnidło?  Według głównego bohatera zapach tak absolutny i doskonały, że pozwala rządzić, zawładnąć ludźmi. Czy udaje się stworzyć tak perfekcyjny zapach, nie jestem do końca o tym przekonany. Ale od początku, głównym bohaterem książki jest Jan Baptysta Grenouille, człowiek od urodzenia skazany na życie w wyobcowaniu, wyrzucony poza nawias społeczeństwa,  jego całym światem są zapachy, zmysł węchu jest u niego absolutny. Jest geniuszem zapachu, ale co ciekawe, sam nie pachnie. Grenouille oprowadza nas po XVIII wiecznej Francji, a przede wszystkim po Paryżu,  nie drogą zabytków, pięknych miejsc, lecz drogą zapachów, tych miłych, przyjemnych jak i tych najgorszych. Każdy nowo poznany zapach jest wręcz kodowany i rozkładany na czynniki pierwsze w umyśle Jana Baptysty. Jego pasja, obsesja stworzenia najdoskonalszego z zapachów doprowadza go do najgorszych czynów – morderstw. Zabija,  by „odebrać” zapach swej ofierze. Geniusz o psychopatycznych skłonnościach traktujący ludzi przedmiotowo, instrumentalnie liczy się dla niego tyko zapach, doskonały zapach.
Dla jednych mocną stroną „Pachnidła” są opisy zapachów poznawanych i wytwarzanych przez bohatera, zaś dla drugich to zbędna „dłużyzna”. Ale na pewno warto zwrócić uwagę na przedstawiony szczegółowy proces wytwarzania perfum i opisy zapachów, to właśnie czyni tę książkę wyjątkową, tym bardziej że Suskind jest z wykształcenia historykiem. Zapach jest czymś niedotykalnym, ulotnym, nie sposób go w pełni odtworzyć. Czasami bywa tak, że czytający jest w stanie poczuć „nosem” wyobraźni zapach opisywany przez autora. Kolejny aspekt ciekawie opisany w książce to Francja, a dokładnie Paryż z ówczesnej epoki, nie piękny, pachnący i cudowny, ale właśnie brudny i śmierdzący, jakim wtedy był. W ogóle pomysł, aby opisać zapachy i postrzeganie świata właściwie tyko jednym zmysłem - węchem jest fenomenalny. Niestety Suskind nie wykorzystał tego pomysłu całkowicie, koncentrując się na wyżej wymienionych rzeczach stworzył bohatera bez osobowości, wręcz nudnego. Grenouille oprócz genialnego węchu nie ma w sobie nic, brak tu złożoności postaci,  bądź co bądź seryjnego mordercy.
Czy warto sięgnąć po „Pachnidło” Paricka Suskinda? Jak powiedziała jedna z klubowiczek -  „są takie książki, które każdy powinien przeczytać”, do nich zalicza się właśnie „Pachnidło”.

Zbigniew Pacho
Opiekun Dyskusyjnego Klubu Książkowego
przy MBP w Rawie Mazowieckiej

Statystyki działalności

Wykaz zakupionych ksiażek

Jak założyć lub dołączyć?

KONTAKT

Kinga Siekierska

Koordynator wojewódzki DKK
Działu Metodyki Analiz i Szkoleń
WBP im. Marsz. J. Piłsudskiego w Łodzi

tel. 42 663 03 53

2011 WiMBP w Łodzi